YouTube/Kino Helios PL
Natura i sztuka mają działanie terapeutyczne, czyli o seansie „Hamneta” [RECENZJA]
Film, który już za raz wejdzie do polskich kin to prawdziwe arcydzieło. Chloé Zhao stworzyła obraz oczyszczający, poruszający w widzach najczulsze strony. Opowiedziała o tym, na jak różne sposoby możemy sobie radzić ze stratą, bólem, z odejściem najbliższych.
Pisałem już o filmie „Jedna bitwa po drugiej” – najnowszym dziele Paula Tomasa Andersona z Leonardo di Caprio. To obraz, który zdobył Złotego Globa dla najlepszej komedii lub musicalu. I prawdopodobnie będzie też liczył się w walce o Oscary (nominacje poznamy 22 stycznia, laureatów w marcu). I chyba jego najpoważniejszym konkurentem będzie film „Hamnet”, który już za kilka dni wejdzie do polskich kin. Miałem okazję już go obejrzeć na jednym z pokazów przedpremierowych. Obraz Chloé Zhao także zdobył Złotego Globa – dla najlepszego dramatu (Złote Globy mają dwie „główne” kategorie, w Oscarach nagroda przyznawana jest po prostu dla najlepszego filmu). I tak jak film Andersona mi się podobał, tak film Zhao to dla mnie arcydzieło. To po prostu piękny film, który warto zobaczyć.
>>> Bycie człowiekiem – to nasz największy atut [RECENZJA]
Historia z XVII w.
Najpierw trochę historii. William Szekspir urodził się prawdopodobnie 1564 r. Jak wiemy, jest twórcą wybitnych dzieł dramatycznych – komedii i tragedii, które do dziś wystawiane są na deskach teatrów całego świata. Wokół Szekspira narosło też wiele mitów i legend – wiadomo o nim niewiele – stąd też tak chętnie sięgają po niego twórcy różnych dzieł kultury. Proponują różne interpretacje biografii Szekpira, chętnie sięgając m.in. po tzw. stracone lata – zastanawiają się, jak mogło wtedy wyglądać życie artysty. A i nie brakuje tych, którzy nadal próbują negować w ogóle istnienie Szekpira. Ja do nich nie należę, wiec przypomnę tylko, że artysta ten w 1582 r. ożenił się z Anne Hathaway, małżeństwem byli do śmierci pisarza w 1616 r. W 1583 r. rodzi się ich córka, Susanne. A w 1585 r. na świat przychodzą bliźnięta – Judith i Hamnet. Chłopiec umiera w 1596 r. To właśnie jego śmierć jest kluczowa dla filmu Chloé Zhao.

Terapeutyczna moc sztuki
Chińska reżyserka, zdobywczyni Oscara za reżyserię filmu „Nomadland”, przeniosła na ekran książkę „Hamnet” autorstwa Maggie O’Farrell. Obie zresztą współstworzyły scenariusz filmu. Jest teoria, która mówi, że Szekspir napisał „Hamleta” pod wpływem traumy po śmierci syna. I właśnie tę teorię zgłębiają O’Farrell i Zhao. Nie tworzą jednak stricte biograficznego filmu o rodzinie Szekspirów. Dramat rodzinny służy twórczyniom raczej do pokazania uniwersalnej historii o tym, jak można radzić sobie z traumą, brakiem, stratą. Bo ten film jest właśnie o tym – o bólu, który powstaje w nas, gdy doświadczamy jakiegoś odejścia. I o tym, że możemy go przezywać inaczej, że czasem możemy nie rozumieć, że druga osoba też cierpi – choć tego po niej nie widać. Agnes, żona Szekspira, przeżywa stratę całą sobą, aż kipi od trudnych emocji, które w niej siedzą. A po Williamie emocji nie widać, jakby w ogóle nie przejął się śmiercią Hamneta. Szybko wraca do Londynu, by pracować nad kolejnymi spektaklami. Sprawia wrażenie człowieka odciętego od emocji. A on po prostu radzi sobie inaczej – poprzez sztukę. Pisze „Hamleta” – Hamlet i Hamnet to dwie wersje tego samego imienia. Dużo się teraz mówi o tym, jak radzić sobie ze stratą, że można przeżywać ją na różne sposoby. Przecież każda żałoba jest inna. Kiedyś ludzie tej wiedzy nie mieli – ale często sami czuli, co im pomaga. Dziś podkreśla się ogromne walory terapeutyczne arteterapii – terapii sztuką. I „Hamnet” pokazuje nam, że sztuka faktycznie ma zdolności terapeutyczne. Dzięki niej możemy oswoić stratę, ból, lęk. Tak jak robi to William. Ale film Chloé Zhao pokazuje, że nie tylko sztuka może działać na nas dobroczynnie. Co jeszcze?
