Piotr i Paweł, czyli spór o obrzezanie i kaszankę

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Choć urodzili się mniej więcej w tym samym czasie, różniło ich prawie wszystko. Piotr – rybak z Galilei. Kiedy przystąpił do grona uczniów Jezusa, był żonaty, jak przekazuje tradycja – miał córkę Petronelę i mieszkał z teściową. Paweł – wykształcony Żyd, obywatel rzymski, do czasu gorliwy prześladowca chrześcijan. Nie wiadomo, czy miał żonę, a nawet jeśli tak, to zmarła, zanim zaczął działalność apostolską.  

Piotr był z Chrystusem od początku. Miał słabsze momenty, ale to jego Pan wybrał na rybaka ludzi. Towarzyszył Jezusowi (prawie) zawsze, również w tych najważniejszych, przełomowych momentach, jak np. wskrzeszenie córki Jaira (por. Mt 9,23-26) czy przemienienie na Górze Tabor (por. Mt 17, 1-18). Nie było go co prawda pod krzyżem, ale kochał Chrystusa. To on jako pierwszy przemówił do tłumu po Zesłaniu Ducha Świętego, założył w Jerozolimie pierwszą gminę chrześcijańską, jemu w tajemniczym widzeniu Bóg uświadomił, że można chrzcić również pogan (Dz 10), choć to akurat było dla Piotra przez długi czas nie do przejścia… 

Paweł „zionął nienawiścią” do chrześcijan, a Żydów, którzy na chrześcijaństwo przechodzili nazywał zdrajcami. Przekonany był, że tak właśnie należy robić. Z oddaniem asystował przy kamienowaniu Szczepana (por Dz 7,58). Nawrócił się po pamiętnych wydarzeniach pod Damaszkiem. Od tamtej pory głosił Ewangelię tak gorliwie jak ongiś ją zwalczał. Był przekonany, że Słowo Boże skierowane jest do wszystkich: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3, 28). Nie wahał się więc iść na krańce świata i głosić prawdy o Chrystusie. To, co dla Piotra było nie do pomyślenia, dla Pawła było oczywistością.  

Ta właśnie kwestia – ewangelizowania i chrzczenia pogan była jednym z głównych problemów w pierwszych wiekach istnienia Kościoła. Spór ów wybrzmiewał szczególnie w relacjach między wspomnianymi Piotrem i Pawłem. Zgodnie z tekstami Nowego Testamentu i tradycją apostołowie spotkali się co najmniej trzy razy. Pierwszy raz kilka lat po nawróceniu Szawła, kiedy ten specjalnie udał się do Jerozolimy, by porozmawiać z tym, który znał Pana, skonfrontować z nim swoje postrzeganie świata. Drugie spotkania odbyło się kilkanaście lat później, również w Jerozolimie. Paweł chciał przedstawić tamtejszemu Kościołowi swoje rozumienie Ewangelii i potwierdzić przekonanie, że Chrystus pragnie, by Dobra Nowina dotarła do pogan bezwarunkowo. Problem w tym, że nie wszyscy przedstawiciele Kościoła jerozolimskiego tak sądzili. Wielu judeochrześcijan, w obawie przed odłączaniem się kolejnych wspólnot od Synagogi, twierdzili, że do chrztu potrzebne jest uprzednie obrzezanie, czyli de facto przyjęcia Prawa. „Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni” (Dz 15,1) – mieli krzyczeć w stronę nawróconych pogan. Takie też było myślenie Piotra, Paweł nie chciał się na to zgodzić. 

Zebranie starszych Kościoła w Jerozolimie – ok. 49 r. po Chr. (zwane czasem soborem), miało ostatecznie rozstrzygnąć spór. Jak dokładnie przebiegały obrady – nie wiadomo. Ostatecznie ustalono, że głoszenie poganom „Ewangelii bez Prawa” jest zgodne z wolą Bożą. Ustalono też, że Paweł będzie głosił ewangelię poganom, a Piotr Żydom. Układ został przypieczętowany podaniem rąk. Jak pisze Paweł: „Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary wiary, podali prawą rękę mnie i Barnabie na znak łączności, abyśmy szli do pogan, oni zaś do obrzezanych” (Ga 2,9). Równocześnie, być może w ramach swoistego kompromisu, na wniosek Jakuba utrzymano cztery „zakazy” związane z żydowskim prawem. Były to: zakaz nierządu, spożywania krwi, mięsa zawierającego krew (owa tytułowa kaszanka) oraz mięsa zwierząt, których ubój nie był zgodny z zasadami koszerności.  

Wydawało się, że sytuacja jest w miarę opanowana, i może przez jakiś czas była, ale zaczęły pojawiać się nowe problemy. W Kościele antiocheńskim np. praktykowano wspólne posiłki chrześcijan pochodzenia żydowskiego i pogańskiego. Wydawało się to normalne, dlatego Piotr nie wahał się w takich spotkaniach uczestniczyć. Jednak kiedy na spotkaniach – niby przypadkiem – zaczęli pojawiać się przedstawiciele Kościoła jerozolimskiego, przeciwni takiej integracji z poganami, Piotr zaczął się wycofywać. Być może nie chciał konfliktów, być może też sam nie był do końca był przekonany do takiej praktyki. Jego dwuznaczne zachowanie niepokoiło nie tylko przedstawicieli wspólnoty z Jerozolimy, ale też drugiej strony sporu, w tym Pawła, który nieraz wygarnął mu niekonsekwencję (por. Ga 2,14).  

Pierwsi chrześcijanie nie mieli łatwo, a ci pochodzenia żydowskiego być może mieli nawet trudniej niż pozostali. Wychowani w poczuciu posłuszeństwa Prawu i zwyczajom, nie od razu byli w stanie przyjąć, że łaska jest darmo dana każdemu, że nie trzeba przestrzegać 613 przepisów, by Bóg spojrzał łaskawym okiem. Może dlatego, nawet jeśli Piotr rozumiał darmowość i powszechność łaski, równocześnie zdawał sobie sprawę z tego, że nie każdy może tę prawdę przyjąć – ot tak. Doskonale rozumiał swoich jerozolimskich współbraci, działał więc bardzo ostrożnie.  

A Paweł? No cóż. Być może taki charakter. Jak się czemuś poświecić, to w całości, ze wszystkich sił. Jak prześladować to prześladować, a jak głosić to wszędzie i wszystkim. 

Według tradycji Apostołowie spotkali się jeszcze raz przed śmiercią. Około 61 r. Paweł przybył do Rzymu, być może jako więzień, i – jak głosi legenda – przybył wraz z Piotrem przed oblicze Nerona. Obaj zostali skazani na śmierć. Piotr przez ukrzyżowanie (sam miał poprosić o ukrzyżowanie głową w dół), a Paweł przez ścięcie – jako obywatelowi rzymskiemu przysługiwał mu lżejszy wymiar kary. Był to rok 64 bądź 67, po Chrystusie.  

Różniło ich bardzo dużo, łączyło ich (co najmniej) coś najważniejszego – miłość Chrystusa i pragnienie głoszenia Ewangelii. Za cenę życia. 

Piotr i Paweł, czyli spór o obrzezanie i kaszankę
6 (100%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze