Fide et Ratio. Wierze potrzebny jest rozum [MISYJNE DROGI]

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Zbliżające się stulecie pracy oblatów w Polsce każe spojrzeć na ich zaangażowanie intelektualne, naukowe i akademickie. A jest ono niemałe.

Pierwszym oblatom przyświecała idea założenia własnego seminarium duchownego, co wiązało się z koniecznością utworzenia seminaryjnej kadry. W latach dwudziestych XX w. akademickie szkolnictwo w dziedzinie teologii w kraju było w powijakach. Oczy przełożonych zwróciły się na Rzym, szukając tam możliwości kształcenia. Pierwszym oblatem, który wyjechał z Polski na studia do Rzymu, był o. Bronisław Wilkowski. W okresie międzywojennym studiowało tam ponad dwudziestu kleryków. Po powrocie byli kierowani do pracy w formacji, której stali się filarami.

>>> Czasem łatwiej przyznać nagrodę niż rację 

„Doctor Romanus asinus Germanus”?

Klerycy w Obrze nazywali rzymskich wykładowców doktorami. Nabywany, głównie na „Angelicum”, tytuł „doktora” miał charakter raczej honorowy niż faktyczny. Był równoważny mniej więcej późniejszemu bakalaureatowi, czyli stopniowi trochę poniżej aktualnego polskiego magisterium. Po 1933 r. wracający do Polski absolwenci rzymscy już nie noszą takich tytułów, ponieważ Pius XII konstytucją „Deus scientiarum omnium” zreformował system kościelnego kształcenia. Od 1933 r. dla doktoratu z teologii będzie wymagać się pięciu lat studiów teologicznych, dla doktoratu z filozofii – czterech lat studiów filozoficznych. Warunkiem zdobycia stopnia stanie się napisanie rozprawy i jej publiczna obrona. Niemcy, u których takie wymogi istniały dużo wcześniej, nie będą już mówić z ironią o rzymskich absolwentach: „doctor Romanus asinus Germanus” – „doktor w Rzymie to tyle co osioł w Niemczech”. Doktorat po reformie rzymskiej zdobył o. Karol Brzezina, którego można uznać za pierwszego doktora naszej Prowincji we współczesnym tego słowa znaczeniu. Uzyskał go z filozofii na Gregorianum w 1937 r., na zakończenie dwuletnich studiów odbytych po święceniach. Pierwsi trzej oblaci zostali też wysłani na KUL, ale wojna przerwała ich studia.

Foto: Jacek Bednarczyk/PAP

 

Braki kadrowe

Duże braki kadrowe w Krobi k. Gostynia (studium filozofii) i Obrze k. Wolsztyna (studium teologii) w Wielkopolsce wymuszają nadzwyczajne kroki władz prowincji zakonnej. Zostaje sprowadzonych kilku zagranicznych wykładowców, którzy spędzą w Polsce parę lat. Wykładowcy rozpraszają swoje siły na wiele dziedzin teologicznych. O. Józef Mańkowski uczy ośmiu przedmiotów. Niektórzy ojcowie bezpośrednio po święceniach są kierowani do uczenia kleryków. Zamiast studiować regularnie w scholastykacie, niektórzy klerycy przebywają w Lublińcu, gdzie uczą juniorów (uczniów NSD), sami eksternistycznie studiując teologię. Braki personalne są w jakiejś mierze nadrabiane przez ogromny zapał kleryków. Przedwojenny periodyk klerycki „Gość z Obry” emanuje niepowtarzalną atmosferą, ujawnia wiele intelektualnych, literackich i artystycznych talentów. Klerycy angażują się w przeróżne akademie, np. w coroczną akademię we wspomnienie św. Tomasza z Akwinu.

>>> Papież: kara śmierci jest niedopuszczalna 

Wojenny pęd do nauki

Druga wojna światowa i powojenne lata stalinizmu spowodowały duże ubytki w dotychczasowym stanie wykładowców. Wśród ofiar wojny znaleźli się także formatorzy: w Dachau zmarli o. Józef Cal i o. Franciszek Kocot; obóz w Mauthausen i Dachau przeżył tylko o. Szczepan Całujek. W Obrze została podjęta próba wznowienia wykładów, gdyż w październiku 1939 r. wróciło tam kilku ojców i dwudziestu kleryków. Niemcy zabronili działalności seminaryjnej, a w styczniu 1940 r. otoczyli klasztor i aresztowali pięciu ojców, których wywieziono do Dachau. Deportowani ojcowie to: Szczepan Całujek, Wojciech Gohlus, Czesław Kozal, Antoni Matura i Józef Pielorz. W klasztorze obrzańskim urządzono szkołę policyjną, a następnie szpital dla osób z chorobami płuc. Około czterdziestu klerykom, głównie ze Śląska, w pierwszych miesiącach 1940 r. udało się przedostać z Polski do Włoch. Przybyli do Roviano, a następnie do Cineto Romano, aby w tamtejszym domu formacyjnym dalej studiować i przygotowywać się do kapłaństwa. Po wejściu Mussoliniego w koalicję z Hitlerem, w maju 1940 r. klerycy opuścili Włochy. Znaleźli schronienie i możliwość dalszej formacji na południu Francji, w Notre Dame de Lumières. W scholastykacie francuskim było 39 polskich kleryków i 80 francuskich. Obok francuskich formatorów pracowało tam trzech polskich ojców. Stan takiutrzymywał się do grudnia 1942 r., kiedy Niemcy zdecydowali się na okupację także południa Francji. Polscy absolwenci francuskich studiów zaludnią powstały w 1946 r. na
potrzeby duszpasterstwa polonijnego dystrykt polski.

foto: Wyższe Seminarium Duchowne w Obrze

Drugi początek

Po wojnie trwała walka o byt. Potrzeba było wielu lat, by wrócić na etap rozwoju, który przerwała wojna. Studia w Obrze wznowiono w październiku 1947 r., przy stanie trzech kleryków na filozofii i czterech na teologii, ale w 1956/1957 r. scholastykat liczył już stu studentów. Po święceniach w Rzymie w 1950 r. studia podjął o. Józef Pielorz, który, wyzwolony z Dachau, udał się do Włoch i tam odbył pierwszą formację. Był pierwszym polskim oblatem, który uzyskał doktorat po wojnie. W Polsce po wojnie jako pierwszy uzyskał doktorat w 1966 r. o. Wacław Hryniewicz,
najwybitniejsza naukowa postać prowincji. Możliwości studiów w dziedzinie filozofii i teologii dostarczały dwa ośrodki naukowe funkcjonujące w kraju ogarniętym pożogą wojującego komunizmu: KUL w Lublinie i ATK Warszawie. Postalinowska odwilż i przyrost liczebny oblatów pozwoliły na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych wysłać na studia, głównie na KUL, większą liczbę studentów. Uzupełnią oni ocalałą kadrę formatorów wykształconych przed wojną, głównie w Rzymie. Większość z nich wróci do Alma Mater Obrensis i na dziesiątki lat określi jakość formacji w scholastykacie.

>>> Filozof w Kościele 


W strukturze wydziałów

Warunki dla studiów specjalistycznych poprawiły się podczas kolejnej odwilży w relacjach państwo-Kościół w latach siedemdziesiątych. Powstało w Polsce kilka uznanych przez państwo papieskich wydziałów teologicznych. W Poznaniu PWT został erygowany w czerwcu 1974 r. Wyższe Seminarium Duchowne w Obrze zostało afiliowane do Wydziału w 1974/1975 r. Diakoni wyświęceni w czerwcu 1976 r. mieli już możliwość obrony pracy i zdobycia magisterium. W sprawozdaniu za 1976/1977 r., czyli po trzecim roku afiliacji do PWT, czytamy, że wszyscy, czyli sześciu studiujących w Obrze alumnów VI kursu, obronili prace magisterskie. Gwałtowny wzrost liczby powołań na początku lat osiemdziesiątych, upadek komunizmu, rozbudowa scholastykatu – to wszystko zdawało się być oznaką sprzyjania przez Opatrzność rozwojowi oblatów. Nastąpił rozwój formacji intelektualnej. Wielu oblatów z licznych święconych roczników zostało posłanych na dalsze studia specjalistyczne. Pojawił się trend zdobywania kolejnych stopni naukowych po doktoracie i angażowania się na stałe w pracę naukową. Temu zjawisku sprzyjało powstanie w czerwcu 1998 r. w miejsce PWT w Poznaniu Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Jesienią tegoż roku do Wydziału zostało wcielone nasze WSD jako sekcja w Obrze. Studenci otrzymali uniwersyteckie indeksy, a kilku naszych wykładowców zostało etatowo zatrudnionych na WT UAM. Inni zostali zatrudnieni na innych uczelniach. W rezultacie powstało nowe grono akademików zatrudnionych w różnych ośrodkach naukowych: na UAM (obecnie trzech), na UKSW (pięciu), na PWT we Wrocławiu (jeden), na Uniwersytecie św. Pawła w Kanadzie (dwóch). W dwóch wspólnotach zaangażowanie akademickie wpisało się istotnie w misję domu, mianowicie w Obrze i Warszawie.

>>> Kolonia: bezdomni znaleźli pomoc w… seminarium

Widać owoce

Polska prowincja wykształciła setki oblatów z dyplomem magistra teologii, będącym dzisiaj już pewną normą. Stworzyła warunki, by ponad pięćdziesięciu uzyskało dodatkową specjalizację: licencjat z teologii albo magisterium spoza teologii. Ponad trzydziestu innych zdobyło stopień naukowy doktora, osiągnąwszy wcześniej licencjat w przypadku teologii. Grupę tę poszerza kilkunastu oblatów, którzy zdobyli stopień doktora habilitowanego, a czterech z nich – tytuł profesora zwyczajnego. Około stu konfratrów zdobyło więc specjalizację poza studiami magisterskim z teologii. Są też tacy oblaci, którzy podejmowali studia z dziedzin nieteologicznych: fizjoterapii, pielęgniarstwa, polonistyki, architektury, muzykologii, dziennikarstwa, logopedii czy retoryki.
Tak oto oblaci zbudowali potencjał intelektualny, pod którego względem nie odbiegają od innych jednostek kościelnych, diecezjalnych czy zakonnych, a nawet je w niektórych wypadkach przewyższają. Przez dziesiątki lat istniała diametralna różnica pomiędzy naszym potencjałem a potencjałem seminariów z tradycją wielkomiejską. Na przykład Śląskie WSD, erygowane w Krakowie w 1924 r., było już przed wojną połączone z Wydziałem Teologicznym UJ. Nauczali tam wybitni i znani w Polsce profesorowie, klerycy zdobywali absolutorium Wydziału, a w 1937 r. ustanowiono jako warunek otrzymania święceń kapłańskich obronę pracy magisterskiej. W obrzańskim WSD podobny wymóg wprowadzono dopiero w 2002 r. Wydaje się, że dzisiaj potencjały seminariów są porównywalne.

Leon Nieścior OMI

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze