fot. MIGUEL BAIXAULI/unsplash

fot. MIGUEL BAIXAULI/unsplash

Burkina Faso: święta pod palmami i na progu pustyni [MISYJNE DROGI]

U nas, w Burkinie Faso, niestety, albo i stety, nie ma niczego podobnego przed świętami jak w Polsce… Może to i lepiej, bo nic nie przeszkadza w skupieniu się na tym, co najważniejsze, czyli na tajemnicy narodzin Chrystusa.

Co prawda w sklepach można kupić światełka choinkowe, nawet sztuczną choinkę, ale nie ma żadnych wystaw, żadnych witryn pełnych kolorowych światełek i kuszących prezentów. Święta Bożego Narodzenia postrzegane są jako święto dla dzieci. Świętowanie Narodzenia Chrystusa nie jest aż tak ważnym dniem jak w Polsce, bardziej świętuje się Nowy Rok. Dlaczego? Bieda – aby godnie świętować, trzeba mieć pieniądze, aby dla wszystkich członków rodziny przygotować coś do jedzenia oraz picia. Niestety, w większości przypadków jest to raczej niemożliwe, ponieważ wielkie świętowanie jest 1 stycznia. W ciągu jednego tygodnia przygotować świąteczny dzień dwukrotnie – to jest naprawdę niemożliwe.

Kilka dni czy nawet tygodni przed świętami, przed bramą wejściową na podwórko można zobaczyć, jak dzieci budują szopkę, która ma symbolizować, że święta są już tuż tuż. I taka szopka, często murowana, piętrowa stoi później przez cały rok, czekając kolejnych świąt lub jest „rozbierana” i w schowku czeka na kolejne święta. W mieście można też kupić szopkę oraz figurki Świętej Rodziny do dekoracji domu czy zagrody. Ciekawą rzeczą jest to, że bardzo często to muzułmanie przygotowują szopki na sprzedaż. 24 grudnia chrześcijanie w ciągu dnia nie przygotowują wieczerzy wigilijnej, bo niestety nie ma tutaj tego zwyczaju. Świętowanie rozpoczyna wieczorna pasterka odprawiana o 21.00 czy 22.00. W Boże Narodzenie msza św. oznajmia wszem i wobec, że narodził się Chrystus; w kościele jest szopka, pieśni bożonarodzeniowe. W sercach wielkie świętowanie. Nie świętuje się 26 grudnia. Dla niektórych jest to normalny dzień pracy w polu, sklepie czy w barze. Msza św. w kościele oczywiście jest. W Boże Narodzenie, po mszy, dziecięca grupa parafialna wraz z katechistą chodzi od domu do domu z krótkim przedstawieniem bożonarodzeniowym i kolędą. W zamian dzieci dostają cukierki, ciastka czy inne smakołyki, jakie są w domu.

fot. ARCHIWUM MAŁGORZATY K. TOMASZEWSKIEJ
fot. ARCHIWUM MAŁGORZATY K. TOMASZEWSKIEJ

Wracając do 1 stycznia – to wtedy świętuje się z rodziną, z przyjaciółmi, przygotowuje się lepsze posiłki i napoje. A lepszym jedzeniem jest tutaj po prostu ryż z jakimś sosem, czasem foufou (czyt. fufu), mięso z kozy, kury czy barana. A napoje? Zapewne będzie to dolo w dużych ilościach (lokalny napój fermentowany, wyrabiany w domu), czasem wino palmowe, a u tych, którym wiedzie się trochę lepiej, może pojawić się wino w kartonie lub jakiś inny trunek typu cola, sprite, fanta, itp. Ojciec rodziny jest zobowiązany kupić dzieciom nowe ubranie lub pagnie (czyt. pań, jest to nazwa materiału) na uszycie ubrania. Jeżeli ma możliwość, również i swojej żonie powinien kupić nową sukienkę. Jego obowiązkiem jest zadbać, by dzieci i żona były dobrze ubrane i aby nie musiał się wstydzić przed innymi.

Świętowanie rozpoczyna się już 31 grudnia wieczorem. W pierwszy dzień nowego roku z reguły już od rana przygotowuje się jedzenie, bo rodzina czy goście mogą przychodzić o różnych porach. Zgodnie z tutejszą świąteczną tradycją, jak ktoś przychodzi do domu, to obowiązkowo trzeba go ugościć najpierw wodą, a potem tym, co kuchnia przygotowała. I tak, przy wspólnym posiłku, w gronie rodzinno-przyjacielsko-sąsiedzkim prowadzi się rozmowy, dyskutuje, je i pije. I czas upływa w bardzo miłej atmosferze. Podobnie jest też i 2 stycznia, bo świętować można zawsze kilka dni.

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Zamów prenumeratę<<<

W Nowy Rok jest uroczysta Eucharystia z prośbą o Boże błogosławieństwo. Dzieci już po północy zaczynają biegać po wsi i głośnym krzykiem oznajmiają wszystkim, że zawitał nowy rok, krzyczą: „Dobrego roku, dobrego roku!”. Bardzo wcześnie, już od 4.00 rano, podchodzą pod okna domów i śpiewają piosenki noworoczne, za które powinny dostać cukierki. I tak jest przez kilka godzin, a „kolędniczych” grup jest naprawdę bardzo dużo. W ciągu dnia ludzie przychodzą do siebie z uśmiechem, radością i życzą sobie tego co dobre. I takie życzenia można sobie składać do końca stycznia. Jest to bardzo miłe, gdy idąc ulicą, obok „dzień dobry” słyszy się i „dobrego roku”.

Gourcy, 1 XII 2024

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze