Fot. PAP/Marian Zubrzycki
Kard. Krajewski: diakoni stali są pomostem między Kościołem a codziennym życiem [ROZMOWA]
Wnoszą do Kościoła doświadczenie rodziny i pracy, a do swoich środowisk zanoszą Ewangelię – mówi kard. Konrad Krajewski. W rozmowie z portalem Archidiecezji Łódzkiej papieski jałmużnik opowiada o roli diakonów stałych w Rzymie, ich posłudze wobec ubogich oraz znaczeniu, jakie mają dziś dla Kościoła.
Ks. Paweł Kłys: Czy podczas posługi w Rzymie Ksiądz Kardynał współpracował z diakonami stałymi?
Kard. Konrad Krajewski: – W Rzymie jest ponad 120 diakonów stałych. Jak na niemal czteromilionową diecezję to wcale nie jest dużo. To niezwykli ludzie Kościoła – bardzo dobrze znają zarówno diecezję rzymską, jak i samo miasto, bo na co dzień żyją i pracują pośród jego mieszkańców.
Diakonat wyrasta przecież z początków Kościoła. Już wtedy apostołowie potrzebowali osób, które podejmą posługę miłosierdzia, aby oni sami mogli trwać na modlitwie i głoszeniu Ewangelii. Diakoni są więc w pewnym sensie przedłużeniem tej posługi miłości i troski o człowieka.
>>> Wolontariat misyjny. Ludzie gorącego serca [MISYJNE DROGI]

Czy diakoni stali posługiwali również w Biurze Jałmużnika Papieskiego?
– Jako jałmużnik papieski współpracowałem z dwunastoma diakonami. Wśród nich był generał karabinierów, lekarz, nauczyciele. To oni przyjmowali bezdomnych pukających do bram Watykanu i pomagali im odnaleźć drogę wyjścia z trudnej sytuacji.
Każdy człowiek miał inną historię i inne potrzeby: ktoś potrzebował nowych okularów, ktoś leczenia dentystycznego, ktoś dokumentów, a ktoś po prostu rozmowy i wysłuchania. Diakoni prowadzili prysznice dla ubogich, domy dla bezdomnych, noclegownie i grupy wsparcia. Bardzo często to właśnie oni podejmowali pierwsze decyzje, które pomagały tym ludziom odzyskać godność.
Ogromnym atutem było także to, że pracowali zawodowo w różnych środowiskach miasta. Znali mechanizmy działania urzędów, instytucji i miejsc pracy. Dzięki temu mogli docierać tam, gdzie księża często nie mają dostępu.
To ludzie żyjący rodziną – mężowie, ojcowie, czasem również wdowcy. Wychowali dzieci, znają codzienne problemy rodzin i są wspierani przez swoje żony oraz bliskich. To niezwykle bogata część Kościoła. Dzięki nim wielu ludzi zaczyna żyć Ewangelią.
Diakoni stali funkcjonują więc jednocześnie w świecie Kościoła i codziennego życia?
– Tak, wnoszą do Kościoła doświadczenie rodziny, pracy i codzienności, a jednocześnie do swoich środowisk zanoszą Kościół i Ewangelię. To wyjątkowa symbioza.
Najczęściej są to ludzie dojrzali, ukształtowani, świadomi swojej wiary. Diakonat stały jest ich świadomym wyborem. Co ważne – do tej posługi potrzebna jest zgoda całej rodziny, przede wszystkim żony. Nie można tego realizować wbrew najbliższym.
To dwa światy, które wzajemnie się przenikają, a diakoni potrafią bardzo dobrze odnaleźć się w obu.

Czego łódzcy diakoni mogliby nauczyć się od swoich rzymskich współbraci?
– W Rzymie, jak wspomniałem, współpracowałem z dwunastoma diakonami, a tutaj jest ich już dwudziestu czterech oraz siedmiu przygotowujących się do święceń. Wszyscy są zaangażowani w konkretne zadania. To kard. Grzegorz Ryś w pewnym sensie przywrócił w Łodzi tę bardzo starą i ważną posługę Kościoła.
Diakoni są przedłużeniem prezbiterium i ogromnie cieszę się ze współpracy z nimi. Wnoszą kompetencje i doświadczenia, których często nam, księżom, brakuje.
Przykładem może być działalność centrum pomocy rodzinie. Diakoni – jako mężowie i ojcowie – potrafią spojrzeć na takie dzieło z perspektywy życia rodzinnego. Mogą pomóc nadać mu nową dynamikę i świeżość. To połączenie doświadczenia rodziny z doświadczeniem Kościoła może przynieść bardzo dobre owoce.
>>> J.D. Vance o encyklice Leona XIV: w dobie AI potrzebujemy moralnego przywództwa

W niektórych diecezjach nadal nie ma diakonatu stałego. Czy Kościół powinien obawiać się tej formy posługi?
– Najbardziej należy bać się samego siebie, nie innych. Ja zawsze bardziej obawiam się własnych słabości niż drugiego człowieka.
Uważam jednak, że powrót do źródeł Kościoła bardzo nam służy. Ksiądz nie musi znać się na wszystkim – nie musi wiedzieć, jaka zaprawa cementowa jest najlepsza ani jakie płytki wybrać do remontu kościoła. Od tego są fachowcy.
Kapłani mają przede wszystkim zajmować się sakramentami i prowadzeniem ludzi do Boga. Pamiętam słowa papieża Benedykta XVI, które wypowiedział podczas wizyty w Polsce. Mówił wtedy, że księża nie muszą być specjalistami od ekonomii. Powinni natomiast wiedzieć, jak przybliżać Boga drugiemu człowiekowi.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Kard. Konrad Krajewski: istotą adoracji jest nie widzieć siebie, ale widzieć Boga
Pierz brudy we własnym domu [RECENZJA]
Kard. Konrad Krajewski o wojnie, migracji i spotkaniach ze skrzywdzonymi [ROZMOWA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny