Maryja

fot. Pixabay

Czy Maryja służyła w świątyni jerozolimskiej?

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Święto Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w tradycji katolickiej obchodzimy 21 listopada. Większość ludzi nie wie, o co w nim tak naprawdę chodzi. Przypomnijmy więc, czym jest. 

Po co ofiarowano dzieci w świątyni? 

W Starym Testamencie jest opisany zwyczaj zanoszenia dziecka, zanim ukończyło piąty rok życia, do świątyni jerozolimskiej. Tam było oddawane kapłanowi, by ten ofiarował je Bogu. Można powiedzieć, że w pewnym sensie, jeśli chodzi o wymowę, podobny był do późniejszego chrztu.  

Niektóre matki, ze względu na szczególne okoliczności, decydowały się oddać dzieci na służbę Bogu. Działo się tak także przez wiele wieków w późniejszej tradycji. To także dokonywało się podczas obrzędu ofiarowania. 

Kiedy rodzice długo nie mogli doczekać się potomstwa, często decydowali się na oddanie swojego długo wyczekiwanego dziecka na służbę Bogu w świątyni. Taka szczególna okoliczność dotyczyła także rodziców Maryi. Tradycja przekazuje nam, że przez wiele lat nie mogli mieć dzieci. Anna I Joachim długo modlili się i prosili Boga, by obdarzył ich potomstwem i zdecydowali się złożyć obietnicę Bogu, że jeśli Anna urodzi, to dziecko będzie poświęcone Bogu. Niedługo potem narodziła się dziewczynka, której rodzice nadali imię Maria. 

Co Maryja robiła w świątyni? 

Maryja została ofiarowana w świątyni najprawdopodobniej w wieku trzech lat. Kapłanem, który dokonał obrzędu, był święty Zachariasz – ten sam, którego pamiętamy z Ewangelii głównie jako ojca św. Jana Chrzciciela. Jak podają pisma wczesnochrześcijańskie, Maryja mogła pozostawać w świątyni nawet przez kolejnych dwanaście lat. 

Wokół świątyni jerozolimskiej były mieszkania. Przeznaczono je dla młodych dziewczynek i chłopców, którzy ofiarowani Bogu, pełnili różne posługi. Zajmowali się służeniem i przygotowywaniem świętych obrzędów, nauką, zwłaszcza religii oraz wykonywaniem ozdób do świątyni.  

Święty Hieronim, opisując pobyt Najświętszej Panny w świątyni, pisał, że dzień służby Maryi przy świątyni jerozolimskiej wyglądał tak:  

Od Prymy do Tercyi, to jest od świtu do godziny dziewiątej rano trwała na modlitwie. Od Tercyi do Nony, to jest od drugiej połowy poranku, do trzeciej po południu, zatrudniała się robotami ręcznemi odpowiedniemi Jej wiekowi i powołaniu. W tej porze brała skromny posiłek, który według tegoż Świętego sami Aniołowie Jej przyrządzali i podawali, usługując jak swojej Pani i Królowej. Potem uczono Ją Pisma świętego i wszystkiego, co się odnosiło do głębszej znajomości Prawa Bożego, ksiąg Starego Zakonu i wszystkich jego obrzędów. Wieczorem udawała się na modlitwę i takową długo w noc przeciągała.(…) Zawsze widziano Ją najpierwszą na wszystkich świętych obrzędach, najbieglejszą w nauce Pisma Bożego, najcudniej śpiewającą Psalmy Dawidowe, najtroskliwszą w uczynkach miłosierdzia, najniepokalańszą w straży cnoty czystości i najdoskonalszą we wszystkich cnotach. Towarzyszki Swoje przestrzegała z największą miłością, aby w niczem nie wykraczały, a pragnąc, aby nawet w pozdrowieniach, jakie sobie oddawały nawzajem przy każdem spotkaniu, nie przerywała się chwała Boża, gdy Ją kto pozdrawiał, odpowiadała: „Dzięki niech będą Bogu“. Od Niej to więc wyszedł zwyczaj podobnego pozdrowienia, którem witali się zwykle pierwotni chrześcijanie, a które nawet później umieszczono i w pacierzach kościelnych, gdzie te słowa często się powtarzają. W końcu zaś pobytu Maryi w świątyni widywano codziennie Anioła, który z Nią rozmawiał, przychodził po Jej rozkazy, był Jej uległy jakby dziecko matce, i usługiwał Jej z uszanowaniem jak brat starszej siostrze. 

Może to nieco baśniowy i przerysowany opis, ale świętemu Hieronimowi zależało na tym, by podkreślić, że już jako dziecko Maryja była niesamowita i wyróżniała się spośród innych, dlatego dostąpiła tego przywileju, by stać się Matką Boga.

Zobacz także
Wasze komentarze