100 lat oblatów w Polsce. Młodzi potrzebują czegoś więcej. Rozmowa Zofii Kędziory z Krzysztofem Zielińskim [MISYJNE DROGI]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Z Krzysztofem Zielińskim z Oblackiego Centrum Młodzieży NINIWA o pracy oblatów wśród młodzieży, corocznym Festiwalu Życia i współczesnych problemach młodych rozmawia Zofia Kędziora.

Zofia Kędziora: Oblackie Duszpasterstwo Młodzieży NINIWA, Oblackie Centrum Młodzieży, wyprawy rowerowe, Festiwal Życia, Wolontariat Misyjny… Wymieniać można długo.
Krzysztof Zieliński: Oblaci zawsze współpracowali z młodymi – taki jest przecież ich charyzmat. Już św. Eugeniusz pracował z młodymi, zakładając stowarzyszenie młodzieży w Aix, jednak w Polskiej Prowincji do niedawna nie było duszpasterstwa młodzieży oblackiej jako takiego. Oczywiście, przy parafiach zawsze gromadziła się młodzież, to jest naturalne. Jednak w 2004 r., myślę, że za sprawą Ducha Świętego, zaczęło się coś zmieniać. W Katowicach o. Tomasz Maniura OMI zaczął działać z młodymi, ich zresztą było na początku tylko dziesięcioro. Ale wraz z czasem,
gdy się modlili, to ewoluowało. O. Piotr Darasz OMI był wtedy wikarym w Lublińcu i też zaczął tworzyć wspólnotę Niniwy. O. Tomasz miał od początku dosyć dobrą intuicję, a katowicka młodzież miała w sobie werwę do działania. Powstał pomysł, żeby połączyć siły i w 2004 r. odbył się pierwszy zjazd młodzieży oblackiej (później te spotkania zostały nazwane zjazdami Niniwy), głównie z parafii na południu Polski. W tym roku odbędzie się już 30. zjazd Niniwy. Kolejnym dużym krokiem było przejęcie pierwszego ośrodka i parafii w Kokotku w 2008 r., gdzie można było animować ogólnopolskie młodzieżowe duszpasterstwo oblackie. W 2017 r. oblaci przejęli większy obiekt – hotel oddalony o 1,5 km od poprzedniego miejsca. Powiększyła się siedziba, więc i zwiększyły się możliwości.

Foto: CHYOYRACK

ZK: Kokotek stał się takim centrum animacji młodzieży z całego kraju?
KZ: Kokotek kojarzy się z młodzieżą już od wielu lat (m.in. harcerstwo, zjazdy ministrantów jeszcze za czasów pierwszego proboszcza, ks. Ludwika Koniecznego), ale niewątpliwie obecność oblatów i OCM NINIWA sprawiły, że jeszcze bardziej kojarzy się go z pracą z młodymi. Młodzieżowe wspólnoty działają praktycznie przy każdej parafii prowadzonej przez oblatów. Nasz ośrodek nie ma jako takiej wspólnoty, ale jego zadaniem jest tworzenie zaplecza, planów rozwoju i oferty dla młodych z parafii oblackich, choć oczywiście nie tylko, ponieważ działamy także szerzej. Wspólnoty korzystają z ośrodka, żeby np. zorganizować swój dzień skupienia czy rekolekcje. Młodzież ogólnopolska jednak nie spotyka się tylko w Kokotku, tu rzeczywiście odbywa się w lipcu Festiwal Życia, główne wydarzenie w roku formacyjnym, ale także na dwóch zjazdach Niniwy na wiosnę i jesienią, zawsze w innej parafii oblackiej.

Foto: CHYOYRACK

ZK: Festiwal Życia to z roku na rok coraz większe wydarzenie. Dlaczego „Życia”?
KZ: Życie to woda, dlatego też cała nasza identyfikacja wizualna odnosi się do wody. Woda to także chrzest, początek życia wiary. Fizycznie mamy tu Staw Posmyk, a duchowo znacznie więcej. W 2018 r. po raz pierwszy festiwal odbył się w Kokotku, ponieważ wcześniej przez kilkanaście lat organizowany był w Kodniu. Patrząc tylko na statystyki, to był sukces, ponieważ uczestników było dwa razy więcej. Jednak to nie tylko kwestia miejsca, ale przede wszystkim faktu, że weszliśmy we współpracę z aż pięcioma diecezjami. Chcieliśmy pokazać, że to wydarzenie w jedności z Kościołem. I okazało się, że nie tylko nikt na tym nie traci, ale wręcz każdy korzysta, np. duszpasterze diecezjalni cieszą się poszerzonym gronem młodych w swoich wspólnotach. To wydarzenie ewangelizacyjne, ale może przede wszystkim formacyjne. Ludzie z różnych wspólnot mają okazję do pogłębienia swojej wiary, z kolei ludzie z zewnątrz mają okazję uczestniczyć w przeróżnych warsztatach, odkryć Boga po raz pierwszy.

ZK: Planujecie jakieś nowe wydarzenia?
KZ: Oczywiście w Kokotku przez cały rok jest masa wydarzeń i rekolekcji, które trudno zliczyć. Zresztą, ze wszystkimi można się zapoznać za pomocą Kalendarza Niniwity, który co roku wydajemy, i na stronie niniwa.org. Niedługo odbędzie się pierwsze „Doświadczenie NINIWY”, czyli pogłębione rekolekcje, dotyczące naszego charyzmatu. W lutym zainicjowaliśmy także NINIWA Ski, czyli rekolekcje połączone z narciarstwem biegowym. Mamy takie hasło: jedno duszpasterstwo, wiele inicjatyw. Tymi zróżnicowanymi tematycznie wydarzeniami, spotkaniami, rekolekcjami chcemy przyciągać młodych do Pana Boga.

Foto: CHYPYRACK

ZK: Powiedz, skąd wzięła się w ogóle nazwa „Niniwa”?
KZ: W 2004 r., kiedy wspólnota powstawała, zastanawialiśmy się, na czym bazować. Księga Jonasza do nas wtedy bardzo przemawiała, ponieważ wszyscy czujemy się grzesznikami, mieszkańcami Niniwy. Z drugiej strony bliska nam jest postawa Jonasza, który został posłany przez Pana Boga do ewangelizacji, co też chcemy robić. Jednak Jonasz to kontrowersyjny prorok, buntujący się przeciwko Bożemu miłosierdziu, nie rozumiejący go. Nam też czasem trudno pojąć Boże myślenie. Musimy wracać do faktu, że to Pan Bóg jest sprawcą i dawcą łaski nawrócenia. Tę naszą duchowość uzupełniają święci Młodziankowie, którzy też są nam bliscy, ponieważ to właśnie w ich wspomnienie, 28 grudnia odbyło się pierwsze, oficjalne spotkanie Niniwy w Katowicach.

ZK: Wspominałeś o tym, że młodzież w duszpasterstwie wywodzi się często z poranionych rodzin. Można chyba powiedzieć, że obecne problemy młodych trochę różnią się od tych jakiś czas temu…
KZ: Trzeba zacząć od tego, że młodzi są super (śmiech). Ale wielu z nich jest jednocześnie pogubionych i szukają odpowiedzi na pytania. Bywają osamotnieni, właśnie przez rozbite rodziny, szukają akceptacji i potwierdzenia swojej wartości u rówieśników, a szczęścia poprzez używki. Ale prawdą jest także, że szukają czegoś głębszego, a przede wszystkim szczęścia. Może nawet materialnie mają więcej niż mieliśmy my, za „naszych czasów”, ale często nie mają więzi. To, co oddziałuje na społeczeństwo, oddziałuje także na młodzież, tyle że młodzi o wiele mocniej to przeżywają, ponieważ są wrażliwsi i bardziej autentyczni niż dorośli. Nie chcemy dawać im czegoś powierzchownego, tylko prawdziwe szczęście, a tym szczęściem jest Pan Jezus.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze