fot. arch. Mieczysława Hałaszki
Mieczysław Hałaszko OMI: w tenisa zacząłem grać w wieku 45 lat. Nigdy nie jest za późno [ROZMOWA]
Piłka nożna, narty, ping-pong, a od 45. roku życia – tenis ziemny. Ojciec Mieczysław Hałaszko OMI ma dziś 75 lat i nadal regularnie wychodzi na kort. Co sprawiło, że właśnie tenis stał się jego pasją?
Jak zaczęła się ta przygoda i co daje mu sport po tylu latach? W ramach cyklu „Oblat z pasją” z o. Mieczysławem Hałaszko OMI rozmawia Anna Gorzelana.
Anna Gorzelana (oblaci.pl): Miał Ojciec kontakt ze sportem już od dzieciństwa, ale tenis pojawił się w Ojca życiu stosunkowo późno. Jak to się zaczęło?
Mieczysław Hałaszko OMI: – W dzieciństwie i młodości grałem w piłkę nożną, jak chyba większość chłopaków. Sport był zresztą obecny w moim życiu także później. Nawet moje święcenia kapłańskie odbyły się na boisku. Później trochę jeździłem na nartach, udawało mi się też grać w ping-ponga. A gdy miałem 45 lat, odkryłem tenis ziemny. I to już trwa wiele lat. Tenis bardzo mnie zainteresował i z czasem stał się moją pasją.

Czyli można powiedzieć, że tenis przyszedł do Ojca wtedy, kiedy wiele osób uznałoby, że na rozpoczynanie nowej sportowej przygody jest już za późno?
– Nigdy nie jest za późno. Każdy ma swój czas. Pamiętam, jak zaczynałem grać w tenisa. Moi rówieśnicy, którzy wcześniej już grali, byli oczywiście dużo lepsi ode mnie. Przy nich byłem słabiutki. Ale z czasem zacząłem ich doganiać. W pewnym momencie zauważyłem, że oni grają coraz słabiej, a ja coraz lepiej. Niektórzy z nich kończyli już swoją przygodę z tenisem. To było dla mnie bardzo ciekawe i dawało mi satysfakcję.
Tenis okazał się pasją, którą można było nie tylko zacząć późno, ale też cały czas się w niej rozwijać?
– Tak, to jest właśnie ciekawe. Człowiek widzi swoje postępy. Ruch jest potrzebny, jest atrybutem życia. Czasami trzeba się do niego trochę zmobilizować, ale jest ważny.

Tenis to jednak nie tylko trening, ale także rywalizacja. Ojciec ma już na swoim koncie sukcesy w zawodach, a także kilka zdobytych pucharów.
– Tak, w tym roku organizowałem turniej dla księży – Golden Cup. Każdego roku odbywają się również Mistrzostwa Polski Księży w Tenisie Ziemnym. Są to mistrzostwa otwarte, więc mają charakter międzynarodowy. Przyjeżdżają księża m.in. z Filipin, Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec, Czech, Słowacji i Ukrainy. To naprawdę duże wydarzenie.
Sam Ojciec również bierze udział w tych zawodach?
– Tak. W tym roku wybieram się na jubileuszowe, trzydzieste Mistrzostwa Polski Księży w Tenisie Ziemnym. Wcześniej, podczas Halowych Mistrzostw Polski Księży w Tenisie Ziemnym, udało mi się zająć drugie miejsce w kategorii wiekowej 65+.


Ojciec ma dziś 75 lat. Czy wraz z wiekiem zmieniło się podejście do sportu?
– Przede wszystkim sport wpływa na funkcjonowanie i zdrowie. Kiedy człowiek się rusza, jest sprawniejszy. Łatwiej się wtedy skupić, coś zrobić czy zorganizować, sprawniej się poruszać. To jest ważne i potrzebne. Mam już 75 lat i nadal sobie gram. Kiedy ludzie się o tym dowiadują, nieraz się dziwią: „Ojej, ile ty masz lat?”. A ja odpowiadam: mam swoje lata, ale nadal gram.
W jaki sposób pasja sportowa pomaga Ojcu również w codziennym życiu kapłańskim?
– Przede wszystkim wpływa na funkcjonowanie i zdrowie. Jeżeli człowiek się rusza, jest sprawniejszy, łatwiej mu się skupić i wykonywać codzienne obowiązki. W zdrowym ciele zdrowy duch.
| Galeria (2 zdjęcia) |
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
O. Karol Chmiel OMI: pasja nie jest ucieczką od życia, ale sposobem, by przeżywać je dojrzalej [Oblaci z pasją]
O. Maciej Organ OMI: muzyka pomaga mi prowadzić ludzi do Boga
Grzegorz Kaczmarek, biegam_z_Bogiem: Bóg chce być z nami w tym, co nas cieszy [ROZMOWA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny