fot. arch. ks. Rafała Wegnera

fot. arch. ks. Rafała Wegnera

Osoby niewidome potrafią dostrzec więcej [ROZMOWA]

Osoby niewidome potrafią dostrzec to, co umyka tym, którzy widzą. Ich wzajemna pomoc, pogoda ducha i umiejętność zaufania drugiemu człowiekowi mogą być lekcją dla każdego z nas. O tym, czego nauczył się od swoich podopiecznych, opowiada ks. Rafał Wegner, duszpasterz osób niewidomych i słabowidzących w diecezji bydgoskiej.

W rozmowie z Anną Gorzelaną przypomina, że wiara nie ogranicza się do tego, co możemy zobaczyć, opowiada też o przygotowaniu do sakramentów osób, które straciły wzrok bądź nigdy nie widziały.

fot. arch. ks. Rafała Wegnera
fot. arch. ks. Rafała Wegnera

Anna Gorzelana (misyjne.pl): – Od kilku lat pracuje ksiądz z osobami niewidomymi i słabowidzącymi, a od 2025 r. jest także ich diecezjalnym duszpasterzem. Jak zaczęła się ta posługa?

– Jeszcze jako kleryk odwiedzałem dzieci w bydgoskim szpitalu im. Antoniego Jurasza, na oddziałach onkologii i hematologii dziecięcej, intensywnej terapii oraz chirurgii. Modliłem się z nimi, rozmawiałem, spędzałem wolny czas, organizowałem gry, zabawy, dni skupienia i rekolekcje. Towarzyszyłem im również podczas mszy św.

Jeden z moich ówczesnych przełożonych zauważył, że dobrze odnajduję się w pracy z dziećmi, i uznał, że mógłbym zaangażować się także w posługę osobom z dysfunkcją wzroku. Skierowano mnie więc na studia z tyflopedagogiki, a w 2020 r. rozpocząłem pracę w Kujawsko-Pomorskim Specjalny Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 1 dla Dzieci i Młodzieży Słabo Widzącej i Niewidomej im. Louisa Braille’a w Bydgoszczy.

Co najbardziej zaskoczyło księdza w tej posłudze?

– Przede wszystkim to, czego uczą mnie osoby niewidome, zwłaszcza dzieci i młodzież. Mają ogromny dystans do siebie i swojej niepełnosprawności. Potrafią żartować z sytuacji, które nam, osobom widzącym, mogłyby wydawać się niezręczne. Na przykład starsze dzieci i młodzież same używają zwrotów takich jak „jasne jak słońce”. My z kolei nieraz obawiamy się powiedzieć osobie niewidomej: „Widzisz?” albo „Zobacz na to”. Tymczasem one podchodzą do takich sformułowań z dużą swobodą. Myślę, że często brakuje nam dystansu do siebie, podczas gdy osoby, które mierzą się z trudnościami w codziennym życiu, potrafią go zachować.

A czego jeszcze możemy nauczyć się od osób niewidomych?

– Zaskoczyła mnie ich bezinteresowność i gotowość do wzajemnej pomocy. Pamiętam jedną z pierwszych sytuacji w szkole. Niewidomemu uczniowi trudno było umieścić zeszyt w maszynie brajlowskiej. Zeszyt spadł na podłogę, a nikt z nas nie zareagował. Ja również nie pomogłem. Tymczasem niewidoma koleżanka chłopca natychmiast wstała, podniosła zeszyt, włożyła go do maszyny i pozwoliła mu kontynuować pisanie.

freepik.com/freepik

Ta sytuacja mnie zawstydziła. Uświadomiłem sobie, że sam nie zdobyłem się na tak prosty gest, podczas gdy ona bez wahania ruszyła z pomocą. To były moje początki pracy w Ośrodku Braille’a, a dziś rozpocząłem już siódmy rok szkolny. Nadal obserwuję tę bezinteresowność. Nieraz osoby niewidome szybciej reagują na potrzeby innych niż osoby słabowidzące czy te, które mają mniejsze trudności ze wzrokiem. Uczą mnie także pokory. W naszym ośrodku są osoby ociemniałe, czyli takie, które kiedyś widziały.

Czyli część osób, z którymi ksiądz pracuje, jest niewidoma od urodzenia, a określenie „ociemniałe” odnosi się do tych, którzy utracili wzrok w późniejszym okresie życia?

– Dokładnie, a do utraty wzroku może dojść na przykład w wyniku choroby, czasem także guza uciskającego narząd wzroku. W przypadku dzieci, które wcześniej widziały, jest to szczególnie trudne, ponieważ wiedzą, co straciły. My budzimy się rano, otwieramy oczy i widzimy znany nam świat. One natomiast nagle przestają widzieć to, co wcześniej było dla nich dostępne. Osoby niewidome od urodzenia nie doświadczają takiej straty. Od początku poznają świat w inny sposób i tak uczą się w nim funkcjonować.

Wracając jeszcze do zaskoczeń – jednym z nich jest również pogoda ducha osób, które spotykam w Ośrodku Braille’a. Mimo codziennych trudności zarówno dzieci i młodzież, jak i dorośli potrafią zachować radość życia. To ważna cecha, której często brakuje nam, osobom widzącym.

Co jest najważniejsze w spotkaniu z osobą niewidomą? Obecność, pomoc, rozmowa, a może coś jeszcze…

– Myślę, że odpowiedź w pewnym sensie zawiera się już w pytaniu. Bardzo ważne są obecność i towarzyszenie. Przypomina mi o tym postać archanioła Rafała, który towarzyszył młodemu Tobiaszowi. Osoby niewidome potrzebują obecności drugiego człowieka, ale także poczucia, że są zauważane. Istnieje ważna kampania społeczna, której hasło brzmi: „Ja nie widzę ciebie, ty zobacz mnie”. Przypomina nam – osobom widzącym, że powinniśmy dostrzegać osoby z dysfunkcją wzroku i nie pozostawiać ich samych sobie.

Szczególnego znaczenia nabiera to chyba w przypadku dzieci, które nie zawsze mogą liczyć na wsparcie rodziny.

– To szczególnie istotne w przypadku dzieci i młodzieży, z którymi pracuję. Niektórzy wychowankowie mieszkają w placówkach opiekuńczo-wychowawczych. Nie wszyscy mają rodziców, którzy mogą się nimi opiekować. Niekiedy utracie wzroku towarzyszą również trudne doświadczenia rodzinne, a rodzice tracą prawa rodzicielskie. W takich sytuacjach dziecko tym bardziej potrzebuje wsparcia i obecności drugiego człowieka.

Ważną rolę odgrywają także wiara i wspólna modlitwa. W Ośrodku Braille’a w Bydgoszczy, również w internacie, w którym mieszkają uczniowie przyjeżdżający z różnych stron Polski, mają oni możliwość korzystania z opieki duszpasterskiej, umożliwiam w szkole między lekcjami na skorzystanie z sakramentu pokuty i pojednania. Oczywiście dzieci i młodzież mogą wychodzić na mszę św. poza Ośrodek Braille’a wraz z wychowawcami, a msze święte są odprawiane w dwie niedziele w miesiącu o 19:00. 

Osobno spotykam się z dorosłymi w kaplicy Polskiego Związku Niewidomych w Bydgoszczy, przy al. Powstańców Wielkopolskich 33. Kaplica jest przeznaczona dla osób niewidomych i słabowidzących, a jej patronem jest archanioł Rafał. Tam msze święte są celebrowane o 14:15 w każdą niedzielę.

Jak brak możliwości zobaczenia gestów liturgicznych, ołtarza czy innych znaków religijnych wpływa na uczestnictwo osób niewidomych w Eucharystii?

– Dla nas, osób widzących, na pierwszy plan wysuwa się to, czego możemy doświadczyć za pomocą wzroku. Tymczasem wchodzimy tutaj w najpiękniejszą sferę, która łączy nas wszystkich i w której nie ma różnicy między osobami widzącymi a niewidomymi: w sferę wiary. Trafnie określił to w ubiegłym roku abp Adrian Galbas podczas ogólnopolskiej pielgrzymki osób niewidomych w Niepokalanowie, gdy zwrócił uwagę, że w kwestii wiary jesteśmy równi i nic nas w tym wymiarze nie różni.

Inaczej jednak wygląda przygotowanie osób niewidomych do sakramentów, zwłaszcza pierwszej Komunii św. i bierzmowania.

– Przede wszystkim zawsze trzeba zacząć od wiary. My, duszpasterze, a ja w szczególności jako katecheta i duszpasterz osób niewidomych, musimy odpowiednio przygotować do przyjmowania sakramentów. Wymaga to odpowiedniego wyjaśniania i opisywania tego, co dla osób widzących jest dostępne wzrokowo. Potrzebna jest swego rodzaju audiodeskrypcja, czyli słowny opis gestów, znaków i przebiegu liturgii, który pomaga osobom niewidomym lepiej je zrozumieć.

Chcę też zwrócić uwagę, że nasi uczniowie i wychowankowie mierzą się nie tylko z brakiem wzroku, ale czasem również z innymi trudnościami, między innymi związanymi z funkcjonowaniem intelektualnym i rozumieniem przekazywanych treści. To dodatkowo utrudnia przygotowanie do sakramentów. Dlatego jest to wymagająca praca, która potrzebuje ogromnej, jak niektórzy mówią, „świętej cierpliwości”. Pracujemy z młodym człowiekiem, który pragnie przyjąć Pana Jezusa w Komunii św. i otrzymać dary Ducha Świętego.

Potrzeba cierpliwości, a co daje księdzu największą radość w tej pracy?

– Kiedy dziecko czy młody człowiek wypowiada w dniu pierwszej Komunii św. słowo „Amen”, potwierdzając swoją wiarę – jest to bardzo wymowny moment. Podobnie podczas bierzmowania, kiedy biskup udziela sakramentu młodym ludziom przez namaszczenie krzyżmem świętym. Wtedy widzimy, jak ważne jest to „Amen”, wypowiadane przez osobę, która nie widzi oczami, ale potwierdza swoją wiarę sercem.

fot. arch. ks. Rafała Wegnera
fot. arch. ks. Rafała Wegnera

My, osoby widzące, mocno ufamy zmysłom, przede wszystkim wzrokowi. Wiara wymaga natomiast zaufania również temu, co niewidzialne. Czy osobom niewidomym łatwiej przychodzi takie zaufanie?

– Uważam, że jest to dla nich wyzwanie, ale zarazem doświadczenie, które może nas wiele nauczyć. Dzieci i młodzież uczestniczą w zajęciach orientacji przestrzennej. Uczą się poruszać z pomocą przewodnika, a później korzystają między innymi z białej laski, psa przewodnika lub pomocy asystenta. W tym procesie niezwykle ważne jest zaufanie osobie, która uczy ich orientacji w przestrzeni. Myślę, że podobnie jest w przestrzeni wiary. Osoby niewidome uczą się ufać słowu Bożemu, które słyszą. To słowo pełni w pewnym sensie podobną rolę jak wskazówki przekazywane przez przewodnika podczas nauki poruszania się.

Czyli zaufanie, którego uczą się w codziennym życiu, może być również pewnym obrazem zaufania Bogu?

– Tak to właśnie postrzegam. Wędrówka w przestrzeni wiary wymaga zaufania słowu Bożemu, przekazywanemu przez katechetę, nauczyciela czy kapłana. Osobom widzącym, czasem tego zaufania brakuje, ponieważ chcielibyśmy wszystko zobaczyć. Tymczasem istnieją piękne pieśni eucharystyczne, między innymi utwór przypisywany św. Tomaszowi z Akwinu, który przypomina, że w poznawaniu tajemnicy wiary nie wystarczają nasze zmysły. Osoby niewidome mogą nas więc uczyć wychodzenia poza to, co dostępne zmysłom, i głębszego zaufania Bogu.

To cenne spostrzeżenie można potraktować jako rachunek sumienia dla nas wszystkich, którzy widzimy.

– To kolejny element, który może nas zaskoczyć, a zarazem czegoś nauczyć. Często opieramy się przede wszystkim na wzroku, dotyku, smaku czy zapachu. Kiedy jednak przychodzi do sprawdzenia, na ile rzeczywiście dojrzale przeżywamy wyznawaną wiarę, okazuje się, że nie zawsze ją rozumiemy. Podczas Eucharystii recytujemy wyznanie wiary, ale czasami wypowiadamy jego słowa bez głębszej refleksji. Wkrótce będziemy wspominać prawdę o świętych obcowaniu, a przecież także jej zrozumienie wymaga od nas odpowiedniej formacji. Dlatego przygotowanie osób niewidomych do sakramentów i ich przeżywanie mogą być również lekcją dla nas. To doświadczenie, które uczy pokory i przypomina, że wiara nie ogranicza się do tego, co możemy zobaczyć.

Wzrastanie w wierze wiąże się także z poznawaniem Pisma Świętego. Jak wygląda to w przypadku osób słabowidzących i niewidomych? Korzystają z Biblii zapisanej alfabetem Braille’a, audiobooków czy wersji cyfrowych?

– Żyjemy w czasach, w których osoby niewidome mają wiele możliwości. Dużą rolę odgrywają audiobooki i aplikacje na smartfony, dzięki którym mogą słuchać poszczególnych ksiąg Pisma Świętego. Nasi uczniowie również korzystają ze smartfonów i bardzo dobrze radzą sobie z nowymi technologiami.

Fot. pixabay

Oczywiście dostępne są także teksty zapisane alfabetem Braille’a. Jednak rozwój technologii, a zwłaszcza możliwość słuchania nagrań, jest dużym ułatwieniem. Dzięki temu nawet dziecko przygotowujące się do pierwszej Komunii św., które nie opanowało jeszcze dobrze czytania i pisania brajlem, może poznawać słowo Boże. Słuchanie ma jednak również pewne ograniczenia. Nie zawsze można od razu zanotować własne przemyślenia czy refleksje, tak jak robimy to podczas czytania tekstu. Kto chce zachować swoje spostrzeżenia, może zapisać je później, na przykład w formie prywatnych notatek.

A jak wygląda formacja duszpasterstwa osób niewidomych?

– W przypadku dorosłych staram się łączyć mszę św. z katechezą. Po Eucharystii w kaplicy poruszamy wybrany temat związany z wiarą, a następnie podejmujemy dyskusję. Uważam, że właśnie na tym powinna polegać formacja: na wspólnym pogłębianiu wiary, przypominaniu sobie jej podstaw i uczeniu się dojrzalszego przeżywania tego, co wyznajemy. Na co dzień wszyscy mamy dostęp do wielu informacji i spraw związanych z codziennym życiem. Spotkania duszpasterskie powinny być okazją do zatrzymania się nad tym, co najważniejsze. Najpierw podejmujemy konkretny temat, później go omawiamy i wspólnie zastanawiamy się nad jego znaczeniem.

Czyli dorośli spotykają się osobno, a dzieci i młodzież osobno?

– Tak. To dwa różne miejsca w Bydgoszczy – Ośrodek Braille’a dla dzieci i młodzieży znajduje się w innej części miasta niż kaplica Polskiego Związku Niewidomych, mieszcząca się w ośrodku szkoleniowym Homer. Żeby ułatwić dzieciom uczestnictwo we mszy św., przyjeżdżam do nich do internatu. Z kolei w kaplicy przy al. Powstańców Wielkopolskich spotykam się z dorosłymi oraz absolwentami ośrodka, którzy mieszkają w Bydgoszczy. Dla każdej z tych grup organizuję osobne celebracje.

Kościół jest domem każdego człowieka, a nie tylko tych, do których konkretna kaplica jest szczególnie skierowana. Istnieje również możliwość zamawiania intencji mszalnych: za rodzinę, za zmarłych czy z prośbą o potrzebne łaski. Nie wszyscy o tym wiedzą, dlatego warto o tym mówić. Cieszę się także, że dzieci i młodzież, które przygotowują się w naszym ośrodku do sakramentów, mają wsparcie rodziców, opiekunów prawnych czy rodzin zastępczych. Co ważne, część z nich wraca do kaplicy również po przyjęciu pierwszej Komunii św. Kontynuują w ten sposób formację, uczestniczą w spowiedzi pierwszopiątkowej czy nabożeństwach różańcowych. W kaplicy staramy się przeżywać cały rok liturgiczny, wraz z właściwymi mu nabożeństwami i celebracjami, z wyjątkiem Triduum Paschalnego.

fot. arch. ks. Rafała Wegnera
fot. arch. ks. Rafała Wegnera

Jakie błędne przekonania na temat osób niewidomych ksiądz dostrzega? Co chciałby ksiądz zmienić w naszym podejściu do nich?

– Myślę, że kiedy spotykamy na chodniku osobę niewidomą, zwłaszcza poruszającą się z białą laską, często nie wiemy, jak się zachować i jak pomóc. Tymczasem warto poznać podstawowe zasady. Nie należy na przykład ciągnąć takiej osoby za rękę. Lepiej zaproponować jej swoje ramię lub łokieć, aby mogła się go chwycić, a następnie pełnić funkcję przewodnika. Warto też uprzedzać o przeszkodach, na przykład informować, że przed nami są schody w górę albo w dół. Ważne, abyśmy potrafili pomóc w prostych, codziennych sytuacjach, a czasem po prostu przez chwilę towarzyszyć drugiemu człowiekowi.

Wspomniał ksiądz wcześniej o archaniele Rafale i jego towarzyszeniu Tobiaszowi. Czy są jeszcze jakieś postacie, których historia jest dla księdza inspiracją w tej posłudze?

– Taką postacią jest bł. matka Elżbieta Róża Czacka, która po utracie wzroku przeżyła trudny czas, a następnie podjęła działalność na rzecz osób niewidomych. Jej historia pokazuje, że doświadczenie niepełnosprawności nie musi zamykać człowieka na innych. Może stać się początkiem nowego zaangażowania.

Mamy wiele możliwości, by pomagać sobie nawzajem i wzajemnie się ubogacać poprzez szkołę, wspólnotę i życie duchowe. Musimy pamiętać, że człowiek to nie tylko ciało, ale również intelekt i duch. Wszystkie te wymiary potrzebują rozwoju. Dlatego tak ważne jest, aby osoby niewidome czuły się zauważone. Myślę, że wielu z nich wciąż brakuje tego doświadczenia, czasem nawet w najbliższym otoczeniu. Kościół daje możliwość spotkania i wspólnego przeżywania wiary, ale oferuje też zwyczajną ludzką bliskość: rozmowę przy herbacie czy cieście. Czasami narzekamy, że nic się nie dzieje, a jednocześnie nie korzystamy z tego, co jest dostępne. Warto więc otwierać się na to, co oferuje nam drugi człowiek, także w imieniu Boga.

Galeria (2 zdjęcia)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze