fot. PAP/EPA/OLEG PETRASYUK

Prawosławny teolog: podział wcale nie musi być czymś tragicznym

„Podział wcale nie musi być czymś dramatycznym i tragicznym – mówi prawosławny teolog ks. dr Henryk Paprocki – Podział, a zwłaszcza to, co towarzyszy podziałom, jest cierpieniem dla Chrystusa, ale z drugiej strony to cierpienie ma charakter zbawczy dla wszystkich, którzy w Kościele, ale i poza Kościołem się znajdują”. Duchowny Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego przedstawia teologiczne spojrzenie na ruch ekumeniczny i zagadnienie jedności Kościoła. Dziś 18 stycznia rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Ks. Henryk Paprocki:

Kościół jako ciało Chrystusa jest w stanie ciągle tragicznego rozdarcia, jak sam Chrystus. Św. Maksym Wyznawca nauczał, że Chrystus wszedł w agonię, która zaczęła się wraz ze stworzeniem świata, ma swą kulminację w Ogrójcu i trwa aż do Jego powtórnego przyjścia. I Kościół jako ciało Chrystusa ma charakter zbawczy przez to, że jest uczestnikiem tego tragicznego rozdarcia i męki Chrystusa, która jest kontynuowana.

Nie jesteśmy w stanie określić granic Kościoła

Nie jesteśmy w stanie ustalić granic Kościoła. Ten temat był dyskutowany zwłaszcza w środowisku prawosławia francuskiego w latach 50. i 60. ubiegłego wieku, szczególnie zaznaczył się w tej dyskusji ks. Mikołaj Afanasjew, którego praca „Kościół Ducha Świętego” odegrała znaczącą rolę w rozwoju teologii nie tylko prawosławnej. Nie jesteśmy w stanie określić granic Kościoła, ponieważ nie wiemy de facto, kto do niego należy, a kto nie należy. Jeżeli zastosujemy w pełni starożytne kanony, które mówią, że ktoś, kto nie uczestniczy systematycznie w Eucharystii, jest automatycznie z Kościoła wyłączony, to jak ustalić granice? A dodatkowo jeszcze Ojcowie Kościoła, zwłaszcza św. Bazyli Wielki, podkreślają, że Pan Bóg nie związał sobie rąk sakramentami i że działa nie tylko w Kościele, ale działa także poza nim, ponieważ nie ograniczył się stwarzając Kościół, nie ograniczył swojej działalności tylko do członków Kościoła, do tych, którzy wejdą do tego Kościoła. Bóg działa także poza Kościołem.

>>> Ukraina: prawosławny duchowny skazany za informowanie Rosjan o pozycjach ukraińskich żołnierzy

Podział wcale nie musi być czymś tragicznym

Podział wcale nie musi być czymś dramatycznym i tragicznym. Dramatyczne jest to, co towarzyszy podziałowi: nienawiść, walki, natomiast każda gałąź historycznego chrześcijaństwa wypracowała swój niepowtarzalny sposób rozumienia tajemnic Bożych, podejścia do tajemnicy zjednoczenia z Bogiem, i to jest coś, co stanowi wspólne bogactwo całego chrześcijaństwa.

Nie uważam, że podział musi być koniecznie czymś złym z natury, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę to, czego uczy nas genetyka, że każdy z nas jest istotą całkowicie różną i trudno wymagać, żeby wszyscy podzielali dokładnie takie same poglądy.

Kościół powinien być znakiem dla świata

Kościół powinien być, w moim rozumieniu, znakiem dla świata. Pan Jezus mówił w przypowieści, że nie stawia się świecy pod stołem. Kościół powinien być takim znakiem dla świata, ale jeżeli nim nie jest, to nie powinien winić świata, tylko winić siebie samego, swoich członków, którzy nie realizują swojej podstawowej misji.

fot. EPA/ALI HAIDER

Kościół jest jeden jako ciało Chrystusa

Kościół jest jeden jako ciało Chrystusa w swojej istocie, ale nie jest jeden w swoich przejawach, czyli w tym co nazywamy katolicyzmem, prawosławiem czy protestantyzmem. Należałoby się zastanowić, co jest ważniejsze, czy przejawy, czy ważniejsza jest jedność w ciele mistycznym, czyli w Chrystusie?

Kościół jest Chrystusem obecnym na ziemi, i to Chrystusem w stanie zbawczym, czyli który zbawia, a to zbawienie dokonuje się zawsze przez cierpienie. I niewątpliwie podział, a zwłaszcza to, co towarzyszy podziałom, jest cierpieniem dla Chrystusa jako Zbawcy i jako człowieka, ale z drugiej strony to cierpienie ma charakter zbawczy dla wszystkich, którzy w Kościele, ale i poza Kościołem się znajdują.

Wojna w Ukrainie może sprzyjać ekumenizmowi

Ekumenizm zaczął się w czasie pierwszej wojny światowej – de facto na polach bitew. Z powodu wojny w Ukrainie mamy obecnie taką powtórkę sytuacji, która miała miejsce 100 lat temu. To właśnie sytuacja wojenna wymusiła wtedy zrodzenie się ruchu ekumenicznego, bo na przykład pojawiły się problemy z udzielaniem sakramentów żołnierzom. I to właściwie był główny powód, że zaczął się ruch ekumeniczny, który wspaniale się rozwijał po pierwszej wojnie światowej, ponieważ wszyscy mieli w pamięci wojnę, ale wraz z upływem czasu, zwłaszcza ostatnio, wpadliśmy trochę w takie przyzwyczajenie co ruchu ekumenicznego.

Jeśli chodzi o ekumenizm, to na Ukrainie dzieją się teraz bardzo pozytywne rzeczy, ale jak to będzie wyglądać, kiedy skończy się wojna, tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Wspólna Eucharystia jest niemożliwa

W rozumieniu prawosławnym Eucharystia jest szczytem udziału we wspólnocie Kościoła z jego wiarą. Dlatego przed osiągnięciem jedności wiary, dla prawosławia Eucharystia jest niemożliwa z każdym Kościołem, nie tylko rzymskokatolickim. To jest warunek, który dotyczy nie tylko innych, ale i prawosławnych. Prawosławny, który przyjmuje Eucharystię, powinien mieć świadomość, że akceptuje całą wiarę swojego Kościoła.

>>> Prawosławny arcybiskup: święta bez uczestnictwa w nabożeństwach to „opakowanie bez zawartości”

Jedność jest ideałem

Pan Jezus nakazał nam troszczyć się o jedność, „aby wszyscy byli jedno”, ale powiedział też żebyśmy byli „doskonali, jak Ojciec nasz jest doskonały”, co jest raczej trudne do zrealizowania, jest to ideał. Jedność jest ideałem, do której powinniśmy dążyć, bez względu na to, czy ona się zrealizuje za naszego życia czy w czasach eschatologicznych. To nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ taka jest wola Chrystusa, powinniśmy dołożyć wszelkich starań i dążyć do jedności, ale powinniśmy też pamiętać o tym, że Kościół jest zawsze w ręku Boga. Decyzja ostateczna nigdy nie należy do nas.

Korzyści z ruchu ekumenicznego

Korzyści z ruchu ekumenicznego są wzajemne dla wszystkich Kościołów, pod warunkiem, że chcemy zapoznać się z tym, co drugi Kościół ma do powiedzenia. Najlepszym przykładem, że ruch ekumeniczny przynosi efekty, są słynne spotkania katolicko-prawosławno-protestanckie, które Jacques Maritain organizował w okresie międzywojennym we Francji i które spowodowały, że zaczęła się wręcz rozwijać filozofia i teologia, ponieważ była wymiana myśli miedzy trzema gałęziami chrześcijaństwa. Ważne jest, by nie zamykać się tylko we własnym światku, ale otwierać się na innych, bo wtedy możemy się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, które są do wykorzystania we własnej działalności.

***

Powyższe refleksje ks. dr. Henryka Paprockiego z Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego zostały wygłoszone podczas debaty „Wierzę w jeden Kościół. Jaka przyszłość ekumenizmu?”, zorganizowanej przez Katolicką Agencję Informacyjną 12 stycznia br.

>>> Jerozolima: patriarcha prawosławny o prześladowaniu chrześcijan

Ks. dr Henryk Paprocki (ur. 1946) ukończył Katolicki Uniwersytet Lubelski (1972) i Instytut św. Sergiusza w Paryżu z tytułem doktora (1978). 14 czerwca 1981 r. przyjął święcenia kapłańskie. Jest autorem licznych prac z zakresu teologii prawosławnej. Opublikował m. in. „Wieczerza Mistyczna” (1988), „Teksty o Matce Bożej” (1991-1995, I-III), „Lew i mysz czyli tajemnica człowieka. Esej o bohaterach Dostojewskiego” (1997), tłumacz m. in. dzieł Mikołaja Bierdiajewa, Sergiusza Bułgakowa, Oliviera Clementa, Mikołaja Łosskiego. Posługuje w kaplicy świętego męczennika Grzegorza Peradze w Warszawie.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze