fot. Fundacja Redemptoris Missio

Polskie superbabcie ubrały w czapeczki stutysięczne miasto

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Po raz 25. Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” wysłała transport pomocowy do Afganistanu. Znów znalazły się w nim ciepłe czapeczki wydziergane przez włóczkersów. Tym razem wysłano też symboliczną, stutysięczną czapeczkę zrobioną na drutach! 

fot. Fundacja Redemptoris Missio

11 stopni i deszcz. W Poznaniu 10 lutego mamy pogodę, której jeszcze kilkanaście lat temu nie nazwalibyśmy zimową. Tymczasem, podczas tegorocznej zimy w stolicy Wielkopolski ani razu nie spadł śnieg, a termometr rzadko kiedy wskazał jakąkolwiek wartość poniżej zera. Pogoda bardziej jesienna i wiosenna, niż zimowa. Mało „czapkowa”. Tymczasem, w Afganistanie trwająca zima była niezwykle chłodna, czasem nawet bardzo zimna. Nocami w Kabulu temperatura spadała nawet do 15 stopni poniżej zera. W stolicy Afganistanu mieszka wielu uchodźców wewnętrznych, którzy chronią się tam w obawie przed atakami talibów. W czasie srogiej zimy mieszkają w prowizorycznych namiotach i zmagają się z zimnem. Najbardziej cierpią dzieci. Dlatego wiele lat temu polscy żołnierze zwrócili uwagę na ich los i postanowili im pomóc. Z tą pomocą przyszła Fundacja „Redemptoris Missio”, która dzięki siostrze Cecylii Śmiech, Poznaniance Roku 2019, zaczęła wysyłać do Afganistanu transporty z ciepłą odzieżą, w tym z dzierganymi na drutach czapeczkami. Wolontariuszy Fundacji za serce chwyciły zdjęcia, które stamtąd przychodziły. Widzieli na nich bose dzieci na tle śniegu, głowy maluszków opatulone były jedynie cienką chustą. 

fot. Fundacja Redemptoris Missio

Wkładają serce 

100 000 czapeczek udało się już w minionych latach wydziergać włóczkersom. Fundacja wysłała już transport z tą symboliczną, stutysięczną czapeczką. – To jest zwykła czapeczka, która ma sprawić dziecku radość i ciepło. Każda z tych czapeczek może mieć numer 100 000. Te czapeczki pomogą tysiącom serc, tysiące dzieciaczków będą mogły być ogrzane. My do tych czapeczek dokładamy dużo własnego serca, one przez to są jeszcze cieplejsze – opowiada Dorota Wojtkowiak, wolontariuszka Fundacji. Włóczkersi od lat w całej Polsce robią na drutach ciepłe ubrania dla małych Afgańczyków. To nie tylko czapeczki, ale też sweterki, szaliki, czapeczki, kamizelki czy skarpety. Coś dla siebie znajdzie każdy, nawet najmniejszy afgański maluszek.

>>> Wolontariusze Fundacji „Redemptoris Missio” będą przywracać słuch w Afryce

fot. Fundacja Redemptoris Missio

Siostra Cecylia dzierga od dzieciństwa 

Dorocie Wojtkowiak zrobienie jednej czapeczki zajmuje ok. 2-2,5 godziny. Wszystko zależy od rodzaju wełny, grubości drutów i wielkości czapeczki. – Bardzo łatwo się wprawić, to nic nadzwyczajnego. Są panie, które robią piękne wzory! Ja robię prostym ściegiem: lewo-prawo. Ale staram się, żeby czapeczki były kolorowe, radosne – opowiada ochotniczka. Rzeczywiście, trudno nie zauważyć, że czapeczki wydziergane przez włóczkersów mają przeróżne kolory. A czasem i wzory – na niektórych z nich można znaleźć nawet koty i sowy. Dorota robi na drutach szybko – ale jeszcze szybsza jest siostra Cecylia Śmiech, od której rozpoczęło się „charytatywne dzierganie”. Zrobienie jednej czapeczki zajmuje jej… godzinę! Ale urszulanka Unii Rzymskiej nie ogranicza się tylko do czapeczek, na drutach robi też śliczne laleczki. Nie potrafi powiedzieć, ile czasu zajmuje jej zrobienie jednej. Przyjęła bowiem metodę dziergania hurtowo poszczególnych części, z których potem składane są laleczki. Siostra Cecylia robi na drutach od… ósmego roku życia! W czasach jej młodości zarabiało się na sprzedaży artykułów zrobionych na drutach. – Najpierw robiłam sąsiadce ściągacze do rękawiczek, a później zaczęłam robić całe rękawiczki – opowiada s. Cecylia. Urszulanka zapytana o to, ile wydziergała czapeczek, mówi, że w pewnym momencie przestała liczyć. Po prostu – dzierga, dzierga i dzierga.

fot. Fundacja Redemptoris Missio

Dwie tony dobra 

Dzisiejszy transport został spakowany przez wolontariuszy Fundacji „Redemptoris Missio”. Dary pojechały najpierw do Powidza, stamtąd wojskowym samolotem wyruszą do Afganistanu. Na miejscu polscy żołnierze zajmą się rozprowadzeniem darów wśród potrzebujących. W sumie wysłano dziś ok. dwóch ton darów – czyli 20 000 czapeczek. Wśród nich była ta stutysięczna – symbolicznie numer ten dostała fioletowa czapka z pomarańczowym pomponem. Sto tysięcy wydzierganych czapeczek – ta liczba musi imponować. – Olbrzymie ilości! To tak, jakbyśmy ubrali w czapeczki stutysięczne miasto. To tak, jakby np. całe Opole chodziło w czapkach od włóczkersów!

fot. Fundacja Redemptoris Missio

Superbabcie potrzebują wełny 

A włóczkersi nie zatrzymują się i dziergają na drutach kolejne czapeczki i inne ubrania, które w kolejnych transportach trafią do potrzebujących w Afganistanie. Włóczkersami są przede wszystkim polskie babcie. – Można więc powiedzieć, że polskie babcie dziergają czapeczki dla afgańskich dzieci – przyznaje Justyna Janiec-Palczewska, prezes Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”. Osobiście dodałbym, że to nawet superbabcie! A żeby mogły dalej robić na drutach – potrzebny jest im surowiec. Dlatego poznańska Fundacja apeluje do wszystkich, którym zalega w domu wełna, żeby się nią podzielili z włóczkersami. Bo potrzeby wciąż są ogromne. Jeśli te dary wywołają uśmiech choćby na jednej dziecięcej twarzy, to jest to już bardzo dużo – kończy Janiec-Palczewska i biegnie pakować kolejny karton pełen czapeczek. 

 

 

Galeria (4 zdjęcia)
Zobacz także
Wasze komentarze