misje

Materiały Prasowe

Przewodniczący Papieskich Dzieł Misyjnych: trzeba mówić o celu misji

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

– Nie wystarczy po prostu mówić, że Kościół jest misyjny, ale powinniśmy mówić o celu misji, który jest ad gentes, do ludów, do osób, aby głosić im wiarę w Chrystusa umarłego i zmartwychwstałego i aby tworzyć nowe wspólnoty chrześcijańskie – mówił o tym abp Giampietro Dal Toso, przewodniczący Papieskich Dzieł Misyjnych w swoim wprowadzeniu w obrady zgromadzenia plenarnego Konferencji Katolickich Biskupów Kanady, jakie odbywa się w dniach 23-27 września w Cornwall w stanie Ontario.

Zwrócił uwagę na pomieszanie pojęć, gdy za misje uważana jest pomoc w rozwoju. Także w Kanadzie „to, co narodziło się jako pomoc misjom przekształciło się w pomoc w rozwoju”. Tymczasem dziesięciolecia, jakie upłynęły od soboru watykańskiego II „nie ograniczyły, ale przeciwnie – uwypukliły konieczność misji” w stosunku do tych, którzy nie znają Chrystusa. – Wszyscy wiemy, jak misyjna natura Kościoła leży na sercu papieża, począwszy od jego dokumentu programowego (adhortacji Evangelii gaudium z 2013 r.), w którym mówi, że działalność misyjna jest paradygmatem wszelkiej działalności Kościoła – przypomniał abp Dal Toso.

>>> Miesiąc Misyjny na misyjne.pl

Ad gentes koniecznością

Dodał, że „sama rzeczywistość zmusza do misji ad gentes, jeśli tylko weźmiemy pod uwagę dane statystyczne”. – W Anglii 53 proc. mieszkańców deklaruje brak jakiejkolwiek przynależności religijnej. W Niemczech badania przewidują, że w 2060 r. będzie połowa obecnej liczby chrześcijan, głównie dlatego, że młodzi w wieku 25-40 lat nie chrzczą już swoich dzieci. Tak więc także na Zachodzie fakty zmuszają do misji ad gentes, czyli do głoszenia wiary niewierzącym – zaznaczył hierarcha.

>>> Dr Wanda Błeńska świadkiem wiary Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego

Wskazał, że z pojęciem misji ad gentes wiąże się wymiana misjonarzy, których Kanada w przeszłości wysyłała, a dziś głównie przyjmuje. – Pole misyjne jest uprzywilejowaną przestrzenią ukazywania relacji wzajemnego ubogacania się między Kościołem powszechnym i Kościołem lokalnym. O ile prawdą jest, że Kościół powszechny znajduje swój konkretny wyraz w Kościele lokalnym, to również prawdą jest, że Kościół lokalny nie może istnieć bez Kościoła powszechnego.

fot. WU HONG, PAP/EPA.

Zachodzi między nimi relacja, która uniemożliwia Kościołowi lokalnemu zamknięcie się i stanie Kościołem narodowym. Im bardziej Kościół lokalny otwiera się na misje, tym bardziej odkrywa, że jest Kościołem powszechnym, otwartym na potrzeby wszystkich ludzi. To właśnie działalność misyjna ukazuje, że żaden Kościół nie jest niezależny, lecz żyje w życiodajnym strumieniu, jednoczącym wszystkie Kościoły – tłumaczył przewodniczący Papieskich Dzieł Misyjnych.

Nadzwyczajny miesiąc misyjny

Odnosząc się do współpracy misyjnej między diecezjami, zaznaczył, że „przemieszczanie się ludzi wnosi nową krew do kościołów o starodawnej tradycji”. Jednak „przyjmowanie kapłanów i zakonników w państwach zachodnich wymaga poważnego towarzyszenia”. W tym celu konieczne są porozumienia między biskupami diecezji pochodzenia i diecezji przyjmującej, wskazujące na „ograniczony czasowo okres posługi”, aby „nie zubażać terytoriów misyjnych, które same wciąż potrzebują duchownych”.

Mówiąc o przypadającym w październiku Nadzwyczajnym Miesiącu Misyjnym, ogłoszonym przez papieża Franciszka, abp Del Toso zwrócił uwagę na częstą pokusę traktowania misji jako „dodatkowego wymiaru” życia Kościoła, podczas gdy są one wymiarem podstawowym. Dlatego „ważne jest zrozumienie łączności między zwyczajnym duszpasterstwem i duszpasterstwem misyjnym”. „Misyjne uwrażliwienie” nie jest bowiem „czymś dodatkowym wobec duszpasterstwa, lecz stanowi jego kulminację”.

– Miesiąc Misyjny to nadzwyczajna okazja do tego, by pomóc zwyczajnemu duszpasterstwu znaleźć w misyjności dodatkową siłę – stwierdził przewodniczący Papieskich Dzieł Misyjnych, który jest zarazem sekretarzem pomocniczym Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów.

Zobacz także
Wasze komentarze