Fot. flickr/EpiskopatNews

Prymas Polski o chrześcijaństwie na pokaz

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

„Można wykonywać szereg pobożnych gestów, ale sercem być bardzo daleko. Można uczepić się zewnętrznych pozorów, tego wszystkiego, co miłe dla oka innych, a zagubić istotę tego, co nasze życie powinno i może wyrażać” – mówił 16 października w Gnieźnie abp Wojciech Polak.

Pierwszą cześć homilii metropolita gnieźnieński poświęcił czytanej chwilę wcześniej Ewangelii, w której Jezus obnaża i potępia „farbowaną” – jak się kiedyś wyraził Franciszek – duchowość i pobożność faryzeuszy.

„Czy nasze życie nie jest farbowanym chrześcijaństwem na pokaz?” – pytał za papieżem abp Polak.

„Można bowiem – stwierdził dalej – wykonywać szereg pobożnych gestów, ale sercem być bardzo daleko, można uczepić się zewnętrznych pozorów, tego wszystkiego, co miłe dla oka innych, a zagubić istotę tego, co nasze życie powinno i może wyrażać. Można domagać się szacunku i respektu od drugich, samemu jednak nie szanując i nie respektując drugiego człowieka, po prostu się z nim nie licząc. I można nakładać na innych ciężary, samemu nie dotykając ich nawet jednym palcem”.

„Można tak się w życiu urządzić” – stwierdził abp Polak dodając, że pokusa ta dotyczy nie tylko ludzi cynicznych i wyrachowanych, ale wszystkich, każdej ludzkiej duszy, która zamiast poszukiwać szczerości i uczciwości intencji i zamiarów czyni wszystko, by uniknąć krytyki i przypodobać się innym.

Wiara zatem – mówił dalej Prymas – jest ważna, ale jaka wiara? Tylko ta działająca miłością, bo ona jest sprawdzianem tego, o co nam ostatecznie chodzi – czy o nas samych, czy rzeczywiście o innych.

>>> Abp Ryś: chrześcijaństwo musicie pokazywać najpierw sobą

Wiara działająca z miłością – tłumaczył dalej abp Polak – „stawia pytania o prawdziwy sens naszego działania, które bez miłości może przerodzić się w ideologię, a w tej – jak powtórzył za papieżem Franciszkiem Prymas – nie ma Jezusa. Ideologia bowiem zawsze jest sztywna i ma niewiele wspólnego z ludzkim życiem, zwłaszcza tym naznaczonym cierpieniem, chorobą, słabością.

Prymas zwrócił się także do kapelanów szpitalnych zachęcając ich, by posługując wśród chorych i cierpiących pamiętali o tym, w jaki sposób Jezus dotknął trędowatego – nie z roztargnieniem, obojętnością czy niechęcią, ale z uwagą i czułością.

„Nie zapominajcie więc o lekarstwie czułości, jest tak bardzo ważne. Pogłaskanie, uśmiech mają naprawdę wielkie znaczenie dla człowieka chorego” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak.

Zobacz także
Wasze komentarze