fot. PAP/Marcin Bielecki

Panowie zastąpili panie. Dominikanie weszli do DPS-u w Bochni. Dominikanki mogą wreszcie odpocząć

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.
Są tutaj osoby, którym trzeba pomóc i to jest najważniejsze. Ryzyko, że sami zachorujemy schodzi na drugie miejsce – tak po pierwszych godzinach pracy w bocheńskim Domu Pomocy Społecznej mówi dominikanin o. Marek Rozpłochowski.

fot. krakow.dominikanie.pl


Od dziś dominikanie pomagają w placówce, w której na COVID-19 zachorowało część pracowników i podopiecznych. Ojcowie czekali na przyjazd od trzech tygodni. – Nie był to łatwy czas, bo była niepewność co nas czeka. Dziś już wiemy, że siostry dominikanki, które dotychczas były tutaj wolontariuszkami zrobiły genialną robotę. W nowe obowiązki cierpliwie wprowadza nas Sebastian Lewandowski, koordynator działań w DPS w Bochni. Sytuacja jest opanowana, ale potrzeba rąk do pracy. To jest nasze zadanie – mówi ojciec Marek. Dominikanin dodaje, że nigdy nie pracował w DPS-ie, ale opiekował się chorymi ojcami w klasztorze. Ponadto razem z młodzieżą odwiedza mieszkańców tego typu placówek. – Podopieczni bocheńskiego DPS-u przyjęli nas sympatycznie. Jest miło. Niektórzy cały czas chodzą za nami i chcą nam pomagać – mówi dominikanin.

Fot. PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Przeczytaj też >>> Zaangażowanie zakonów męskich w czasie epidemii. Oblaci pomagają materialnie i duchowo

Wolontariusze opiekują się 27 osobami z problemami psychicznymi. Będą pracować w dzień i w nocy na trzy zmiany. – Rozmawialiśmy wcześniej o ewentualnym ryzyku zakażenia się, ale jedyną rzeczą, której się baliśmy to niepewność jak tutaj będzie i czy fizycznie damy radę. Nikt z nas nie miał wielkich obaw o ryzykowanie zdrowia. Są tutaj osoby, którymi trzeba się zaopiekować i to jest najważniejsze – mówi o. Marek Rozpłochowski. Dziś prace w bocheńskim DPS-ie rozpoczęło sześciu dominikanów – pięciu z klasztoru w Krakowie i jeden z klasztoru w Korbielowie. Trzech z nich to bracia studenci, pozostali to prezbiterzy. Dominikanie zastąpili siostry ze Zgromadzenia św. Dominika, które po trzech tygodniach udały się na kwarantannę. W DPS-ie pracował także tarnowski misjonarz ks. Piotr Dydo – Rożniecki.

Zobacz też >>> Zamiast do Kazachstanu, trafił do Bochni. Ks. Piotr pokazuje nam pracę w DPS-ie w czasie epidemii [ZDJĘCIA] 

Zobacz także
Wasze komentarze