Peru

fot. unsplash

Peru: biskupi pomagają walczyć z koronawirusem. Liczba chorych ciągle rośnie

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Rząd bardzo szybko zareagował na szerzącą się pandemię, ale ludzie nie byli w stanie w odpowiedni sposób się zachować. Dlatego dziś Peru znajduje się wśród krajów o największej liczbie osób, które zostały zarażone. Najwięcej chorych jest w stolicy kraju, ale najtrudniejsza sytuacja jest na południu. Liczba chorych ciągle rośnie. W ten sposób sytuację wywołaną przez koronawirusa w tym południowoamerykańskim kraju opisuje Franklin Ibáñez, profesor filozofii na uniwersytecie w Limie.

>>> Misje w Peru. Mały kościółek, bez kuchni i łazienki, za to z wirusem i kryzysem

Peruwiański uczony zaznacza, że wielkim problemem jest ubóstwo. Tylko w stolicy kraju pracę straciła połowa ludzi. 70% pracuje na czarno. Wielu z nich trudni się ulicznym handlem, stąd zachowanie koniecznych środków ostrożności jest prawie niemożliwe. W tej trudnej sytuacji bardzo dobrze spisuje się wspólnota Kościoła katolickiego.

Peru koronawirus

fot. EPA/Sergi Rugrand

– Wielu dziennikarzy, a co za tym idzie i wiele mediów, podkreśliło wyraźnie, że Kościół katolicki jest instytucją, która najlepiej odpowiedziała na problemy związane z koronawirusem, zarówno na poziomie duchowym, jak i materialnym. Na przykład w uroczystość Bożego Ciała arcybiskup Limy odprawił Eucharystię bez udziału wiernych, ale wcześniej zebrał i rozłożył w kościele zdjęcia wielu ludzi, wśród nich i tych, którzy zmarli z powodu koronawirusa. Był to bardzo mocny znak, który nas zjednoczył i umocnił – podkreślił w rozmowie z papieską rozgłośnią prof. Ibáñez. – Natomiast na poziomie materialnym biskupi jako pierwsi w całym kraju rozpoczęli kampanię pomocy i solidarności w trudnym czasie lockdownu. W Amazonii na przykład, dzięki ich staraniom, zakupiono odpowiedni sprzęt do produkcji tlenu, którego bardzo tam brakowało. W ten sam sposób Kościół stara się pomóc w dostarczeniu innych podstawowych rzeczy koniecznych do życia. Naprawdę wielu biskupów bardzo się w tę pomoc zaangażowało.

>>> Misjonarka z Peru: nauczymy się dziękować za to co zwyczajne

Wśród innych trudnych spraw prof. Ibáñez wymienił nauczanie na odległość, do którego system oświaty w Peru nie był przygotowany, tymczasem rząd już zapowiedział, że lekcje w kolejnym roku szkolnym będą prowadzone wyłącznie wirtualnie. Tymczasem ponad połowa rodzin nie ma komputera w domu, a rozdawane przez rząd tablety nie załatwiają sprawy. Stąd dostęp do nauki będzie bardzo utrudniony, co zwiększy i tak dużą już nierówność społeczną.

Zobacz także
Wasze komentarze