EPA/MASSIMO PERCOSSI

EPA/MASSIMO PERCOSSI

Leon XIV: kapłan ma rozeznawać, czy jego działania prowadzą do Chrystusa

„Kapłan powinien być człowiekiem, który słucha, zanim odpowie, który rozeznaje, zanim podejmie decyzję” – powiedział 18 września Leon XIV na Lateranie podczas spotkania z diecezją rzymską na inaugurację nowego roku duszpasterskiego. Papież zaproponował drogę „weryfikacji duszpasterskiej”, aby kapłani rozeznawali, które ich działania przyniosły owoce i dlaczego.

Drodzy Bracia i Siostry!

Chciałbym wraz z wami raz jeszcze powrócić do wielkanocnego poranka: do ogrodu i do pustego grobu. Maria Magdalena przychodzi tam o świcie, kiedy jest jeszcze ciemno, a ciemność, w której się znajduje, nie jest jednak tylko mrokiem kończącej się nocy. To ciemność człowieka, który kogoś utracił; który szuka, lecz nie znajduje; który pochyla się i płacze. Ewangelia nie pozostawia jej jednak w tym płaczu. Zbliża się do niej człowiek, którego Maria bierze za ogrodnika, i zadaje jej dwa pytania: „Czemu płaczesz? Kogo szukasz?” (J 20, 15).

Najdrożsi, chciałbym, aby te dwa pytania inspirowały dalszą drogę Diecezji Rzymskiej. Sądzę bowiem, że dzisiaj możemy usłyszeć je jako skierowane do naszego Kościoła i do całego miasta: „Czemu płaczesz? Kogo szukasz?”. Pytania te dotykają pełnego niepokoju poszukiwania nadziei, które dostrzegacie w parafiach, podczas spotkań i w różnych środowiskach życia, gdy wsłuchujecie się w siebie nawzajem i w głos innych ludzi. Maria Magdalena obudziła się jeszcze przed świtem i już pobiegła do grobu, ponieważ jest w niej życie, jest oczekiwanie! Podobnie w Rzymie jest wiele osób, które każdego ranka zaczynają od nowa; jest także wiele wspólnot parafialnych, stowarzyszeń, ruchów, grup i innych środowisk kościelnych, które z wielkodusznością angażują się w ewangelizację, dzieła miłości i posługę modlitwy liturgicznej. Oczywiście, obok tego bogactwa uczciwie dostrzegliście również pewne trudności. Jest wśród nich zagubienie tych, którzy nie potrafią już odnaleźć miejsca, w którym można spotkać Pana. To doświadczenie dzielimy z wieloma braćmi i siostrami, ale czasami staje się ono również naszym udziałem. Niekiedy mnożą się propozycje, działania i spotkania, a gubi się centrum, ewangeliczny sens tego, co czynimy.

I oto w Ewangelii jedno słowo sprawia, że Magdalena się odwraca: to jej imię – „Mario!” (J 20, 16). Tak właśnie dochodzi do spotkania z Jezusem Chrystusem: gdy człowiek słyszy, jak Pan zwraca się do niego po imieniu, na wiele różnych sposobów, w jakie może się to dokonać. Od tego musi na nowo wychodzić każde działanie duszpasterskie: nie tyle od pytania, „co” robić, ile raczej „kogo” i „jak” spotkać. W naszych wspólnotach można pozostać anonimowym, niewidzialnym i niezrozumianym albo zostać dostrzeżonym, poznanym i wezwanym po imieniu. Kto naprawdę spotyka Chrystusa, jak Maria Magdalena, czuje, że jego serce się napełnia, a wówczas nie może już pozostać w miejscu: biegnie, aby głosić. „Widziałam Pana!” (w. 18) – mówi kobieta uczniom. Nie jest to wspomnienie ani prywatne przeżycie, lecz głęboka radość, która rodzi wspólnotę.

EPA/MASSIMO PERCOSSI
EPA/MASSIMO PERCOSSI

Dlatego, bracia i siostry, nie przedstawiam wam dzisiaj nowego programu duszpasterskiego. Nie zaczynamy od zera i niczego z tego, czego dotychczas doświadczyliśmy, nie należy odkładać do archiwum. Praca nad „chorobami duchowymi” nauczyła nas rozpoznawać to, co w naszym życiu ekelzjalnym wymaga uzdrowienia, skorygowania lub nawrócenia. Droga Synodalna nauczyła nas, jak wspólnie słuchać i rozeznawać, w poczuciu współodpowiedzialności za jedną misję. Chciałbym natomiast zaproponować wam rozwinięcie trzeciego wymiaru: weryfikacji duszpasterskiej.

Dokonywać weryfikacji w świetle Ducha Świętego oznacza zatrzymać się, na nowo odczytać to, co się wydarzyło, rozpoznać, co przyniosło owoce, zrozumieć, co się nie powiodło, i wspólnie szukać przyczyn. Jednym słowem, oznacza to stanąć w prawdzie. Zachęcam was, abyście dokonywali tej weryfikacji z udziałem całej wspólnoty, a – na ile to możliwe – wsłuchiwali się również w głos osób, które do niej nie należą i patrzą na nią, można powiedzieć, „z zewnątrz”.

Aby pomóc wam w dokonywaniu weryfikacji duszpasterskiej, chciałbym wskazać kilka kwestii, które wprawdzie rozróżniam, lecz które razem tworzą jedną dynamikę.

Pierwszy ważny punkt: spotkać Chrystusa i prowadzić innych do spotkania z Nim. Kościół nie istnieje dla samego siebie, lecz po to, aby prowadzić każdą osobę do spotkania z Panem. Nie wystarczy zatem pytać, czy dane działanie jest dobrze zorganizowane, czy cieszy się udziałem wielu osób i czy jest prowadzone od wielu lat. Trzeba pytać, czy rzeczywiście prowadzi ono do Chrystusa, czy sprawia, że Ewangelia spotyka się z konkretnym życiem ludzi.

Drugi punkt: rodzić wspólnotę. Z Paschy Chrystusa rodzą się nowe wspólnoty, wolne i pojednane. Miejmy odwagę troszczyć się o to, co najważniejsze, aby pozostawić przestrzeń dla prawdziwych relacji, w których osoby czują się częścią jednego ludu: czują się przyjęci, otoczeni troską, docenieni i współodpowiedzialni. Starajmy się poświęcać młodym czas i ich słuchać, zarówno w ramach podejmowanych inicjatyw, jak i poza nimi.

Trzeci punkt: żyć w mieście i mu służyć. Rzym nie jest obojętnym tłem dla naszych wspólnot: jest miejscem naszej misji. Wspólnota zrodzona przez Zmartwychwstałego nie może pozostawać zamknięta w sobie, lecz dzieli z ludźmi ich oczekiwania, słabości i pytania. Uczy się także rozpoznawać w tym, co dzieje się w różnych środowiskach miasta, pytania, na które Ewangelia może odpowiedzieć, jeśli zostanie na nowo przyjęta.

misyjne.pl
Zdjęcie poglądowe Fot. Justyna Nowicka/Misyjne Drogi/misyjne.pl

Do tych trzech obszarów weryfikacji dochodzi czwarty, który przenika je wszystkie: jest to formacja Ludu Bożego. Czy nasze działania pomagają wzrastać w wierze? Czy formują uczniów-misjonarzy? Czy pomagają dojrzewać do odpowiedzialności za Kościół? Czy rodzą dojrzałą wiarę, zdolną przekładać się na konkretne wybory życiowe i służbę?

W centrum metody, którą wam proponuję, znajduje się jednak bardzo proste pytanie: dlaczego?”. Chodzi o to, aby wspólnie się zatrzymać i wobec wszystkiego, co robimy, zapytać: dlaczego to robimy? Jaka ewangeliczna intencja nami kieruje i na jaką rzeczywistą potrzebę chcemy odpowiedzieć? W jaki sposób ten wybór odpowiada misji Kościoła? A potem drugi krok: dlaczego osiągamy takie, a nie inne rezultaty? Dlaczego niektóre inicjatywy zapoczątkowują pewną drogę, a inne pozostają odosobnione? Dlaczego niektóre osoby się angażują, a inne pozostają na marginesie? Z zestawienia racji stojących za naszymi wyborami z przyczynami ich skutków rodzi się autentyczne rozeznanie, które pozwala rozpoznać, co należy zachować, dowartościować, skorygować, porzucić lub rozpocząć.

Aby to wszystko nie pozostało jedynie dobrym zamiarem, ta droga będzie miała swój „rytm”. Dziękuję Kardynałowi Wikariuszowi i pozostałym współpracownikom za przygotowanie jej kolejnych etapów, które zostaną wam przedstawione.

Proszę was zatem, abyście dali sobie czas na wspólne podążanie – nie chodzi o jeden rok, lecz o wędrówkę – tak aby dokonywało się prawdziwe rozeznanie, a nie była to kolejna inicjatywa dodana do innych. Biskup nie prosi was o programowanie nowych działań, lecz proponuje wspólną metodę słuchania, rozeznawania, weryfikacji i nawrócenia. Treści i priorytety zostają powierzone odpowiedzialności waszych wspólnot w pięciu obszarach: katechezy i inicjacji chrześcijańskiej, młodzieży, rodziny, działalności charytatywnej oraz powołań. Celem jest bowiem dzielenie wspólnego stylu duszpasterskiego, a nie ujednolicanie doświadczeń. W tym procesie Prefektury są wezwane, aby stawać się coraz bardziej miejscami spotkania, dialogu i wspólnego wypracowywania działań duszpasterskich.

Drodzy bracia i siostry, to prawda: sama metoda jeszcze nikogo nie nawróciła. Aby więc to, co wam zaproponowałem, nie pozostało czymś abstrakcyjnym, chciałbym przywołać także konkretną twarz. Z radością zatwierdziłem bowiem decyzję o podjęciu niezbędnych kroków w celu rozpoczęcia dochodzenia diecezjalnego dotyczącego życia, cnót i opinii świętości ks. Luigiego Di Liegro, prezbitera tego Kościoła, zmarłego 12 października 1997 r. Dar, jaki wnosi on w naszą drogę, nie polega przede wszystkim na dziełach, których dokonał. Zanim ks. Luigi zaczął cokolwiek budować, chciał najpierw „zobaczyć”. W 1969 r. zlecił przeprowadzenie badań nad religijnością Rzymian, ponieważ nauczył się, że nie można wcielać orędzia w życie bez wsłuchiwania się w rzeczywistość. W swoim ostatnim wystąpieniu, na kilka tygodni przed śmiercią, ks. Luigi powiedział do swoich współpracowników: „Rozeznanie to właśnie to pytanie: Panie, gdzie jesteś?”.

Najdrożsi, przywodzi to na myśl pytanie Marii Magdaleny przy grobie Jezusa. To od tego pytania zaczynamy dziś na nowo. Jakie znaki Królestwa i jakie wezwania Ducha Świętego wyłaniają się dzisiaj z życia Rzymu? Jakim Kościołem powinniśmy się stawać, aby je rozpoznawać i im służyć? Strzeżenie w sobie tego pytania pomoże nam być Kościołem, który dzieli los tego miasta, pozostając w bliskości jego ran, jego oczekiwań i przemian.

Chciałbym teraz powiedzieć kilka słów o posłudze wynikającej ze święceń w Rzymie. Najpierw jednak pragnę powiedzieć „dziękuję” – i nie jest to tylko formalność. Dziękuję Kardynałowi Wikariuszowi, Biskupom Pomocniczym, Prefektom oraz wszystkim, którzy pełnią posługę w urzędach Wikariatu. Dziękuję proboszczom i wikariuszom parafialnym; kapłanom starszym i chorym; kapelanom szpitali, więzień, szkół i uniwersytetów; kapłanom przybyłym z innych Kościołów i z innych krajów, którzy służą temu miastu, jakby było ich własnym. Dziękuję diakonom stałym i ich rodzinom. Dziękuję zakonnikom i siostrom zakonnym; tym, którzy w ciszy wspierają Rzym swoim wstawiennictwem; i tym, którzy każdego dnia spotykają się z jego mieszkańcami w szkołach, szpitalach, domach opieki i na peryferiach. Dziękuję katechistom, wychowawcom i osobom zaangażowanym w posługę miłości. Wiemy o tym: dobro nie czyni hałasu. Zna je Pan, a dzisiaj również ja pragnę je uznać. Dziękuję!

>>> Na powitanie Leona XIV w całej Francji zabiją dzwony

Wiem również, że posługa duszpasterska wiąże się dziś z większym trudem niż dawniej. Zachęcam was, abyście nie dźwigali jej trudów sami. I chcę wam powiedzieć jasno: sztuka weryfikacji duszpasterskiej nie wymaga, abyście robili jeszcze więcej. Przeciwnie, pozwala wam czynić mniej, ale lepiej. Gdyby weryfikacja duszpasterska stała się kolejnym ciężarem na waszych ramionach, sprzeniewierzylibyśmy się jej istocie. Chciałbym zatem podzielić się z wami kilkoma refleksjami o tym, jakich prezbiterów potrzebuje Rzym. Kapłan powinien być człowiekiem, który słucha, zanim odpowie, i rozeznaje, zanim podejmie decyzję. Osobą, który trwa przed Panem, ponieważ nie może prowadzić innych do spotkania, którego sam nie przeżywa. Pytanie „dlaczego?” jest przede wszystkim pytaniem, które powinien postawić samemu sobie: dlaczego jestem kapłanem? Czy sposób, w jaki przeżywam każdy dzień, nadal odpowiada temu, do czego Pan wezwał mnie po imieniu? Kapłan nie skupia na sobie całej odpowiedzialności. Rozpoznaje charyzmaty, formuje sumienia i stwarza warunki do współodpowiedzialności świeckich – nie dlatego, że brakuje mu sił, lecz dlatego, że jest wierny naturze Kościoła. Wspólnota, w której wszystko zależy od proboszcza, jest wspólnotą kruchą. Przewodniczyć nie znaczy robić wszystko. Znaczy rodzić komunię, rozwijać siły innych, łączyć ludzi i środowiska oraz strzec jedności. Kapłan wreszcie włącza się we wspólnotę i pragnie do niej należeć – do wspólnoty, która potrafi odczytywać rzeczywistość swojej dzielnicy, dzielić jej rany i nadzieje oraz brać odpowiedzialność za życie wszystkich, także tych, którzy nie przekraczają progu kościoła. Taką właśnie postać przybiera miłość w pasterskim przewodnictwie i to ona chroni parafię przed zamknięciem się na samej sobie i skupieniem wyłącznie na własnym przetrwaniu.

Nikt nie jest powołany, aby przeżywać to wszystko samotnie. Prezbiterium nie jest jedynie sumą kapłanów, którzy spotykają się z powodów organizacyjnych: jest braterstwem i pierwszym miejscem, w którym należy weryfikować, czy to, co czynimy, rzeczywiście rodzi komunię. Pragnę, aby Prefektury, zanim będą narzędziami koordynacji, stawały się prawdziwymi miejscami kapłańskiego braterstwa, gdzie można bez wstydu mówić także o własnym utrudzeniu. U waszego boku diakoni przypominają całemu Kościołowi, że istnieje on po to, aby służyć; zakonnicy zaś i siostry zakonne, przez bezinteresowny dar swojego życia, przypominają Rzymowi, że żadna skuteczność nie zbawia człowieka i że pierwszeństwo należy do Boga.

Szczególną myśl kieruję ku naszym seminarzystom. Drodzy młodzi, przygotowujecie się do kapłaństwa w tej diecezji. Zachęcam was, abyście już teraz włączyli się w tę drogę weryfikacji i w latach formacji uczyli się czynić z niej własny styl. Pozwólcie, aby formowały was zarówno książki, niezbędne do spotkania z dobrymi mistrzami, jak i ludzkie twarze: ubogich, chorych, ludzi z naszych parafii. Wam i waszym formatorom wyrażam moją wdzięczność i zaufanie. Młodzi nie powierzają swojego życia dla jakiejś roli, lecz idą za mężczyznami i kobietami, w których widać radość z tego, kim są.

Wiem, że ta droga weryfikacji będzie wymagała cierpliwości, a być może także odwagi, by pozostawić za sobą coś, do czego jesteśmy przywiązani. Takiej samej odwagi potrzebowała Maria Magdalena, która musiała zrezygnować z pragnienia zatrzymania Pana przy sobie, aby zamiast tego pobiec i Go głosić. Mam nadzieję, że z tego duszpasterskiego rozeznawania zrodzi się etap dzielenia się odnowionymi doświadczeniami, a następnie wspólne wytyczanie drogi, która razem przygotuje nas do Jubileuszu Odkupienia w 2033 r.

Drodzy bracia i siostry z Rzymu, nie lękajcie się pozwolić, aby Pan na nowo wezwał was po imieniu! Żywy Pan pozwala się spotkać tym, którzy – jak Maria o świcie Wielkanocy – wciąż mają odwagę Go szukać – nawet we łzach, nawet pośród ciemności. Niech towarzyszy wam Matka Boża, Salus Populi Romani, która jako pierwsza uwierzyła i zrodziła Chrystusa dla świata. Was wszystkich, wasze wspólnoty i to miasto obejmuję moim błogosławieństwem.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze