fot. Joanna Dunin, Skauci Europy

Polscy harcerze chcą realizować wartości, którymi żył ich patron

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Harcerze ZHP, ZHR oraz Skauci Europy modlili się wczoraj w katedrze polowej w Warszawie. Wspominali bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego i wartości, którymi żył. Okazją do spotkania i wspólnej modlitwy było przypadające tego dnia liturgiczne wspomnienie patrona polskich harcerzy.

fot. Joanna Dunin, Skauci Europy

22 lutego obchodzony jest jako Dzień Myśli Braterskiej. To święto przyjaźni obchodzone każdego roku przez harcerzy i skautów na całym świecie. Ten dzień w kalendarzu to rocznica urodzin założyciela skautingu, sir Roberta Baden-Powella. Z kolei dzień później polscy harcerze wspominają kolejną ważną dla ruchu harcerskiego postać – 23 lutego przypada bowiem liturgiczne wspomnienie bł. ks. Frelichowskiego. To dzień jego śmierci. 

Dążenie do cząstki świętości

– Służąc w Dachau chorym na tyfus nie zastanawiał się być może nad tym, że i on w ten sposób walczy o sprawiedliwość. Sposobem zwycięstwa nad złem było dla niego trwanie przy cierpiącym człowieku – mówił prymas Polski abp Wojciech Polak. Metropolita gnieźnieński przewodniczył w niedzielę mszy św. w bazylice mniejszej pw. Imienia NMP w Inowrocławiu, podczas której do świątyni wprowadzono relikwie bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego. Świątynia jest miejscem modlitwy miejscowych harcerek i harcerzy. Obok relikwii patrona znajduje się w niej również krzyż harcerski, symbol służby Bogu, ojczyźnie i bliźnim – ideałów harcerstwa polskiego.

On sam ucieleśniał wszystko, czego od bycia harcerzem oczekiwał. Wyrażane od wczesnej młodości pragnienie bycia dobrym chrześcijaninem i dążenia do „cząstki świętości” potwierdził życiem. (abp Wojciech Polak)

– Machinie zła i pogardy dla człowieka i podeptanej w obozie ludzkiej godności, przeciwstawił głęboką wiarę – mówił prymas dodając, że narzędziem zwycięskiej walki nie był jednak dla niego opór stawiany złemu. Inowrocławska bazylika otrzymała relikwie bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego dzięki jego obozowemu przyjacielowi ks. Dobromirowi Ziarniakowi, który w latach 1968-1981 był proboszczem inowrocławskiej parafii farnej. On to dla swojej prywatnej czci, krótko po wyzwoleniu obozu w Dachau, umieścił fragment kości w srebrnym relikwiarzu, który teraz, w całości, umieszczony został w nowym relikwiarzu wprowadzonym uroczyście do świątyni.

list prymasa polski

Abp Wojciech Polak, fot. archidiecezja gnieźnieńska

Stefan Wincenty Frelichowski urodził się 22 stycznia 1913 r. w Chełmży. Od 1927 roku był harcerzem i członkiem sodalicji mariańskiej. W czerwcu 1931 r. ukończył gimnazjum i tego samego roku przekroczył próg seminarium duchownego diecezji chełmińskiej w Pelplinie. 14 marca 1937 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa chełmińskiego Stanisława Wojciecha Okoniewskiego. Na obrazku prymicyjnym umieścił słowa: „Przez krzyż cierpień i życia szarego – z Chrystusem – do chwały zmartwychwstania”.

>>> Czuwać, czyli być szczęśliwszym

fot. Joanna Dunin, Skauci Europy

Przez pierwsze miesiące kapłaństwa posługiwał jako kapelan i sekretarz biskupa chełmińskiego, później jako wikariusz w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Toruniu. Jako duszpasterz szczególnie oddał się pracy pośród dzieci i młodzieży szkolnej, zaangażował się także w środowisko harcerskie, gdzie był kapelanem oraz współtworzył kręgi starszoharcerskie.

>>> #DMB2020: harcerska msza u prezydenta

fot. Joanna Dunin, Skauci Europy

W niewoli dojrzewało jego kapłaństwo

Został aresztowany w pierwszych dniach wojny, pierwszy raz 11 września 1939 r., ale po kilku dniach został zwolniony i ponownie aresztowany 19 października tego roku. W więzieniach i obozach spędził w sumie przeszło pięć lat, a kapłanem był tylko niecałe osiem lat. Był więziony kolejno w: Forcie VII w Toruniu, Nowym Porcie Gdańskim, Stutthofie, Sachsenhausen oraz w Dachau. W miejscach tych dojrzewało i realizowało się jego kapłaństwo. Tam inicjował codzienne modlitwy, przygotowywał potajemne Eucharystie, spowiadał, podtrzymywał na duchu, był przy chorych i umierających. Współwięźniowie wspominali, że patrząc na jego zachowanie w obozach, wydawało im się, że traktował te miejsca jako placówki duszpasterskie, które wyznaczył mu biskup.

ks. Stefan Wincenty Frelichowski, fot. Wikipedia

Zmarł 23 lutego 1945 r. w obozie w Dachau w wyniku zarażenia się tyfusem plamistym od chorych, pośród których przebywał i którym jako kapłan posługiwał w ostatnich godzinach ich życia. Śmierć ks. Stefana wywołała wśród współwięźniów poruszenie. Mimo że zdołali się oni już przyzwyczaić do odchodzenia kolegów, przyjaciół, współbraci w kapłaństwie, a ich śmierć najczęściej nie robiła już na nich wielkiego wrażenia, to jednak tym razem było inaczej.

>>> Bądź gotów!

fot. Joanna Dunin, Skauci Europy

Pamięć o ks. Stefanie zaczęła być pielęgnowana już w Dachau, tuż po jego śmierci. Jego najbliżsi przyjaciele, przede wszystkim ks. Bernard Czapliński (1908–1980) oraz ówcześnie jeszcze kleryk werbistów Marian Żelazek (1918–2006), spisali potajemnie, w latrynie obozowej, wspomnienia o zmarłym. Stanisław Bieńka, student medycyny, który pracował w obozie przy chorych oraz wywoził ciała zmarłych, zachował fragmenty kości palców ks. Stefana. Jedną cząstkę umieścił w odlanej pośmiertnej masce kapłana, drugą natomiast ukrył w kawałku wapna i schował go w metalowym opakowaniu. Wszystkie te wyjątkowe pamiątki przetrwały i po wojnie trafiły do najbliższej rodziny. Ksiądz Stefan Wincenty Frelichowski został zaliczony w poczet błogosławionych przez papieża Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Torunia 7 czerwca 1999 roku. 22 lutego 2003 r. bł. ks. Stefan został ogłoszony patronem polskich harcerzy.

fot. Joanna Dunin, Skauci Europy

Jan Paweł II, podczas mszy beatyfikacyjnej (7 czerwca 1999 roku) w Toruniu o ks. Frelichowskim mówił tak:

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”. Godność tego imienia „błogosławiony” słusznie przysługuje wyniesionemu dziś do chwały ołtarzy ks. Stefanowi Wincentemu Frelichowskiemu. Całe jego życie jest bowiem jakby zwierciadłem, w którym odbija się blask owej Chrystusowej filozofii, wedle której prawdziwe szczęście osiąga ten, kto w zjednoczeniu z Bogiem staje się człowiekiem pokoju, czyni pokój i niesie pokój innym. Ten toruński kapłan, który pełnił pasterską posługę przez niespełna osiem lat, dał czytelne świadectwo swego oddania Bogu i ludziom. Żyjąc Bogiem, od pierwszych lat kapłaństwa wszedł z bogactwem swojego kapłańskiego charyzmatu wszędzie tam, gdzie trzeba było nieść łaskę zbawienia.

Wczorajszej liturgii przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa harcerzy. Intencją Eucharystii, którą koncelebrowali kapelani harcerstwa, byli właśnie harcerze i skauci. Po mszy, w sali konferencyjnej Ordynariatu Polowego, wszyscy udali się na świeczysko – wspólne spotkanie harcerzy. Dzień wcześniej, harcerzy gości prezydent Polski.

fot. Joanna Dunin, Skauci Europy

Prezydent uhonorował Medalami Stulecia Odzyskanej Niepodległości zasłużonych działaczy harcerskich. Uroczystość poprzedziło podpisanie porozumienia o współpracy między WOT a ZHP i ZHR oraz rozpalenie watry na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego.
Ruch harcerski wiąże na całe życie. Zazwyczaj, nawet wiele lat po tym, jak zakończyłeś czynną służbę harcerską, twoi koledzy i koleżanki z zastępu czy drużyny pozostają twoimi najbliższymi znajomymi. Bo to są wspólne więzi, dni spędzone na obozach, bo znasz tych ludzi od zawsze i wiesz, że możesz na nich liczyć w najtrudniejszej sytuacji. (prezydent Andrzej Duda)
W niedzielę wieczorem instruktorzy z różnych chorągwi ZHP spotkali się na uroczystej Gali Dnia Myśli Braterskiej. Wyróżnieni drużynowi otrzymali list pochwalny naczelniczki ZHP.

fot. Igor Smirnow, KPRP

Zobacz także
Wasze komentarze