Spleceni z naturą
Więcej niż sztuki jest bowiem w „Hamnecie”… natury. Już od pierwszych scen przebywamy z bohaterami na świeżym powietrzu – i będziemy tam znacznie częściej, niż w różnych budynkach. Choć to film związany z Szekspirem – to jednak nie on jest jego głównym bohaterem. Najważniejsza jest tu kobieta – Agnes. Żyje na prowincji, w Stratfordzie, i jest z tym miejsce bardzo związana. Żyje zgodnie z rytmem natury – bardzo wiele z nią obcując. Najlepiej czuje się w lesie – więc i my będziemy z nią tam bardzo często. Określiłem sobie ten film jako organiczny, pokazujący nasze odwieczne splecenie z naturą. Może też warto określić go jako film ekologiczny. Człowiek nie jest w kontrze do natury – stanowimy jej bardzo ważny element. Jesteśmy częścią ekosystemu, w którym żyjemy. Agnes doskonale to rozumie, dlatego też nie ciągnie jej do miasta. W filmie zresztą świetnie pokazano różnice między miastem a wsią. Londyn z końca XVI w. jest brudny, ciemny, mroczny – a Szekspirowie żyją w malowniczej, pełnej soczystej zieleni przestrzeni. Chciałoby się choic na chwilę przenieść do tego pięknego lasu, na te rozłożyste pola – i chłonąć te miejsca całym sobą. Tak jak robi to Agnes. „Hamnet” urzeka widzów pięknymi zdjęciami – zwłaszcza tymi przyrodniczymi. Jako widz wielokrotnie czułem się, jakbym oglądał dokumentalny film przyrodniczy. Kadry były przepiękne. Co warte zauważenia – to zasługa Polaka. Za zdjęcia do „Hamneta” odpowiada bowiem Łukasz Żal, nominowany do Oscara za zdjęcia do „Idy” i do „Zimnej wojny”. Dzięki jego kadrom przyroda przestaje być tylko tłem do tej historii – staje się jej pełnoprawnym bohaterem. Bez natury ten film by nie istniał, tak samo jak i nas bez niej by nie było.

Realizm magiczny w Anglii
Film Chloé Zhao zahipnotyzował mnie. Jest perfekcyjny pod każdym względem – przede wszystkim jest jednak piękny. O wielu filmach mogę powiedzieć, że są dobre czy nawet bardzo dobre. Ten też taki jest. Ale przymiotnika piękny w kontekście filmów używam bardzo rzadko. W tym obrazie wszystko jest idealnie zbalansowane i ze sobą współgra. Scenografia, kostiumy, zdjęcia, gra aktorska, muzyka – tu nie ma słabych punktów. W efekcie powstało arcydzieło – mające jednak bardzo kameralny charakter. Twórcom udało się pokazać, że do stworzenia wielkiego kina nie potrzeba ogromnych scen batalistycznych i nie wiadomo jakich efektów specjalnych. By stworzyć arcydzieło potrzeba ciekawej historii i emocji. Ta historia od początku do końca jest świetnie ułożona. Śledzimy ją z rytmem natury – nawet muzyka w tym obrazie nawiązuje do przyrody i korzysta z jej dźwięków. To opowieść bardzo realistyczna i prawdziwa – a jednocześnie bardzo oniryczna. Skojarzyła mi się z realizmem magicznym i Gabrielem Garcią Marquezem. Chloé Zhao stworzyła dzieło osadzone w XVI-wiecznej Anglii, które duchem jest bliskie właśnie temu południowoamerykańskiemu nurtowi literackiego. Tak, to piękne kino.
Świetnie dobrany duet
Wspomnieć trzeba jeszcze o wybitnej grze aktorskiej Jessie Buckley. Aktorka już zdobyła za nią kilka nagród i typowana jest w gronie faworytek do Oscara. Bardzo życzę jej tej nagrody, ponieważ jej Agnes jest wybitną kreacją. Bohaterka aż kipi od emocji – wrażenie zrobiła na mnie zwłaszcza scena śmierci „Hamneta”. Buckley oddaje wtedy cierpienie Agnes – zwłaszcza przez niemy krzyk, poruszający widzów do cna. Aktorka oddaje na ekranie nie tylko te trudne emocje – bo przecież Agnes też cieszy się, kocha, wzrusza, opiekuje – a widzowie w tym wszystkim współodczuwają z nią. Na drugim biegunie jest William, w którego wcielił się Paul Mescal. Tu za to docenić warto właśnie te bardzo ukryte emocje – które w bohaterze są, ale których stara się nie uzewnętrzniać. Duet Buckey i Mescala sprawdza się na ekranie perfekcyjnie – są na dwóch różnych biegunach. Pokazują całym sobą ewolucję relacji między małżonkami. Na naszych oczach uczucie między nimi rodzi się, rozkwita, ewoluuje i… Aktorzy dobrze odegrali parę kochających się ludzi, na drodze których pojawiają się przeszkody. Czy do pokonania? To już zobaczcie sami – „Hamnet” już zaraz wejdzie do regularnej dystrybucji kinowej. Ja już zamilknę, powtarzając za Hamletem, że „reszta jest milczeniem”
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
By Hamlet mógł być na wózku i by nikogo to nie dziwiło. Słów kilka o Teatrze 21
Odetchnąć od polityki [RECENZJA]
Skończyła się pewna epoka w historii telewizji [STRANGER THINGS]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny