materiały prasowe

Wspomnienie Czesława Białka SJ w 100. rocznicę urodzin. „Jednym słowem niespokojny żywot”

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wydaje się, że „nuda” nie istniała w jego słowniku. Streszczenie jego życiorysu mogło by wyglądać następująco: jezuita, kapłan i kaznodzieja, żołnierz AK i inwalida wojenny, głęboki patriota i więzień polityczny okresu Polski Ludowej, społecznik i opiekun represjonowanych oraz ich rodzin, organizator niezliczonej ilości akcji charytatywnych na rzecz krajów Trzeciego Świata i misji Kościoła, antropolog w stopniu doktora. 18 lipca br. mija 100. rocznica urodzin o. Czesława Białka SJ.

Afrykańska miłość

Od dzieciństwa pielęgnował w sobie pragnienie wyjazdu na misje, z pasją zgłębiał więc odpowiednie książki i artykuły. To sprawiło, że po zakończeniu edukacji z filozofii i teologii, postanowił studiować antropologię. Szczególnie ukochał afrykańską Zambię (w tamtym czasie Rodezja Północna), gdzie polscy jezuici pracują od początku XX w. Jednak jego marzenie nie spełniło się w taki sposób, w jaki pewnie sobie to wyobrażał. Rany nóg – „pamiątka” z powstania warszawskiego –  naznaczyły cierpieniem i trudem całe jego życie. Leczenie wiązało się z licznymi pobytami w szpitalach (przeszedł łącznie 15 operacji!) i sanatoriach. Dodatkowo władze powojennej Polski przyczyniły się do trzykrotnego pobytu o. Czesława w ciężkich komunistycznych więzieniach (1953-55; 1959-60; 1966-68), co zdecydowanie utrudniało gojenie się ran i powrót do zdrowia. Efekt raczej był odwrotny – prócz odnowienia się urazów wojennych, zaczęła dawać o sobie znać cukrzyca, reumatyzm, a także problemy z trawieniem, nie wspominając już o ogólnym osłabieniu i wyniszczeniu organizmu. Ostatnie dziesięć lat życia spędził przykuty do wózka inwalidzkiego – po koniecznej amputacji lewej nogi nastąpił paraliż ciała od pasa w dół. Mimo tych przeciwności, po wcześniejszej dwukrotnej odmowie władz, wreszcie się udało – otrzymał paszport i mógł choć w małym stopniu zrealizować swe marzenie: w 1978 r. dwa miesiące spędził w Zambii. Siedząc na wózku przemierzał ją wszerz i wzdłuż (ponad 5 tys. km) – po tej wyprawie zostało 310 stron maszynopisu.

>>> Generał jezuitów: o. Adolfo Nicolás rozumiał złożoność świata

materiały prasowe

Drugi człowiek

Inwalidztwo nie stanowiło dla niego przeszkody w działaniu na rzecz innych, a cechy wspaniałego organizatora, jakimi został obdarowany przez Stwórcę, jedynie mu w tym pomagały. Właściwie całe jego życie takie było – dla drugiego człowieka. Wiele osób wspomina, że drzwi jego pokoju wciąż się zamykały i otwierały – tyle osób przychodziło do niego w różnych sprawach. Już podczas wojny, jeszcze jako kleryk, angażował się w pomoc więźniom obozów koncentracyjnych, poprzez wysyłkę paczek. Brał też udział w ratowaniu Żydów z getta w Nowym Sączu. Podczas wspomnianych licznych pobytów w sanatoriach także nie marnował czasu na roztkliwianie się nad sobą – np. w latach 40. współorganizował sanatorium dla inwalidów wojennych. Liczne osoby dawały świadectwo, jak podczas pobytów w szpitalach odwiedzał innych chorych, pocieszał, sprawował sakramenty i apostołował. Dla wszystkich, którzy prosili, organizował pomoc listownie.

>>> Zmarł o. Stanisław Opiela, jeden z najbardziej zasłużonych polskich jezuitów

Antropologia

Mniej więcej w tym samym czasie, pomiędzy szpitalami, sanatoriami, a więzieniem, ukończył studia i otrzymał tytuł magistra antropologii (1961). Praca pod kierunkiem cenionego afrykanisty prof. Jana Czekanowskiego oparta o materiały przywiezione przez naukowca z Afryki była tak dobra i jednocześnie tak ważna, że została wydana w 1964 r. pt. „Stosunki antropologiczne Afryki Środkowej w świetle aproksymacji Wankego”. O. Białek postanowił więc kontynuować swoje naukowe dociekania i rozpoczął przewód doktorski w Instytucie Antropologii i Etnografii na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Poznańskiego. Doktorat obronił w 1973 r. Jako członek Zarządu Oddziału Polskiego Towarzystwa Antropologicznego, Polskiego Towarzystwa Etnograficznego i Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, gdy tylko mógł brał udział w zjazdach i sympozjach międzynarodowych.

Pogrzeb ojca Czesława/MOs810/CC BY-SA 4.0

Na rzecz misji

Nie mogąc wyjechać na misje do Afryki, został najpierw misjonarzem ludowym w swojej ojczyźnie. Wraz ze współbraćmi w latach 1962-71 odwiedził 118 parafii i wygłosił 2367 nauk. Od lat 70. zaczyna się jego zasadnicza praca społeczna na rzecz krajów Trzeciego Świata i misji Kościoła. Inicjuje przywrócenie niedzieli misyjnej, bierze udział we wszystkich sympozjach misyjnych, pisze artykuły i przeprowadza wywiady z misjonarzami; jeździ po Polsce i opowiada o sytuacji w biednych krajach, zbierając przy tym pieniądze na misje – transporty z Polski docierają do 42 krajów, początkowo do polskich misjonarzy w Indiach, Indonezji, Zambii, Burundi, Paragwaju. Zbiórki żywności, leków czy odzieży organizowane są w ramach Katolickiego Ośrodka Pomocy przy Komisji Misyjnej Archidiecezji Poznańskiej: w klasztorze jezuitów przy ul. Szewskiej 18 w Poznaniu, a także u sióstr nazaretanek w Kaliszu. W latach 1974-83 do krajów misyjnych wysłano paczki o łącznej wadze 410 706 kg. Rekordowy był rok 1979: 1 988 740 kg. W tamtym czasie był to największy w naszym kraju ośrodek wysyłający pomoc na misje. Paczki, a częściej skrzynie, docierają min. do o. Mariana Żelazka SVD do Indii, dr Wandy Błeńskiej do Ugandy czy ks. kard. Adama Kozłowieckiego SJ do Zambii. To tylko przykłady, ponieważ w szczegółowym spisie jedynie za rok 1980 widnieje 29 nazwisk misjonarzy, nie licząc zgromadzeń zakonnych oraz 19 krajów. A pamiętajmy, że działalność pomocowa trwała przez wiele długich lat. Oczywiście, o. Czesław nie robił tego wszystkiego sam. Otaczał się gronem licznych wolontariuszy, a jako że był wspaniałym organizatorem, nie stanowiło to dla niego problemu. W celu pomocy trędowatym oraz państwom dotkniętym klęskami żywiołowymi podjął współpracę z Kościołem prawosławnym i Polską Radą Ekumeniczną. Współdziałał także z Komitetem Pomocy ofiarom trzęsienia ziemi i powodzi w Kolumbii, z Palestyńskim Czerwonym Półksiężycem wspomagającym Palestyńczyków z obozów w Libanie, z miejscowym Czerwonym Półksiężycem w Algierii oraz z Czerwonym Krzyżem dla żyjących w nędzy w Wietnamie.

Zobacz także
Wasze komentarze