papież Franciszek

fot. MAURIZIO BRAMBATTI, EPA

Arabia: wizyta papieża poprawiła klimat

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wikariusz apostolski Arabii Południowej, bp Paul Hinder dostrzega pozytywne owoce wizyty papieża Franciszka w lutym bieżącego roku w Abu Zabi. „Odczuwam poprawę klimatu. Wizyta papieża została bardzo dobrze przyjęta nie tylko przez migrantów zarobkowych z Indii i Filipin, ale także przez miejscową ludność muzułmańską, dla której było to wielkim zaszczytem”, powiedział bp Hinder w rozmowie z szwajcarskim portalem katolickim kath.ch

Od czasu papieskiej wizyty rząd co pewien czas okazuje życzliwe gesty. „We wrześniu otrzymamy licencje na nasze kościoły, co ureguluje naszą sytuację prawną” – stwierdził bp Hinder.

Wśród pierwszych owoców wizyty papieża Franciszka wikariusz apostolski Arabii wymienił utworzony w sierpniu w ZEA „Wysoki Komitet Międzyreligijny”. Jego celem jest popularyzowanie i wcielanie w życie dokumentu o braterstwie międzyludzkim. Podpisali go papież Franciszek i wielki imam uniwersytetu Al-Azhar, szejk Ahmad Mohammad Al-Tayyeb 4 lutego w Abu Zabi, w obecności wysokiej rangi dostojników muzułmańskich.

Papież i wielki imam podkreślili m.in. że wiara w Boga sprawia, iż człowiek wierzący dostrzega w drugim brata, którego ma wspierać i kochać. Wezwali przywódców religijnych, politycznych i gospodarczych do „poważnego zaangażowania się” w upowszechnianie „kultury tolerancji, wzajemnego współżycia i pokoju”, w działania na rzecz powstrzymywania „przelewu niewinnej krwi i do położenia kresu wojnom, konfliktom, niszczeniu środowiska naturalnego oraz schyłkowi kulturowemu i moralnemu, jaki obecnie przeżywa świat”. Potępili też „ekstremizm w imię Boga”.

– Teraz trzeba uważać, aby dokument nie został odłożony na biurowe półki, potrzebne jest forum, które będzie motorem realizowania tej deklaracji a to może zrobić nowo powołany komitet, stwierdził bp Hinder.

Podkreślił też, że wizyta Franciszka była ważnym elementem wsparcia dla miejscowych katolików. „Przy całej otwartości, jaką się cieszymy tu w Emiratach, wielu ludzi jest w trudnej sytuacji ekonomicznej. Kraj muszą opuścić robotnicy gościnni, którzy tracą miejsca pracy, a to powoduje wiele lęków. Ochrona pracowników jest niewielka, co często powoduje ich wykorzystywanie. Ale wiele nadziei daje wiara, dlatego też wizyta papieża była wydarzeniem, którym jeszcze tu wszyscy żyjemy”, powiedział bp Hinder. Przyznał, że zauważa to podczas wizyt duszpasterskich w parafiach, widzi, że „ludzie do dziś są pod wielkim wrażeniem pobytu Franciszka w Abu Zabi”.

Wikariusz apostolski Arabii Południowej powiedział też, że miał okazję krótkiej prywatnej rozmowy z Franciszkiem w Abu Zabi i mógł opowiedzieć – w obecności księcia następcy tronu – jak wyglądają tu realia życia większości cudzoziemców, chrześcijan i niechrześcijan.

Do wikariatu, którym kieruje pochodzący ze Szwajcarii hierarcha, obok Emiratów Arabskich należą też Oman i Jemen, w którym od lat szaleje wojna. Bp Hinder rozmawiał niedawno telefonicznie z pracującymi w Jemenie zakonnicami . „Niestety, nie mam do przekazania dobrych wiadomości. To jest ogromna rana nie tylko dla nas, jako Kościoła, ale dla całego regionu. To okrutna wojna, dla której nie widzę rozwiązania. Stanowiska stron konfliktu są nieustępliwe, ludność podzielona, nie można pójść naprzód ani o krok. Patrzę na to z dużym pesymizmem, choć nie wolno tracić wiary i nadziei” – powiedział wikariusz apostolski Arabii Południowej.

Bp Hinder dobitnie wypowiedział się przeciwko handlowi bronią. „Pragnąłbym, aby ludzie którzy prowadzą handlem bronią przyjechali raz do Syrii czy Jemenu i zobaczyli, jakie spustoszenia powodują ich działania” – stwierdził.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 r., kiedy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 r. interwencję w tym kraju rozpoczęła międzynarodowa koalicja arabska pod wodzą Rijadu, która walczy z rebeliantami Huti. To z kolei spowodowało całkowity rozpad lokalnej gospodarki i życia społecznego.

W wyniku wojny w Jemenie śmierć poniosły dziesiątki tysięcy ludzi, a 3,3 mln musiało opuścić swe domy. Wojna domowa, która przerodziła się w konflikt regionalny, zepchnęła ten najbiedniejszy kraj Półwyspu Arabskiego na skraj głodu. 24 mln Jemeńczyków potrzebuje pilnej pomocy humanitarnej.

Zobacz także
Wasze komentarze