fot. arch. ks. Damiana Wyżkiewicza
Islandia: laboratorium współczesnego Kościoła [ROZMOWA]
To bardzo ciekawy moment w historii Kościoła na Islandii. Przed rokiem 2000 była to niewielka wspólnota skupiona praktycznie wokół dwóch parafii. Dzisiaj mamy dziewięć parafii, a dziesiąta właśnie powstaje – mówi ks. Damian Wyżkiewicz ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy Św. Wincentego a Paulo, od stycznia br. wikariusz generalny na Islandii.
Piotr Ewertowski (misyjne.pl): Duszpasterstwo na Islandii musi być bardzo specyficzne. To kraj leżący w Europie, a jednocześnie z dala od innych krajów tego kontynentu.
Ks. Damian Wyżkiewicz CM: – Rzeczywiście, Islandia jest bardzo specyficzna. To pewnego rodzaju pogranicze. Tutaj dosłownie spotykają się płyty tektoniczne Ameryki i Europy. W pewnym sensie podobnie wygląda kultura islandzka – jest mieszanką różnych wpływów.

Mocno obecne są korzenie wikińskie, ale przecież sami Wikingowie tworzyli kulturę bardzo otwartą na świat – docierali również do Grenlandii i Kanady. Byli w Ameryce setki lat przed Kolumbem! Do tego dochodzi współczesna imigracja. Największą grupę stanowią Polacy, ale jest też wielu Filipińczyków, Latynosów czy Ukraińców.
Dlatego Kościół na Islandii jest dziś pewnym laboratorium współczesnego Kościoła. Próbujemy znaleźć taki sposób głoszenia Ewangelii i przeżywania liturgii, który będzie zrozumiały dla wszystkich. Latynosi przeżywają liturgię inaczej niż Islandczycy. Każda grupa wnosi coś własnego.
Jednym z wyzwań jest zapewne język?
– I to ogromnym. Islandzki jest językiem bardzo trudnym i zupełnie innym od współczesnych języków romańskich czy germańskich. To trochę jak z chińskim albo węgierskim – wymaga całkowitego „przeprogramowania” sposobu myślenia.

Jestem odpowiedzialny za katechezę w diecezji i widzę, jak wielki to problem. Dzieci wychowują się na Islandii i naturalnie chciałyby, żeby księża i katecheci mówili po islandzku. Tymczasem nie wszyscy duchowni znają język na odpowiednim poziomie. Sam studiuję islandzki na uniwersytecie i wiem, ile czasu to wymaga.
Co ciekawe, często dzieci lepiej mówią po islandzku niż ich rodzice i to one tłumaczą rodzicom różne sprawy. Rodzice przywożą doświadczenie Kościoła ze swoich krajów, ale dzieci już tego świata do końca nie rozumieją. Dlatego my tak naprawdę budujemy nową świadomość tego, czym ma być Kościół katolicki na Islandii.
Czyli tworzy się coś zupełnie nowego?
– Dokładnie tak. Coraz więcej jest młodych ludzi, których rodzice przyjechali na Islandię po 2000 roku. Oni już tutaj dorastają i próbują odnaleźć się w Kościele. Z jednej strony mamy więc rodziny imigranckie, z drugiej młodych Islandczyków. często konwertytów z luteranizmu, którzy chcą budować Kościół katolicki na Islandii.
To bardzo ciekawy moment w historii Kościoła na Islandii. Przed rokiem 2000 była to niewielka wspólnota skupiona praktycznie wokół dwóch parafii – w Reykjavíku i Akureyri. Dzisiaj mamy dziewięć parafii, a dziesiąta właśnie powstaje.

Młodzi ludzie z rodzin mieszanych – islandzko-polskich, filipińskich czy latynoskich – nie wrócą już do krajów swoich rodziców. Oni zostaną tutaj i będą tworzyć Kościół na Islandii. Myślę, że potrzeba jeszcze 10–20 lat, żeby zobaczyć pierwsze pokolenie ludzi wychowanych już całkowicie tutaj – takich, którzy będą jednocześnie Islandczykami i katolikami.
Na razie ciągle mamy ogromne braki kadrowe. Niedawno wyświęciliśmy jednego diakona. Potrzebowalibyśmy przynajmniej siedmiu dodatkowych księży, żeby funkcjonować w miarę normalnie.
Islandia uchodzi za bardzo liberalne społeczeństwo. Jak wygląda ewangelizacja rodowitych Islandczyków?
– Trzeba pamiętać, że jeszcze przed rokiem 2000 Kościół katolicki był tutaj bardzo mały. Dziś oficjalnie liczy około 15 tysięcy wiernych, choć realnie może być ich nawet około 50 tysięcy.
Największym problemem jest sekularyzacja. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu większość luteranów praktykowała swoją wiarę. Dzisiaj praktyka religijna bardzo mocno spadła. Religia została usunięta ze szkół, więc młodzi ludzie często nie znają nawet podstawowych historii biblijnych, mimo że kultura islandzka jest mocno zakorzeniona w chrześcijaństwie. Kiedy rozmawiam z Islandczykami zainteresowanymi katolicyzmem, mam często wrażenie, że oni dopiero odkrywają chrześcijaństwo od nowa.
Czy to wpływa jakoś na metody katechetyczne i ewangelizacyjne?
– To kolejne ogromne wyzwanie. System edukacji na Islandii jest bardzo liberalny i tradycyjne metody nauczania praktycznie się tutaj nie sprawdzają. Mamy też problem z materiałami. Nie mamy praktycznie podręczników katechetycznych w odpowiednich językach. Część materiałów trzeba tworzyć samodzielnie. Nie da się po prostu przywieźć podręczników z Polski i uczyć dzieci tak jak w Polsce.
Pamiętam swoją pierwszą katechezę dla polskich dzieci na Islandii. Przygotowałem prostą krzyżówkę po polsku i okazało się, że dla wielu dzieci to było za trudne. One potrafią rozmawiać po polsku, ale nie funkcjonują w tym języku na poziomie szkolnym.

Po islandzku byłoby im łatwiej – tylko że materiałów po islandzku praktycznie nie mamy. Nawet podstawowe pojęcia nie działają tutaj tak samo jak w innych językach europejskich. Kiedy powiem „teologia”, to dla Islandczyków często nie znaczy to nic. Podobnie z wieloma innymi terminami religijnymi.
Zdarza się też, że słowa brzmią podobnie, ale oznaczają coś innego. Dobrym przykładem jest islandzkie słowo oznaczające bierzmowanie. Dla wielu ludzi bardziej kojarzy się ono z protestancką konfirmacją niż z katolickim sakramentem.
No dobrze, jak więc w tej sytuacji wygląda duszpasterstwo Islandczyków?
– Duszpasterstwo młodzieży na Islandii jest bardzo trudne. Tutaj młodzi ludzie bardzo wcześnie zaczynają pracować, więc mają mało czasu na aktywności w parafii. Już piętnastolatkowie zarabiają własne pieniądze i są traktowani bardzo poważnie.

W islandzkiej tradycji bierzmowanie jest momentem wejścia w dorosłość. To trochę jak polska osiemnastka – organizuje się duże przyjęcia, młodzi dostają pieniądze na start w dorosłe życie. W efekcie nastolatki często pracują w soboty i niedziele. Jeśli do tego dodamy szkołę muzyczną, sport i inne zajęcia, okazuje się, że jedynym wolnym czasem pozostaje czasem piątkowy wieczór.
Dlatego nie da się po prostu przenieść na Islandię modeli duszpasterstwa z Polski. Każda parafia wymaga czegoś innego.
Czyli Islandczycy są pracoholikami! Zupełnie się tego nie spodziewałem.
– To bardzo poważny problem islandzkiego społeczeństwa. Życie jest tutaj niezwykle drogie i często oboje rodzice muszą pracować na pełen etat. Nierzadko także dzieci pracują już od młodego wieku. To prowadzi do przemęczenia, problemów rodzinnych i kryzysów psychicznych. Są ludzie, którzy przez miesiące pracują na statkach i praktycznie nie widują rodzin.

Dlatego w duszpasterstwie próbujemy przypominać, że praca jest ważna, ale równie ważna jest rodzina, wiara i budowanie trwałych relacji. To także część ewangelizacji na Islandii.
Od stycznia jest Ksiądz wikariuszem generalnym na Islandii. Jak wygląda taka posługa na Islandii?
– To bardzo wymagająca funkcja. Na Islandii proboszczowie zajmują się przede wszystkim duszpasterstwem, natomiast cała administracja parafii spoczywa na kurii i wikariuszu generalnym. Wynika to także z islandzkiego prawa. Parafie istnieją kanonicznie, ale formalnie wszystkie tworzą jeden byt prawny – Kościół katolicki na Islandii.
Do tego dochodzą ogromne odległości. Niektóre parafie mają po sześć, siedem, a nawet osiem kościołów dojazdowych. Zimą bywa tak, że ksiądz przez kilka tygodni nie może dotrzeć do wiernych z powodu śniegu i zamkniętych dróg. Są miejsca, gdzie ludzie potrafią przez dwa miesiące nie mieć Mszy Świętej, bo po prostu nie da się tam dojechać.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Ks. Damian Wyżkiewicz: różnorodność Kościoła jest piękna, dobra i daje do myślenia [ROZMOWA]
Jedyny katolicki biskup na Islandii: znów zrobiłbym wszystko, by zostać kapłanem
Złoty Krzyż Zasługi i nowe powołania: u polskich karmelitanek w dalekiej Islandii






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny