fot. z arch. Dom Chłopaków w Broniszewicach

O co chodzi z Broniszewicami? [ANALIZA]

Od kilku dni toczy się zacięta dyskusja wokół Domów Pomocy Społecznej, której osią stał się najbardziej znany Dom Chłopaków w Broniszewicach prowadzony przez dominikanki. Czy DPS-y zostaną zamknięte? Co zakłada nowy projekt ustawy dotyczący tych instytucji? Dlaczego ludzie protestują? Analizujemy temat krok po kroku. 

Punktem wyjścia i zarazem kością niezgody w dyskusji jest projekt ustawy sporządzony 26 marca 2026 r. o „zmianie ustawy o pomocy społecznej oraz niektórych innych ustaw”, za który odpowiada Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Projekt zakłada wprowadzenie istotnych reform w systemie pomocy społecznej. Najważniejsza zmiana dotyczy art. 6 ustawy o pomocy społecznej, gdzie dodany zostaje punkt 5a: 

„deinstytucjonalizacja – proces rozwoju usług społecznych na poziomie rodziny i społeczności lokalnej, w tym o charakterze profilaktycznym, który ma na celu zastąpienie opieki instytucjonalnej wsparciem świadczonym na poziomie społeczności lokalnej.”

Nasza wizyta w Broniszewicach >>> Dom Chłopaków w Broniszewicach: to chłopacy wiedzą, jak żyć szczęśliwie [REPORTAŻ]

Co to oznacza w praktyce? Jak mówi minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: „Do Domów Pomocy Społecznej nie będą już kierowane dzieci. Te dzieci, które już są w DPS-ach, będą mogły oczywiście w nich pozostać”. Jaką alternatywę proponuje ministerstwo? Tutaj przechodzimy do kolejnej zmiany, która dotyczy art. 19 ustawy o pomocy społecznej. Artykuł ten wymienia zadania własne powiatu, a punkt 1 otrzymuje brzmienie:

„opracowanie i realizacja powiatowej strategii rozwiązywania problemów społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem programów pomocy społecznej, wspierania osób niepełnosprawnych i innych, których celem jest integracja osób i rodzin z grup szczególnego ryzyka – po konsultacji z właściwymi terytorialnie gminami.”

fot. z arch. Dom Chłopaków w Broniszewicach

W skrócie: to powiaty, przy wsparciu gmin, mają być zobowiązane do zapewnienia opieki w rodzinnej pieczy zastępczej. Co jeśli okaże się to niemożliwe? Wtedy dzieci mają korzystać z tzw. usług środowiskowych o charakterze lokalnym, czyli mają trafiać do ośrodków opiekuńczo-terapeutycznych lub do mieszkań treningowych. Jaki jest cel takiego rozwiązania? Przesunięcie odpowiedzialności za wsparcie z formy instytucjonalnej (jaką są DPS-y) na pomoc świadczoną bliżej miejsca zamieszkania. 

Dlaczego Dom Chłopaków w Broniszewicach zareagował i na co zwróciły uwagę prowadzące go dominikanki? 21 kwietnia na profilu placówki ukazała się lista pytań dotyczących zaplanowanych reform. Siostry piszą, że choć DPS-y formalnie nie mają być zamknięte, to brak możliwości kierowania do nich dzieci w praktyce oznacza ich wygaszanie. Dominikanki pytają: Jakie rozwiązania przewidziano dla dzieci z głęboką, sprzężoną niepełnosprawnością? Co się będzie działo z osobą objętą opieką, gdy ukończy 18. rok życia? Co z ciągłością więzi – zarówno z opiekunami, jak i z personelem, który często pełni dla tych dzieci rolę najbliższych osób? 

Skąd w dyskusji pojawiło się tyle emocji? Przede wszystkim chodzi tu o określenie „beton”, którym miały być nazwane siostry. Do tych słów odniosła się odpowiedzialna za projekt ustawy wiceminister Katarzyna Nowakowska. Zaznaczyła, że nie pochodziły one od niej ani żadnego przedstawiciela ministerstwa i wyraziła ubolewanie, że czasem „rozmowa zamienia się w obrażanie tych, z którymi się ktoś nie zgadza”. Pod adresem sióstr miały padać oskarżenia, że działają przeciwko dobru mieszkańców DPS-ów, utrudniają adopcje, czy też są przeciwko rodzinom zastępczym. Do tych zarzutów dominikanki odniosły się w oświadczeniu opublikowanym 29 kwietnia. Siostry napisały m.in.: „Popieramy i wyrażamy podziw dla wszystkich rodzin adopcyjnych. Nigdy nie sprzeciwialiśmy się adopcji, nie utrudnialiśmy procedur. Zgadzamy się, że miejsce dzieci jest w rodzinie. Uważamy, że mamy prawo wyrazić swoje uwagi co do projektu zmian prawnych, które dotyczą opieki społecznej. Staramy się to robić merytorycznie. Dlatego sprzeciwiamy się narracji, w której pojawiają się groźby – mniej lub bardziej otwarcie wyrażane – że powinniśmy przygotować się na odwet za nasze zaangażowanie”. 

Siostry zwracają uwagę na to, że ich rolą nie jest przejmowanie dzieci siłą, że dzieci trafiają do Domu w Broniszewicach także z rodzin zastępczych, które nie udźwignęły opieki nad dzieckiem z głęboką niepełnosprawnością, że do ich placówki wciąż jest kolejka. Jak mówi s. Tymoteusza z Broniszewic, rodziny, które proszą o pomoc zgłaszają się każdego dnia. Istotnym argumentem w sprawie, który również podnoszą siostry, jest fakt, że Dom Chłopaków w Broniszewicach działa bez zarzutów od 75 lat. Po co więc zmieniać coś, co funkcjonuje, jest transparentne i przynosi realne korzyści osobom w potrzebie?

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze