OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wolontariat misyjny. Ludzie gorącego serca [MISYJNE DROGI]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Aby był skuteczny, wolontariat musi być odzwierciedleniem tego, co w tej kwestii ukazuje nam Pismo Święte.

Zacznijmy od wymownego obrazu Księgi Wyjścia. Otóż cała jej myśl teologiczna ześrodkowana jest na swoistym „przejściu” od niewolniczej służby faraonowi do służby Bogu. W pierwszych rozdziałach jesteśmy świadkami postępującego dramatu potomków Jakuba, których sytuacja nieustannie się pogarsza, aż do popadnięcia w skrajną niewolę związaną z upokarzającą sytuacją i niewolniczą pracą na rzecz ciemiężycieli. Interwencja Boga w historię dokonuje szeregu zmian i zapowiada radykalne odwrócenie tej żałosnej sytuacji. Ostatnie rozdziały tej niezwykłej epopei
ukazują niegdysiejszą grupę niewolników, którzy stają się powoli narodem świadomym swojej godności, narodem wezwanym do konsolidacji wokół Tego, który przyniósł im wolność i który daje im możliwość zaangażowania swojej wolności w służbę Jemu samemu. Na podkreślenie zasługuje fakt, że w opowiadaniu o tej przemianie, to samo hebrajskie słowo, które na początku księgi oznaczało niewolniczą pracę „przy glinie i cegle” oraz „pracę na polu” (Wj 1,14) w zakończeniu księgi staje się słowem określającym wolną służbę samemu Bogu – służbę stającą się nieustanną liturgią „przy budowie świętego Przybytku” (Wj 36,1). To zaangażowanie jest bezinteresowne i skierowane nade wszystko w stronę Tego, który daje wolność. Autor Księgi Wyjścia podkreśla z całą mocą zaangażowanie wszystkich sił odnowionego człowieka – jego umysłu, serca i rąk: „Wszyscy, których skłoniło serce i duch ochoczy, przynieśli daninę dla Pana na budowę Namiotu Spotkania i na wszelką służbę w nim oraz na święte szaty. Przyszli mężczyźni i kobiety, wszyscy ochoczego serca” (35,21-22). Oto jawi się nam pierwsza odsłona, pierwsza cecha charakterystyczna wolontariatu w perspektywie biblijnej: nie jest on jakąś nieokreśloną pracą dla dobra społecznego, ale jest zaangażowaniem wolności ze świadomością, że człowiek oddaje Bogu to, co od Niego otrzymał. Tak pojęty wolontariat jest najpierw służbą Bogu, jest zwróceniem się ku Niemu całym sobą, jest zatem przede wszystkim aktem wiary.

Świątynni wolontariusze

Biblię otwiera przepiękny poemat o stworzeniu (Rdz 1,1 – 2,4a). Nie jest to naukowy traktat o powstaniu świata, ale hymn na cześć Boga Stwórcy. Kolejne strofy tego hymnu podsumowuje
swoisty refren: „I tak upłynął wieczór i poranek…”. Ten hymn śpiewany był w okresie tzw. drugiej świątyni, czyli po niewoli babilońskiej (po 538 r. przed Chr.). Żeby jednak pielgrzymi wchodzący do świątyni mogli wielbić Boga słowami tego hymnu i przeżywać w liturgii obecność Boga Wyzwoliciela, potrzebni byli wolontariusze: lewici – słudzy świątyni, którzy przyjmowali wchodzących
pielgrzymów. To właśnie oni śpiewali poszczególne strofy hymnu o stworzeniu, a grupy pielgrzymów odpowiadały wspomnianym refrenem: „I tak upłynął wieczór i poranek…”. To kolejny przykład pokazujący właściwe oblicze wolontariatu: jego zadaniem jest pomaganie ludziom w odnalezieniu Boga. Wolontariusz sam służy Bogu, jest blisko Niego i wprowadza innych w doświadczenie obecności i działania Boga. Pomaga innym odnaleźć Jego znaki w historii wspólnoty i w dziejach świata.


Wolontariusze – synowie proroków

Biblia ukazuje nam jeszcze jeden niezwykły aspekt wolontariatu: jego wspólnotowy charakter. O tego typu „wolontariacie” czytamy w księgach królewskich oraz Samuela, które ukazują grupy młodych ludzi określanych mianem synów proroków (np. 2 Krl 2, 3.5.7). Kim byli? To nie tyle klasyczni prorocy, co niezwykli wolontariusze – świadkowie obecności Boga i pomocnicy proroków: nie przemawiają w imię Boga, nie mówią nic na temat przyszłości, nie są wizjonerami, nie spełniają funkcji pośredników między Bogiem a ludźmi. Cechuje ich gorliwość religijna i dlatego prowadzą życie w takim stylu, w którym może ona znaleźć wyraz. Właśnie owa gorliwość będzie wielką pomocą dla Samuela w momencie wielkiego kryzysu politycznego i religijnego w Izraelu. Spotykamy ich od momentu namaszczenia Saula w początkach monarchii (1Sm 10,5-13) oraz wtedy, gdy bronią Dawida przed królem (1Sm 19,18-24). Oto jawi się nam trzecia cecha wolontariatu: wolontariusz jest pomocą dla tych, którzy chcą służyć Bogu. To niezwykły pomocnik ludzi oddanych sprawie Bożej. Jego siłą jest nie tylko osobiste zaangażowanie, ale bycie razem, wspólnota, która dodaje sił i wspiera indywidualną gorliwość.

Wolontariusze Chrystusa

Nowy Testament uzupełnia ten obraz, dodając do niego bezinteresowność i dzielenie się własnymi dobrami. Tak było w wypadku kobiet, które towarzyszyły Jezusowi i wspierały go swoim
mieniem. Ewangelista Łukasz wskazuje ich imiona: Maria Magdalena, Joanna, Zuzanna i dodaje, że było także „wiele innych” (Łk 8, 2-3). One „usługiwały” Jezusowi i uczniom oraz „dzieliły się swym majątkiem”. Ta bezinteresowność i służba kobiety będzie miała ogromne znaczenie w pierwszej wspólnocie Kościoła (Rz 16, 1; Dz 1,14; 12,12 i in.). Kobieta, angażując swoją miłość i oddanie, cała jest gościnnością, przyjmowaniem, zamieszkaniem; jednym słowem – swoistym miejscem, w którym człowiek może żyć i przebywać w domu. Ów wolontariat kobiet, zawsze obecny
w Kościele jako niezwykły skarb, sprawiał i sprawia, że Kościół może stawać się domem wszystkich. Może właśnie dlatego wielki papież z Polski odważył się nazwać tę postawę kobiecego zaangażowania, wolontariatu, geniuszem kobiety? Postawa kobiet z Ewangelii pokazuje ten aspekt wolontariatu, o którym nigdy nie możemy zapomnieć: dzielenie się tym, co człowiek posiada, musi być nacechowane miłością do Jezusa, owocem jedności z Nim. Człowiek może wówczas przełamać swój egoizm, poprzez który posługuje się innymi na rzecz miłości, która służy innym i bardziej niż słowami, wyraża się w czynach.

Wolontariat szkołą życia

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa Jana Pawła II wypowiedziane z okazji zakończenia Międzynarodowego Roku Wolontariatu 5 grudnia 2001 r.: „Poprzez miłość do Boga i miłość do braci
chrześcijaństwo uwalnia całą swą moc, która czyni ludzi wolnymi i ich zbawia (…) Nie wystarczy zaradzić potrzebom kogoś, kto znajduje się w trudnej sytuacji materialnej, należy jednocześnie zaspokoić jego pragnienie wartości i głębokich odpowiedzi. Ważny jest rodzaj pomocy, którą się oferuje, ale jeszcze ważniejsze od tego jest serce, z jakim tej pomocy się udziela. Zarówno w projektach na małą skalę, jak i w wielkich przedsięwzięciach wolontariat w każdym przypadku powinien być szkołą życia, zwłaszcza dla ludzi młodych, przyczyniając się do ich wychowania w kulturze solidarności i otwartości, w gotowości do dania daru z siebie”. Jedną ze szczególniejszych jego form jest wolontariat misyjny.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze