Fot. cathopic.com

Nie tylko „cicha i piękna jak wiosna”. Maryja, jakiej nie znacie

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

 Choć nie mam jeszcze dzieci, w przyszłości chciałabym być dobrą mamą. Od kogo już teraz mogę uczyć się tej roli? Na pewno od Maryi. Początkowo może wydawać się, że była słabą, bezwolną i naiwną kobietą. Jednak to tylko pozory. Prześledźmy Jej życie jeszcze raz.  

Pobożność maryjna już nieaktualna? 

Chyba nie ma żadnej innej Matki na świecie tak bardzo znanej jak Maryja z Nazaretu. Jedni odczuwają z Nią głęboką więź, ale nie każdemu ta relacja przychodzi z łatwością. Być może dlatego, że mamy w głowie przesłodzony obraz Maryi, która często przedstawiana jest jako istota odległa, potulna oraz „cicha i piękna jak wiosna”. A te cechy we współczesnym świecie niekoniecznie godne uznania   obecnie większą popularność zdobywają hasła typu  „SIŁA jest kobietą” niż te promujące kobiecą delikatność.

Ale jednak, gdy zastanowimy się głębiej nad życiem Matki Jezusa, to możemy dojść do zaskakujących wniosków. Jaką kobietą oraz Mamą była i jest Maryja? 

Odważna 

Maryja na pewno była osobą odważną, a jednocześnie trochę szaloną. Która z pań, będąc w ciąży, zdecydowałaby się na wielogodzinną pieszą, górską podróż do kuzynki w czasach, w których nie liczyła się pozycja społeczna kobiet, nie było pociągów, GPS-ów, supermarketów i rozwiniętej medycyny? Niebezpieczeństwa dla samotnej, ciężarnej dziewczyny czaiły się na każdym kroku, a Ona jednak nie zrezygnowała, była konsekwentna, doszła do celu.  

Fot. cathopic.com

Wdzięczna 

Co więcej, nawet w niepewności i trudnych okolicznościach modliła się i dziękowała Bogu za Jego opiekę. To właśnie wtedy u kuzynki Elżbiety wypowiedziała słynne zdanie:  

Wielbi dusza moja Pana 
 i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim 
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy”.  

Ufna 

Myślę, że odwaga tej dziewczyny, zgoda na Boże działanie oraz pewne szaleństwo wynikały z bezgranicznej ufności wobec Pana. Wiedziała, że Bóg ją kocha, chce dla niej jak najlepiej i przeprowadzi ją przez wszystkie „ciemne doliny”. My też zazwyczaj to niby wiemy, ale często chcemy po swojemu i… wychodzi jak zwykle. Maryja pragnęła całkowicie zawierzyć się Bogu, ale nie ze strachu, że sama sobie nie poradzi, ale dlatego, że On wie lepiej, czego jej potrzeba.  

Fot. cathopic.com

Zaradna i waleczna 

Maryja wydała Syna na świat w grocie (!) i to jeszcze w obcym mieście. Która z pań nie załamałaby się, doświadczając tak trudnych okoliczności narodzin swojego dziecka? To nie był luksusowy hotel ani również ciepły, domowy pokój w jednym z betlejemskich domów…   

Potem wraz z mężem zorganizowała wszystko tak, aby pomimo biedy Noworodkowi było jak najlepiej. Podejrzewam, że nie tylko rąbek z głowy zdjęła, w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła”. 

Niewiele później wraz z mężem i Maleństwem musiała szybko uciekać za granicę, do Egiptu. Nie było wtedy wygodnych samolotów ani szybkich pociągów Pendolino. Myślę też, że nie piła melisy na uspokojeniea jednak dała radę.  

Nie panikowała 

Pamiętacie, jak Maryja postąpiła, gdy Jezus zgubił się podczas pielgrzymki do świątyni jerozolimskiej? Oczywiście, że szukała Syna, ale nie panikowała. Zachowała zimną krew, co wydaje się wręcz nieprawdopodobne w tak trudnej sytuacji. A gdy Go znalazła, również była spokojna, choć nie rozumiała tego, co się wydarzyło. Nadal ufała Bożej opiece. 

Decyzyjna 

Maryja na pewno nie była pasywna. Już podczas Zwiastowania podjęła dialog z Archaniołem Gabrielem, który powiedział Jej, że zostanie Mamą. Rozsądnie zapytała: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?. Dalej również nie pozostała bierna  –  odpowiedziała Bogu na zaproszenie, mówiąc fiat”, co oznacza „Niech mi się stanie według słowa Twego”. 

Fot. cathopic.com

Wytrwała 

Aktywnie uczestniczyła również w życiu swojego Syna. Znała Go, wiedziała, że może czynić cuda, dlatego podczas wesela w Kanie Galilejskiej poprosiła Jezusa, by przemienił wodę w wino, a On, mimo że początkowo się opierał, spełnił jej prośbę. Wytrwałość Maryi nie poszła na marne. Myślę, że to również wskazówka dla nas, abyśmy nie bali się prosić, ale też nie przestawali  działać, bo „Łaska Boża buduje na naturze”. 

Wspaniałomyślna 

Można powiedzieć, że Maryja miała „cudowne dziecko”, ale nie robiła z tego show. Jako matka nie wynosiła siebie na pierwszy plan, ale umiała odsunąć się na bok, nie przeszkadzała Jezusowi w realizacji Jego misji. Nie była zaborcza, nie zatrzymywała Jezusa tylko dla siebie. Zdawała sobie sprawę, że dzieci nie są własnością rodziców, dlatego pozwoliła Jezusowi wyfrunąć z rodzinnego gniazdka. Nie zraziła się również, gdy Syn mówił: Któż jest moją matką?. 

Myślę, że od Maryi możemy uczyć się tak pięknej i dojrzałej miłości nie tylko w kontekście macierzyństwa, ale też w relacjach rodzinnych, damsko-męskich, przyjacielskich czy koleżeńskich.  

Wierna 

Maryja pozwoliła Jezusowi uniezależnić się, ale nadal zachowała z Nim bliską więź. To Ona stała pod krzyżem, a także towarzyszyła duchowo, gdy szedł na Kalwarię. Nie stchórzyła. Trwała przy Synu do końca. 

Fot. cathopic.com

Nasza Mama 

Gdy Maryja i Jan stali pod krzyżem, Jezus powiedział do nich: Oto Matka Twoja, Oto Syn Twój. Od tego momentu Maryja stała się Mamą nas wszystkich.  

Niezwykła ta nasza Mama. 
 

Możemy być dumni  jesteśmy Jej dziećmi. 

Zobacz także
Wasze komentarze