Fot. YouTube

Ks. Bujak: nie powinno być wojny między formami rytu

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W Sanktuarium w Skrzatuszu – głównym sanktuarium diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej – zgromadziło się na 6. pielgrzymce około stu miłośników nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, czyli tzw. Mszy trydenckiej. – Nie powinno być wojny między formami rytu. W obu dokonuje się to, co najistotniejsze – powiedział ks. prof. Janusz Bujak, duszpasterz miłośników tradycji łacińskiej w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

– Jest grupa ludzi, którzy zakochali się na nowo w formie rytu, która była sprawowana powszechnie w Kościele do roku 1965. Papież Benedykt XVI zachęcił nas, aby na nowo się nią zainteresować – zaznaczył ks. Bujak.

– W takiej liturgii uczestniczę od dwóch lat. Ona ma to swoje „coś”. Chodzi m.in. o odwoływanie się do tradycji. W taki sposób modliły się przecież w Kościele całe pokolenia. Poza tym pociąga mnie aspekt ofiarniczy liturgii, który w tej Mszy św. jest bardzo widoczny – mówi Andrzej Baka z Piły.

Ks. prof. Janusz Bujak zwraca uwagę na komplementarność formy zwyczajnej i nadzwyczajnej: – Te dwie formy rytu nie wykluczają się. One się uzupełniają. Nie powinno być wojny między nimi. Nie ma mowy o tym, która Msza jest ważniejsza. W obu formach rytu dokonuje się to, co jest najistotniejsze, a więc przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Rzeczywiście, nadzwyczajna forma bardziej podkreśla misteryjność Mszy św. i zwrócenie się ku Bogu. Wielu osobom to odpowiada. Wszystko to jest bardzo ubogacające pod warunkiem, że nie prowadzi do konfliktu.

Fot. YouTube

Jak mówi Andrzej Baka, uczestnictwo w liturgii trydenckiej pomaga mu w modlitwie na Mszy św. w nowym rycie. – Uczestniczę w niej z większym skupieniem. Nie rozglądam się na boki. To ma wpływ na pogłębienie mojej duchowości w ogóle – przyznaje pilanin.

Gościem tegorocznej pielgrzymki był ks. Marcin Kostka z Krakowa z Bractwa św. Piotra. Duchowny wygłosił konferencję i przewodniczył Mszy św. sprawowanej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. 

Duchowny zaznaczył, że Bractwo powstało po odejściu abp. Lefebvr’a. Utworzyli je księża, którzy chcieli zachować tradycję, ale bez zrywania z Rzymem. Dlatego odwołali się w nazwie do św. Piotra. „To jest wskazówka dla nas wszystkich, że bycie tzw. tradycjonalistą nie oznacza absolutnie opozycji do papieża. Wręcz przeciwnie – jedność z Kościołem powszechnym jest na pierwszym miejscu” – podkreślił ks. Kostka.

Ks. Bujak: nie powinno być wojny między formami rytu
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze