Fot. pixabay/Tarcísio_
Mruczki mogą nas wiele nauczyć [ŚWIATOWY DZIEŃ KOTA]
„Kto kocha, nie odbiera wolności”. „Śpij, jeśli chce ci się spać, jedz, jeśli czujesz głód. Słuchaj swojego ciała”. „Pomyśl dwa razy, zanim wydasz osąd”. To ważne lekcje życiowe, o których warto pamiętać na co dzień. A komu je zawdzięczamy? Kotom! O kociej drodze do szczęścia opowiada swoim czytelnikom Giuliano Martinetti, autor książki „Vita felix”.
Niegdyś popularna była humorystyczna teza, że internet w 90% składa się z kotów. Dodajmy – ze słodkich kotów. I w sumie, jak tak spojrzę na to, co proponują mi algorytmy – jestem w stanie w nią nawet uwierzyć. Popularne są też memy, w których okazuje się, że większość zdjęć w telefonie komórkowym – to zdjęcia kotów. I znów – moje osobiste doświadczenie w pewien sposób potwierdza to spostrzeżenie. Kilka dni temu robiłem porządki w telefonicznym folderze z grafiką. Zdjęcia domowych i rodzinnych kotów zdecydowanie w niej królują. Nawet folder z fotami z wakacji został zdominowany przez mruczki. Cóż, wszak nie od dziś wiadomo, że te czworonogi są największą atrakcją Krety. Może i jestem w medialnej bańce kociarzy – ale przynajmniej kocie treści dają mi dużo radości. Nie chcę z tej bańki znikać.
>>> Koci klasztor. Tutaj koty rządzą od wieków [+WIDEO]

Rudi, Molly, Jeżynka, Milka i Grażyna
17 lutego nasi pupile obchodzą swoje święto – światowy Dzień Kota. Choć, nie oszukujmy się, kociarze doskonale wiedzą, że dzień kota jest codziennie. I wiedzą też, że to nie oni są właścicielami/panami kotów – ale że są ich sługami. Tak przynajmniej żartobliwie się o kociarzach mówi. Niemniej, z własnego doświadczenia wiem, że koty faktycznie potrafią łagodzić obyczaje. Ze swoim indywidualizmem i z naturą tak różną od tej naszej, ludzkiej – potrafią dać nam ogrom radości. W przededniu Światowego Dnia Kota w moje ręce trafiła w tym roku książka Giuliano Martinettiego pt. „Vita felix” (Wydawnictwo Znak Koncept). Autor opowiada nam o „kociej drodze do szczęścia”, pokazując zarazem, jak wiele my sami możemy z niej czerpać. To lapidarna lektura, którą pochłoniecie w jeden wieczór – wciąga swoją lekkością, humorem, mądrością, a przede wszystkim oczywiście treścią. Pełna jest bowiem kotów i tego, jak podchodzą do życia. Jest w niej coś z książki popularnonaukowej (bo różnych ciekawostek o kotach, ich historii, zachowaniu itd. nie brakuje). Bardziej jednak jest to poradnik o tym, jak lepiej (mądrzej) żyć – inspirując się przy tym naszymi futrzastymi przyjaciółmi. W moim życiu kotów nie brakuje. I owszem, są pewne cechy, które mógłbym ogólnie nazwać kocimi. Ale tak naprawdę każdy ze znanych mi mruczków jest inny. Każdy jest nie do podrobienia. Rudi, jak wskazuje imię – rudy kocur – codziennie wieczorem „gubi energię”, biegając po całym domu. A jego ulubionymi zabawkami są zwyczajne druciki. Molly, szaro-biała kotka, to za to prawdziwa kocia dama, która patrzy na wygłupy swojego domowego „brata”, jakby chciała mu powiedzieć: „Co ty wyprawiasz?”. Bardzo lubi towarzystwo człowieka, adaptując jako poduszkę chyba wszystkie możliwe części ludzkiego ciała. U mojej mamy jest Jeżynka, seniorka. Czarna kotka uwielbia tulić się do ludzi, przychodzić na kolana, spać obok człowieka. Inaczej niż Grażyna – juniorka, również cała czarna (choć spokrewnione ze sobą nie są). To mała dzikuska, która w domu czuje się bardzo dobrze, ale do ludzi podchodzi z dystansem. Jeszcze inaczej zachowuje się Milka. Biała kotka, z kilkoma łatkami na pyszczku i ogonie, lubi ludzi, łasi się do nich, ale czułości nie może być zbyt wiele. Wtedy pokazuje swój charakterek, no i pazurki również. Uwielbia spać w szafie z ubraniami. Jak tak pomyślę, to każdy z tych kotów może nas nauczyć wielu rzeczy.

Żyj tu i teraz
Autor „Vita felix” przygląda się swoim domowym i przydomowym kotom. I to dzięki tym obserwacjom udaje mu się trochę zgłębić koci świat. Swoimi spostrzeżeniami dzieli się z czytelnikami. Przyznam, że lektura jego książki sprawiła mi wiele radości. Koty prowadzą bardzo proste życie. Nie komplikują go – do czego my mamy taką tendencje. I Martinetti w swojej opisuje tę prostotę i pokazuje, jak wiele my możemy z niej wyciągnąć. „Żyj tu i teraz, korzystaj z czasu, który został ci dany. Doceniaj drobne radości i stawiaj czoło przeciwnościom losu, wiedząc, że jedne i drugie przeminą, a ty nie możesz zrobić nic więcej, jak tylko chwytać chwilę” – pisze włoski autor. Oj tak, jakże często unikamy uważności, bycia tu i teraz – niepotrzebnie rozpamiętując przeszłość i myśląc na okrągło o przyszłości. A nasi mruczący przyjaciele są osadzeni w tu i teraz. Nie kombinują, nie komplikują sobie życia. Najważniejsze jest dla nich, by były wypoczęte, miały pełną miseczkę i czasem trochę się pobawiły. Nie tworzą sobie niepotrzebnych problemów – bo po co? Dużo ciekawych lekcji udało się autorowi „Vita felix” wyciągnąć z kociego życia. Napisałem na początku, że kocia natura jest tak różna od tej naszej – ale to nie do końca prawda. My sobie sami skomplikowaliśmy tę naszą, ludzką naturę. Ale możemy ją sobie uprościć, pójść w kocim kierunku – będzie nam żyło się łatwiej. Sam zresztą, gdy mam siebie opisać jako zwierzę, sięgam właśnie po kota. Jestem kociarzem, więc wybór ten zapewne nikogo nie dziwi. Mimo to – czuję się czasem właśnie jak kot. Chodzę własnymi ścieżkami, jestem indywidualistą, introwertykiem, tylko mógłbym czasem mniej komplikować sobie życie. Oj tak, w tym ostatnim najwięcej mogę się nauczyć od moich kocich przyjaciół i członków rodziny. Vita felix, czyli życie szczęśliwe. I wcale mnie jakoś nie dziwi, że po łacinie słowo felix (szczęśliwy), jest tak podobne do felis. A felis to… kot. Oj tak, poczucie szczęścia jest bardzo związane z obecnością kotów w naszym życiu.
Uczą nas wiele
Wiadomo, że ewolucyjnie ludzie są zwierzętami znacznie bardziej rozwiniętymi niż koty. I wiadomo, że wbrew popularnej teorii – koty nie rządzą światem (chociaż może jednak?). Nie znaczy to oczywiście, że niczego nie możemy się od nich nauczyć. Możemy – i to bardzo wiele. Możemy nauczyć się widzenia świata takim, jaki jest. Możemy nauczyć się sztuki słuchania, rozmawiania, dawania sobie przestrzeni, wolności i kochania. To lekcje, które z obcowania z kotami wyciągnął Giuliano Martinetti i którymi dzieli się z nami w swojej książce. Każdy miłośnik kotów pewnie dodałby jeszcze jakieś swoje spostrzeżenia – bo przecież każdy kot może nauczyć nas czegoś nowego. I to ważne nauki, bo pokazują, jak bardzo w świecie natury poszczególne gatunki wpływają na siebie. Nie jesteśmy sami na tym świecie, dzielimy go z innymi zwierzętami. W tym z kotami. I bardzo sobie cenię to, że właśnie mruczki są tak blisko nas. Uczą nas wiele, ale przede wszystkim dają dużo radości i powodów do śmiechu. Bo przecież jak się nie uśmiechnąć, gdy widzi się Rudiego wpatrzonego hipnotycznie w telewizor, na którym leci jakiś film animowany? I jak nie ucieszyć się, gdy w czasie weekendowego dyżuru Molly nagle wskoczy na biurko i zaczyna chodzić wokół laptopa i tulić się do mojej głowy? Oj tak, Światowy Dzień Kota jest codziennie, nie tylko 17 lutego. A wiecie, jaka jest wg mnie najważniejsza nauka, jaka dają nam koty? Drzemka! Giuliano Martinetti w „Vita felix” (Wydawnictwo Znak Koncept) pisze: „Jeżeli mamy wybór, zamiast wszczynać bójkę, utnijmy sobie drzemkę. Spokój to wartość, której my, ludzie, często nie doceniamy”. To co, czas na drzemkę?
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Dlaczego w Biblii nie ma kotów? [FELIETON]
Behawiorystka: koty rozpoznają swoje imię; reagują na napięcie i zmiany w zachowaniu człowieka [ROZMOWA]
Chrześcijańskie korzenie Pancake Day w Wielkiej Brytanii





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny