fot. unsplash/Sofiya Kozy

Misje w Afryce a wojna w Ukrainie

Izabela Tobiasiewicz z niepokojem czyta doniesienia o mieszkańcach tanzańskiej wioski Bukanga, którym z powodu skaczących cen żywności grozi głód. Już w połowie września tego roku będzie mogła sama przekonać się, jak bardzo wojna na Ukrainie przekłada się na sytuację kontynentu afrykańskiego.

Mieszkanka podoświęcimskich Brzeszcz wraz z dwojgiem innych pallotyńskich wolontariuszy misyjnych pomagać będą przez dwa miesiące w Centrum Dobrego Samarytanina prowadzonym w Tanzanii przez s. Rut Ciesielską. Iza zakończyła kurs formacyjny i otrzymała krzyż misyjny. W kwietniu w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie odebrała go z rąk kard. Philippe Ouedraogo z Burkina Faso. Ochotniczka na co dzień pracuje w centralnej sterylizatorni w szpitalu w Wadowicach. Jest technikiem sterylizacji medycznej. W Tanzanii będzie m.in. uczyła angielskiego i opiekowała grupą 22 sierot w wieku od 6 miesięcy do 16 lat.

>>> Płonie europejski spichlerz. Skutki już są katastrofalne

fot. arch. Wioletta Pitura

Wielką pasją Izy są podróże, dzięki którym ma możliwość poznania nowych kultur i wspaniałych ludzi. „Z każdej podróży wracam z jeszcze większą chęcią na kolejną, ubogacona gościnnością i uprzejmością ludzi, których spotykam. Decyzja o wyjeździe na wolontariat misyjny dojrzewała u mnie kilkanaście lat” – napisała o sobie Iza na stronie pomagającej zebrać pieniądze na dalsze prace przy budowie tanzańskiego Centrum. Wolontariusze chcą także przywieźć plecaki szkolne dla dzieci i pomoce naukowe. Każdy może wspomóc ich materialnie w realizacji tych planów przesyłając nawet drobne kwoty poprzez stronę zrzutka.pl.

Wyobrażenia a rzeczywistość

Iza ma nadzieję, że do jednego ze swoich podróżnych plecaków będzie mogła zapakować prezenty dla swoich tanzańskich podopiecznych: zabawki, artykuły szkolne i słodycze. Towarzyszyć jej będą dwoje innych wolontariuszy Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl – Zosia z Warszawy i Marek ze Słupska.

fot. Caritas Polska

Wolontariuszka przyznaje, że bardzo dużo jej dał kurs formacyjny. Był to cykl spotkań z misjonarzami, misjologami, dyplomatami, lekarzem medycyny tropikalnej, warsztaty z psychologiem oraz kurs surwiwalu. Mogła wysłuchać świadectw innych wolontariuszy. „Zrozumiałam, że jest wielka potrzeba pomocy dzieciom, że zupełnie inaczej wygląda ten świat niż przedstawiają go w różnych mediach. Rzeczywistość jest diametralnie inna niż nasze wyobrażenia” – zauważa Iza. Przyznaje też, że na razie jej prawdziwym marzeniem jest to, by dzięki zbiórce udało się wesprzeć materialnie tanzańską misję, gdyż potrzeby są tam ogromne.

Prośba o modlitwę

„Bardzo bym prosiła o modlitwę za s. Rut i jej podopiecznych. Ona naprawdę potrzebuje wsparcia. Tworzy wspaniałe i trudne dzieło pomocy dzieciom” – przyznaje wolontariuszka. Prosi też o modlitwę w intencji szczęśliwej podróży trojga ochotników w drodze do Afryki.

fot. EPA/YAHYA ARHAB

Tanzańska Bukanga leży nad jeziorem Wiktorii, około 12 km od Musomy, stolicy diecezji. W 2016 roku s. Rut zainicjowała działalność Centrum Dobrego Samarytanina dla osieroconych dzieci. Aby Centrum było samowystarczalne, powstała obok niego farma oraz hodowle zwierząt domowych. Niedawno do polskiej sekcji PKWP dotarła dramatyczna prośba s. Rut, która alarmuje, że Tanzania mierzy się z coraz powszechniejszym głodem. Ceny żywności idą gwałtownie w górę. Ma to związek z wojną na Ukrainie i zablokowanym eksportem, a także z od dawna dającą się we znaki mieszkańcom suszą.

Świat zapomniał?

Sytuacja na Ukrainie i pandemia – przyznaje siostra Rut – odwróciły uwagę świata od tego regionu, przez co coraz trudniej zdobyć środki na żywność. Niedożywione dzieci często chorują i mają słabą odporność. „Od dwóch lat nie mamy zbiorów. Ulewa zniszczyła nam całą plantację bananów. Sadziłyśmy je własnymi rękami z nadzieją, że zdobędziemy jedzenie. W ciągu jednej nocy wszystkie banany padły, a pole wyglądało jak po wojnie” – wyjaśnia s. Rut. Dodaje, że podjęta została kolejna próba, a na polu zasadzono kukurydzę, która w Tanzanii jest podstawowym produktem żywnościowym. Tym razem plonów nie było jednak przez suszę.

„Ceny skaczą każdego dnia. Ludzie z naszej wioski płaczą, bo nie wiedzą, co będzie dalej. Do tej pory w większości domów w Bukanga jadło się raz dziennie. Tych ludzi nie było stać na nic więcej. Już teraz dzieci umierają z głodu” – relacjonuje założycielka i przełożona Zgromadzenia Dobrych Samarytanek, Masista wa Msamaria Mwema.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze