Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski przed Pomnikiem Rzezi Wołyńskiej w Warszawie, fot. PAP/Jacek Turczyk

Ks. Isakowicz-Zaleski: Kościół musi być jak akwarium. Przezroczysty

9 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wywiad, którego ks. Isakowicz-Zaleski udzielił dla najnowszego wydania „Dziennika Gazety Prawnej” może napawać pesymizmem. Wynika bowiem z niego, że politycy, którzy nawet deklarują dobre chęci w trudnych i ważnych tematach, tych chęci nie przekuwają później w czyny. A i w samym Kościele, który z problemami i wyzwaniami musi się mierzyć, zwycięża często korporacyjna błędnie pojmowana solidarność. „Politycy nigdy nam nie pomagali” – taki wniosek wypływa z rozmowy ks. Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego. 

Wywiad prowadziła Magdalena Rigamonti. Temat? Lustracja, pedofilia, historia rzezi wołyńskiej, ale i pomoc niepełnosprawnym. W tych wszystkich sprawach ks. Isakowicz-Zalewski na przestrzeni ostatnich lat działał bardzo intensywnie i merytorycznie. Niestety, zawsze spotyka przeszkody, zarówno w świecie polityki, ale często też w samym Kościele. Przyznaje, że kiedy Beata Szydło została premierem, „coś drgnęło” w sprawie niepełnosprawnych. Nie wszystkie sprawy zostały rozwiązane, ale różnica była ogromna opowiada i przyznaje, że chciał brać udział w strajku niepełnosprawnych w Sejmie, ale nie mógł, bo organizowała go posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus i „to ona decydowała, kto może w nim brać udział a kto nie”. 

Sejm fot. PAP/Mateusz Marek

Sejm fot. PAP/Mateusz Marek

Politycy, którzy rozczarowują i zawodzą  

Wiem, że  czy będzie rządził PiS, czy PO – to i tak trudnymi sprawami na poważnie nikt się nie zajmie. Ani się nie przebije sprawa oczyszczania Kościoła, ani pedofilii. Tylko puste gesty – mówi ze zrezygnowaniem. Dodaje, że według niego „politycy w Polsce są tak uwikłani w kościelne zależności, że nie ma to szans”. Nikt też nie zajmie się sprawą upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej – dodaje. Prowadząca rozmowę wylicza tematy, którymi ks. Isakowicz zajmował się w ostatnich latach. A to lista naprawdę trudnych spraw: lustracja w Kościele, rzeź wołyńska, homolobby, pedofilia. Czy ks. Isakowicz poniósł w tej sprawie klęskę? Raczej rozczarowanie – odpowiada. Zwłaszcza w dwóch sprawach: lustracji księży i ludobójstwa na Kresach, czyli rzezi wołyńskiej ks. Isakowicz podkreśla, że argumenty są przecież czytelne. Przypomina, że i PiS, i PO wyszły z obozu Solidarności. Wszyscy od nich mówili, że są przeciwko komunie, że chcą się odciąć. Okazało się, że co innego mówią, a co innego robią, bo lustracja nie została przeprowadzona do końca.

Przeczytaj też >>> Sławomir Sowiński (UKSW): Kościół nie dał się wciągnąć w młyn politycznej walki

Pomnik Rzezi Wołyńskiej w Warszawie, fot. Apilek / Wikipedia

Jeśli chodzi o Kresy, to jest to rozczarowanie kompletne, bo ani PiS, ani PO, ani prezydent Kaczyński, ani Komorowski, ani Duda nie byli zdeterminowani, żeby upamiętnić ofiary ludobójstwa, żeby je pochować – przyznaje ks. Isakowicz i dodaje, że gdy zaczynał rozmowę na te tematy często słyszał, że „poruszanie trudnych spraw to rozbijanie relacji polsko-ukraińskich”. Duchowny przypomina, że właśnie mija 77. Rocznica tych tragicznych wydarzeń, a w 2015 r. na prośbę ówczesnej szefowej kampanii Beaty Szydło wręczył w Chrzanowie Andrzejowi Dudzie list od środowisk kresowych dotyczący pochowania ofiar ludobójstwa. Prezydent go przyjął, jednak nigdy na niego nie odpowiedział. Kamień w wodę – dodaje ks. Tadeusz. Magdalena Rigamonti przypomina, że prezydent dwa lata temu pojechał na Wołyń, ale ks. Isakowicz od razu dopowiada, że „złożył kwiaty w szczerym polu” i że za jego prezydentury nie pochowano ani jednej ofiary. Obóz Rafała Trzaskowskiego nawet nie udaje, że pamięć go coś obchodzi. dodaje rozmówca „DGP”. 

>>> Rocznica Wołynia: „Odpuście nam nasze winy, jako i my wam odpuszczamy”

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, fot. PAP/Stanisław Rozpędzik

W sprawie lustracji i ludobójstwa miałem złudzenia, w sprawie pedofilii – nie mam – ocenia rozmówca „Dziennika Gazety Prawnej”. Prawie wszystkie strony są zainteresowane, żeby to zatuszować. Za mojego życia to się może po prostu nie rozstrzygnąć – ocenia. Podkreśla, że obecna władza może nie dąży wprost do zatuszowania sprawy, ale bez silnej presji społecznej po prostu działa opieszale. W temacie pedofilii ks. Tadeusz ma żal do polityków, że dopiero po roku od pierwszego filmu braci Sekielskich zaczęli prace nad powołaniem państwowej komisji, która ma zbadać te sprawy. Premier Morawiecki publicznie zadeklarował, że zostanie powołana komisja. Dziwnie, że dopiero po filmie. No, ale i tak dobrze. Potem w sierpniu Sejm poprzedniej kadencji przyjął ustawę, którą następnego dnia podpisał prezydent i przez 9 miesięcy znów nic się nie działo. Prezydent, premier, rzecznik praw obywatelskich, Senat i Sejm mogli wskazywać swoich kandydatów do tej komisji, ale tego nie zrobiły – wylicza ks. Tadeusz.  

10-15% duchownych w Polsce nie powinno być księżmi. Judasz, jeden z 12 apostołów, to 8.3%. Jakbyśmy jeszcze dołożyli zaparcie się Piotra. Liczby nie są szokujące. Ale szokujące jest to, co piszą młodzi księża o swoich zwierzchnikach. (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)

Komisja spóźniona o wiele lat 

Pytany o reakcję posłanki Scheuring-Wielgus, która podnosiła, że ks. Isakowicz, jako osoba duchowna, nie powinien brać udziału w pracach komisji odpowiada: „Przyjmuję wystąpienie pani poseł jako chęć wyeliminowania osoby, która za dużo wie, bo w przeciwieństwie do pani poseł znam środowisko duchownych, wiem, jakie są mechanizmy działania i tuszowania pedofili. W tej sprawie jest kilku duchownych i świeckich, którzy odważnie zajmują się tematem. Nie wiadomo, jak długo, czy nie zostaniemy wszyscy ucieszeni. Czy ks. Isakowicz zostanie członkiem komisji? – Poinformowałem swojego przełożonego, którym jest arcybiskup Marek Jędraszewski, o tym, że jestem kandydatem na członka tej komisji i do dziś nie mam odpowiedzi. Cisza. Ani tak, ani nie. Ani nie ma zgody, ani odmowy, więc sytuacja wygląda na zawieszoną. Boją się księdza – ocenia Rigamonti. Nie wiem, czy zwykłego szarego księdza ktoś może się bać – odpowiada. Gdyby nawet pod koniec lipca odbyło się w Sejmie głosowanie dotyczące tej komisji, to ukonstytuuje się ona dopiero po wakacjach, a zacznie działalność na początku przyszłego roku, kiedy planowany jest trzeci film braci Sekielskich. Śmieję się nawet, że ta komisja powinna nosić imię braci Sekielskich, bo tylko ich filmy powodują w politykach reakcje. A problem pedofilii w Kościele jest ogromny i dla dobra niego samego, państwa polskiego i przede wszystkim dla dobra dzieci i młodzieży, powinien być jak najszybciej rozwiązany. Taka komisja powinna działać od wielu lat ocenia ks. Isakowicz-Zalewski. 

Przeczytaj też >>> Adam Żak SJ: pedofilia w Kościele to problem czarnych owiec, ale i struktur [ROZMOWA]

fot. cathopic

Ks. Tadeusz podkreśla, że gdyby powstała ona wcześniej, to wiele późniejszych problemów byłoby łatwiej rozwiązać, a nawet można by im zapobiec. Duchowny wraca do czasów sprzed 14 lat. Wtedy – zdaniem ks. Isakowicza – były pierwsze możliwości nie tylko na odsunięcie z Kościoła ludzi, którzy współpracowali z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa, ale również tych, którzy mają na sumieniu skandale obyczajowe. Okazywało się zresztą często, że współpraca i sprawy obyczajowe idą w parze. W 2006 roku Kościół miał szansę zająć się przynajmniej tym starszym pokoleniem duchownych, którzy byli i pedofilami i współpracownikami SB – podkreśla i od razu podaje przykład, który dowodzi jego tezie. Wraca przy tej okazji do pierwszego filmu braci Sekielskich. Czterech jego antybohaterów – księży pedofilów – było przecież także tajnymi współpracownikami SB. Ksiądz Cybula, ksiądz Muchalski, ksiądz Anioł i prałat Jankowski. Kościół wiedział, kim oni byli i że nie powinien pozwolić im dalej być duchownymi. I jak się skończyło? pyta retorycznie rozmówca Magdaleny Rigamonti 

Kościół to nie korporacja  

Ks. Isakowicz podkreśla, że najgorsze jest korporacyjne myślenie, budowanie z Kościoła korporacji. Jest duża grupa księży, która ma pojęcie o Kościele jako o korporacji i oblężonej twierdzy jednocześnie. O ile za czasów komuny można buło takie myślenie zrozumieć, o tyle teraz ono nie powinno mieć racji bytu. Od 30 lat nie ma powodu, żeby Kościół trudne sprawy rozwiązywał wewnątrz. Niestety wielu księży wciąż uważa, że trzeba je załatwiać między sobą. A jak ktoś wyniesie je na zewnątrz, to jest zdrajcą – mówi.  

Trzeba znaleźć mechanizmy oczyszczania. Zawsze lubiłem mieć akwarium. Od dzieciństwa. Jest przezroczyste. Musi być przezroczyste, żeby mogło funkcjonować. I Kościół też musi być przezroczysty. Akwarium bez dopływu świeżego powietrza, bez filtra, stałoby się zaraz bagienkiem. (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)

Ks. Isakowicz przyznaje, że słyszy czasami, żeby „znowu nie pisał źle o którymś biskupie, bo jest np. Boże Narodzenie, ważna rocznica czy Boże Ciało”. Boże kochany, a kiedy będzie wreszcie czas, żeby można było te sprawy poruszyć? Ktoś, kto nie chce oczyszczenia, pozwala sobie na wszystkie argumenty. Słyszę, że nie mam gorszyć, nie mam podcinać gałęzi, na której siedzę mówi ks. Zalewski. Na takie głosy ma jeden ważny argument. Powołuje się wtedy na byłego prezydenta Niemiec Joachima Gaucka, którego poznał, gdy ten jeszcze był pastorem i prowadził instytut zajmujący się aktami enerdowskiej STASI. Argument ten brzmi tak: „Ewangeliści też mogli przemilczeć pewne sprawy, ale tego nie zrobili, tylko opisali zdradę Judasza i zdradę św. Piotra”. Ks. Isakowicz przypomina też, że Jan Paweł II mówił ,że najważniejszy fragment w Ewangelii to ten: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.  

Zobacz także
Wasze komentarze