EPA/BING GUAN

Ograniczenie wolności religijnej w Hongkongu? Azjatyccy biskupi zaniepokojeni

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Azjatyccy biskupi są zaniepokojeni sytuacją w Hongkongu, a w szczególności ograniczeniem wolności religijnej w tej dawnej brytyjskiej enklawie. Daje temu wyraz kard. Charles Maung Bo, przewodniczący Federacji Azjatyckich Konferencji Episkopatów. Niepokoją go konsekwencje nowego prawa o tzw. bezpieczeństwie narodowym, które zostało narzucone Hongkongowi „bez konsultacji z lokalną społecznością”.

Nowe przepisy w sprawie bezpieczeństwa w Hongkongu mogą doprowadzić do ograniczenia wolności religijnej na tym obszarze – obawia się biskup-senior tej diecezji kard. Joseph Zen Ze-kiun. W całej serii filmów wideo, ogłoszonych 30 stycznia na Facebooku „Grupy Katolików Zatroskanych z powodu Ustawy o Bezpieczeństwie Narodowym Hongkongu”, odniósł się on do wspomnianych ustaw, podkreślając, że „nie ufa” w ochronę wolności religijnej w świetle nowych przepisów. Dokument ten skrytykował również kard. Charles Bo z Mianmaru, przewodniczący Federacji Konferencji Biskupich Azji (FABC), wzywając jednocześnie wszystkich wiernych do modlitw za Kościół w Hongkongu i w Chinach. 

>>> Hongkong: brutalne starcia studentów z Policją. Parasol „symbolem oporu” [FOTOREPORTAŻ]

EPA/FAZRY ISMAIL

28 maja rząd w Pekinie uchwalił rezolucję, narzucającą Hongkongowi „prawa bezpieczeństwa”. Stawiają one sobie za zadanie karanie wszelkich czynów, które reżym chiński uzna za „wtrącanie się zagranicy”, działań separatystycznych lub wywrotowych wobec władz państwowych oraz zezwolenie na działanie chińskich sił bezpieczeństwa w mieście.

Chociaż pełny tekst nowych rozporządzeń ogłoszono 30 czerwca, już tydzień wcześniej następca kard. Zena – kard. John Tong Hon, obecnie administrator apostolski Hongkongu, publicznie poparł Narodową Ustawę o Bezpieczeństwie, twierdząc, że nie zagraża ona wolności religijnej. Na łamach diecezjalnego dziennika „Kung Kao Po” przypomniał, że gwarantuje ją art. 32 Ustawy Podstawowej [z 1990], zapewniając poza tym swobodne głoszenie kazań i publiczne sprawowanie obrzędów kultowych oraz udział w działalności religijnej. Kard. Zen ze swej strony uznał za „niepoprawny” fakt, iż rząd zachęca ludzi do popierania nowych przepisów zanim jeszcze poznano wszystkie ich szczegóły, przyznając jednocześnie, że jego następca znajduje się w „trudnej” sytuacji.

„Z jednej strony będzie wielki problem, jeśli nie poprzemy rządu i nigdy nie wiemy, co zrobią naszemu Kościołowi, ale z drugiej strony kardynał [Tong] rozczarował wielu członków Kościoła, udzielając swego poparcia rządowi” – oświadczył 88-letni purpurat.

>>> Hongkong: księża błagają Watykan o ochronę przed prześladowaniami komunistycznymi

Nowe przepisy przewidują, że minimalna kara za działania separatystyczne, wywrotowe, terroryzm lub za współdziałanie z siłami zagranicznymi wynosi 10 lat więzienia z możliwością skazania nawet na dożywocie. Szerokie określenie terroryzmu w nowej ustawie obejmuje umyślne podpalenia i akty wandalizmu w komunikacji publicznej „z zamiarem zastraszenia rządu Hongkongu lub rządu chińskiego w celach politycznych”. Zdaniem kard. Zena „jest to sprzeczne nie tylko z [głoszoną przez Pekin] polityką «jeden kraj, dwa systemy», ale także z Ustawą Podstawową”.

kard. Joseph Zen

Kard. Joseph Zen. fot. Wikipedia

Przepis o współdziałaniu z rządami zagranicznymi wywołało wielki niepokój wśród katolików Hongkongu. W odpowiedzi na te obawy kard. Tong Hon zaznaczył we wspomnianym artykule w ub. tygodniu, że niezależność jego diecezji od rządu kontynentalnego i od kontrolowanego przezeń Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich nie będzie uważana za współpracę z rządem zagranicznym. Podkreślił, że Kościół w Hongkongu „zawsze utrzymywał bezpośrednie stosunki z Watykanem i to powinno być postrzegane jako sprawa wewnętrzna”.

Kardynał Zen wyjaśnił, że wolność religijna w Hongkongu oznacza, iż „sprawami Kościoła kierujemy my sami bez konieczności włączania w te sprawy rządu”. Zwrócił ponadto uwagę na długą historię mieszania się władz w Pekinie w sprawy religijne, w tym na najnowsze wysiłki rządu na rzecz nowego tłumaczenia tekstów świętych tak, aby odpowiadały one zwyczajom chińskim i odzwierciedlały zasady komunistyczne. Dodał, że „nawet kard. Tong przyznaje, iż nie ma prawdziwej wolności religijnej [na kontynencie], ale rząd temu zaprzecza”. Jednocześnie sędziwy purpurat wskazał na brak poparcia Stolicy Apostolskiej dla ostatnich wydarzeń zarówno w Hongkongu, jak i w Chinach kontynentalnych. „Nie mam pojęcia, dlaczego Watykan zachowuje milczenie, być może liczy na ustanowienie stosunków dyplomatycznych z Chinami” – zastanawiał się kardynał. Już wcześniej wielokrotnie krytykował on tzw. Układ Tymczasowy między Stolicą Apostolską a Chinami z września 2018 w sprawie uregulowania i mianowania biskupów na kontynencie, który, jak się przewiduje, straci moc prawną we wrześniu br.

>>> Chiński kardynał: papież nie rozumie Chin

Chociaż postanowienia tego dokumentu nie zostały dotychczas ogłoszone, kard. Zen powiedział, że “nie możemy w nim dostrzec żadnych korzyści” dla katolików chińskich i dodał, że w Chinach kontynentalnych “nie ma prawdziwej wolności religijnej”. Podkreślił, że “nie ma tam godnego traktowania ich”. W podobnym duchu wypowiedział się także arcybiskup Yangonu (stolica Mianmaru) i przewodniczący Federacji Konferencji Biskupich Azji (FABC) kard. Charles Bo. Ostrzegł, że nowe przepisy o bezpieczeństwie narodowym Hongkongu poważnie zagrażają swobodom obywatelskim i prawom człowieka. Wezwał też do modlitw za katolików na tym terenie i w Chinach kontynentalnych. Zwrócił przy tym uwagę, że rząd w Pekinie narzucił tę nową ustawę Specjalnemu Okręgowi Administracyjnemu Chińskiej Republiki Ludowej [tak obecnie nazywa się oficjalnie Hongkong – KAI] bez żadnych konsultacji z miejscową opinią publiczną. Podkreślił, że prawo to niszczy “wysoki poziom autonomii” w ramach zasady “Jeden kraj, dwa ustroje” i dodał, że oznacza to najpoważniejszą zmianę w konstytucji Hongkongu oraz jest obrazą dla ducha i litery porozumienia z 1997. Przestrzegł ponadto, że Ustawa o Bezpieczeństwie grozi wyolbrzymianiem napięć, nie przewidując żadnych rozwiązań.

fot. EPA/RITCHIE B. TONGO

Purpurat z Mianmaru oświadczył, że nowy dokument sam w sobie nie musi być czymś złym ani powodem do niepokoju, jednakże “potencjalnie podważa on wolność słowa, zgromadzeń, środków przekazu i akademicką oraz wystawia na ryzyko wolność religii lub wierzeń”. Przypomniał, że ta ostatnia wolność napotyka wiele poważnych ograniczeń, czego doświadczyła w czasie tzw. rewolucji kulturalnej (w latach 1966-76).

Zdaniem przewodniczącego FABC, “jeśli nawet wolność nabożeństw w Hongkongu nie jest wprost czy bezpośrednio zagrożona, to nowe przepisy wprowadzają ostre sankcje karne za takie czyny, jak “działalność wywrotowa”, “secesjonizm” czy “współpraca z obcymi siłami politycznymi”, co może skutkować np. śledzeniem kazań, karaniem wieczornych czuwań modlitewnych albo odbieraniem miejsc modlitwy, które udzielają przestrzeni na nabożeństwa lub schronienia protestującym. „Modlę się, aby te przepisy nie upoważniły rządu [Chin] do mieszania się w wewnętrzne sprawy organizacji religijnych i w służbę, jaką pełnią one w życiu publicznym” – wskazał kardynał. Dodał, że jego obawy dotyczą zarówno katolików, jak i protestantów, ale też zwierzchników innych religii, bo wszyscy oni mogą odczuć represyjny charakter nowych przepisów.

>>> Chrześcijańskie wartości u chińskich demonstrantów

Mówca przypomniał, że tzw. Ustawa Podstawowa dla Hongkongu z 1997 gwarantuje mu wolność wyznania. “Ale czy obecnie przywódcy religijni nie będą prześladowani za mówienie o godności ludzkiej, o prawach człowieka, sprawiedliwości, wolności i prawdzie?” – zapytał arcybiskup Yangonu. Zaznaczył, że „ciężkie doświadczenie przeszłości nauczyło nas, że wszędzie tam, gdzie wolność jako taka jest zagrożona, to wcześniej czy później obejmie to także wolność religii i wierzeń”. Z tego powodu i “w duchu proroków, męczenników i świętych naszej wiary wzywam ludzi do modlitw za dzisiejszy Hongkong” – zaapelował kard. Bo. Dodał, że modlitwą należy też objąć przywódców Chin i Hongkongu, aby „dotrzymali swych obietnic, danych Hongkongowi, iż będą strzec podstawowych swobód i praw”.

Zobacz także
Wasze komentarze