Fot. Youtube
Kino, które otwiera nas na drugiego [RECENZJA]
„A oni dalej grzeszą, dobry Boże!” – te francuską komedię możemy obecnie zobaczyć w kinach. To świetne kino. Zabawne, ale i pouczające – bo otwiera nas na inne religie i kultury.
Pierwszy film z tego cyklu – „Za jakie grzechy, dobry Boże?” – oglądałem kilka lat temu podczas letniego kina plenerowego. Seans odbywał się w przyklasztornym ogrodzie, więc spodziewałem się jakiejś bardzo ugładzonej, katolickiej komedii. Byłem zaskoczony, gdy okazało się, że jest zupełnie inaczej. Śmiałem się do rozpuku, a żarty pojawiające się w filmie były bardzo odważne. Kątem oka spoglądałem wtedy na zakonnice, bo byłem ciekaw ich reakcji na filmowe dowcipy. Śmiały się, czasem i bardzo mocno. W trudnych czasach humor może zdziałać naprawdę wiele!
>>> Problemy czasu dorastania w formie animowanej [RECENZJA]
Dobre komedie
W tytułach wszystkich trzech filmów występuje Bóg – „Za jakie grzechy, dobry Boże?” (2014), „I znowu zgrzeszyliśmy, dobry Boże!” (2019) i „A oni dalej grzeszą, dobry Boże!” (2022). Obecność Boga w tytułach w tym wypadku akurat nie świadczy o tym, że mamy do czynienia z tzw. katofilmami. I bardzo dobrze – bo osobiście za tym gatunkiem nie przepadam. Katofilmy bardzo często skupiają się na przekazie, a zapominają o ciekawej fabule i dobrej grze, przez co w ostateczności otrzymujemy film, w którym na siłę próbuje się nas do czegoś przekonać (co z tego, że w ten sposób próbuje się przekazać dobre wartości – skoro robi się to w fatalnym stylu). Trzy francuskie filmy to na szczęście zwyczajne komedie. I trzeba dodać, że bardzo dobre komedie. Twórcom udaje się połączyć humor z ciekawą akcją i świetnie napisanymi postaciami. To się bardzo dobrze ogląda. Akcja jest szybka, wartka i zaskakująca – choć wiemy, że wszystko musi doprowadzić do jakiegoś happy endu.

W tyglu kultur i religii
Jak wspomniałem, nie są to katofilmy. Jednak Bóg w ich tytułach nie pojawia się znikąd. W pewien sposób religia ma dla tych obrazów kolosalne znaczenie. Religia – a właściwie to religia i kultura. Większość żartów słownych, sytuacyjnych czy jakichkolwiek innych w cyklu filmów o rodzinie Verneuil zasadza się właśnie na różnicach religijno-kulturowych. Cykl tych trzech filmów pozwala nam skonfrontować się z różnymi stereotypami związanymi z wyznawcami poszczególnych religii i ludźmi pochodzącymi z kultur innych niż ta europejska. W tym sensie trzeba te trzy francuskie komedie uznać za bardzo postępowe i edukacyjne. Przede wszystkim – pokazują nam (i przedstawicielom innych religii i kultur), że nie jesteśmy sami na tym świecie, że obok nas mogą żyć ludzie, których różni od nas religia czy kolor skóry. Ale te różnice nie powodują, że się z tymi ludźmi nie dogadamy. Dialog zawsze jest możliwy – trzeba tylko schować swoje uprzedzenia i otworzyć się na człowieka różnego ode mnie. Tego już od pierwszej części uczą się pastwo Verneuil, zwłaszcza Claude, ojciec rodziny (wciela się w niego fenomenalnie Christian Clavier). Bardzo tradycyjne, katolickie małżeństwo musi mierzyć się z tym, że ich córki związały się z wyznawcami innych religii. Ich partnerami są muzułmanin, żyd i wyznawca jednej z chińskich religii. Tylko czwarta córka wybiera sobie partnera, który jest katolikiem – ale pochodzi z Afryki i jest czarnoskóry. To zaskakujące, że twórcom udało się na tej różnicy religijno-kulturowej oprzeć już trzy filmy. Więcej, powiedziałbym nawet, że jest potencjał na kontynuowanie tej historii. Oczywiście, widać pewną ewolucję. W pierwszej części żarty bardzo wprost odnosiły się do różnic kulturowych. W najnowszej, którą można oglądać teraz w kinach, też tak jest – ale pojawia się również coraz więcej humoru ogólnego. Twórcy nie grają aż tak bardzo różnicami kulturowymi.

Inni wśród nas
W trzeciej części zbliża się 40. rocznica ślubu państwa Verneuil. Ich córki postanowiły zorganizować dla rodziców z tej okazji niespodziankę. W przygotowania zaangażowały też swoich partnerów. Uroczystość ma być świętem całej rodziny – a więc zaproszeni zostali również teściowie każdej z córek. Trzeba ich ugościć. Dzięki temu mamy powód do kolejnej farsy, w której nasi bohaterowie musza się przełamać i pokazać, że są ponad podziałami religijnymi i kulturowymi. Ciekawie się zresztą obserwuje dynamikę pomiędzy poszczególnymi bohaterami (bo przecież to nie tylko Claude ma problem z dogadaniem się z ludźmi różniącymi się od niego). Ciekawostką jest wprowadzenie też nowego bohatera – Helmuta. Niemiec jest wyraźnie zainteresowany żoną Claude’a. To też prowokuje zabawne sytuacje – ale i wyciąga na wierz stereotypy, jakie zakorzeniły się w myśleniu Francuzów o Niemcach i Niemców o Francuzach. Filmy z tego cyklu może nie zmienią oblicza kina, ale na pewno niejednego widza skłonią do refleksji na temat innego. Tak lubimy zakopywać się we własnych przekonaniach – czas jednak otworzyć się i zainteresować się owym innym. On ma nam wiele ciekawego do powiedzenia. Seans „A oni dalej grzeszą, dobry Boże!” w te wakacje to dobry punkt wyjścia do refleksji nad swoją otwartością na spotkanie drugiego człowieka. Polecam!

Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Nie tylko chrześcijanie są dobrzy [FELIETON]
Kościół brudny od kurzu. Przystanek Jezus 2022 [REPORTAŻ]
Jak zwierzęta radzą sobie w trakcie upałów? [GALERIA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny