Przegląd prasy katolickiej

Zapraszam na cotygodniowy przegląd prasy katolickiej.

Tygodnik Powszechny

W „Tygodniku Powszechnym” w tym tygodniu bardzo interesująca rozmowa z ks. Piotrem Żelazko, duszpasterzem hebrajskojęzycznych katolików, o tym, czy katolicy w Izraelu są prześladowani. „Wszyscy funkcjonują całkiem normalnie: dzieci chodzą do szkoły, zdają maturę, potem część z nich idzie do armii, potem biorą śluby, pracują, robią karierę, biznesy. Troski mają takie same jak żydowscy Izraelczycy – lepsza praca, dobra szkoła, wysokość czynszu, ceny w sklepach. Normalne problemy – pod warunkiem, że nie ma wojny, bo wtedy normalne nie są, i to też dotyczy wszystkich. Zaryzykowałbym twierdzenie, że lepiej i łatwiej im się tu żyje niż w jakimkolwiek innym kraju na Bliskim Wschodzie” – opowiada rozmówca. W numerze też sporo o 250. rocznicy powstania USA. Znajdziemy m.in. ciekawą rozmowę z Seanem Wilentzem, historykiem z Princeton. „To okropne, że druga kadencja Trumpa zbiegła się z obchodami 250-lecia powstania USA. Amerykanie i cały świat nie mają szansy na spokojną refleksję nad dziedzictwem i znaczeniem amerykańskiej wojny o niepodległość. Trump serwuje nam narcystyczną manifestację samouwielbienia: wyburzył wschodnie skrzydło Białego Domu, aby zbudować sobie salę balową. Ten i inne jego projekty to wypaczenie tego, czym naprawdę są Stany Zjednoczone” – przyznaje naukowiec. Redakcja pyta też o to, o czym śpiewają ptaki: „Sztuczna inteligencja na dobre zadomowiła się już w wielu dziedzinach nauki. Dzięki jej zastosowaniu mamy szansę poznać reguły rządzące ptasimi pieśniami – a nawet ich znaczenia”. Rozmówczynią wydania jest również Clare Cavanagh, tłumaczka. W wydaniu także ciekawy esej o tym, że szkołę trzeba wymyśleć na nowo. „Trzeba ją przebudować odważnie i radykalnie. I trzeba to zrobić natychmiast, a nic nie stoi na przeszkodzie, żeby światowa rewolucja zaczęła się właśnie w Polsce” – pisze Marcin Napiórkowski. 

Przewodnik Katolicki

„Przewodnik Katolicki” pyta w tym tygodniu o to, jak układać sobie relacje z Ukrainą: „Czy kapitał, jaki Polska zgromadziła swoją pomocą dla zaatakowanej Ukrainy, ostatecznie przepadł, czy też jest jeszcze szansa na dobre stosunki między Warszawą a Kijowem?”. W wydaniu też materiał o pokoleniu „trzy razy nic”. „Bez pracy, bez nauki, bez szkolenia się – w Polsce istnieje niemała grupa, która nie pracuje, nie uczy się ani nie sprawuje nad nikim opieki. Czy ich styl życia jest kwestią wolnego wyboru?” – czytamy. W wydaniu także m.in. rozmowa z s. Ines Krawczyk o ewangelizowaniu dzieci. Rozmówczynią wydania jest też prof. Anna Miotk, która opowiada o dzieciach w internecie.

Gość Niedzielny

W nowym numerze „Gościa Niedzielnego” przeczytamy m.in. o katolicyzmie po amerykańsku: „Historia Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych to opowieść o wspólnocie, która z nieufnie traktowanej mniejszości stała się jednym z ważnych elementów religijnej i społecznej tkanki Ameryki”. W wydaniu też reportaż o Michale Chrzanowskim, „archeologu strychów”. Od 15 lat ratuje to, co zostało po ludziach i oddaje do muzeów. „Dom pod Krasnosielcem stał pusty. W majowy weekend ktoś robił w nim porządki. Na podwórku leżało czyjeś «życie»: drewniana balia, tara do prania, szklany syfon, garść narzędzi i maszyna do szycia z napisem «Original». Wystarczył jeden telefon, żeby przyjechał po to Michał Chrzanowski. Zabrał, co warte ocalenia. Dostał w prezencie – bo tak to u niego zwykle bywa” – czytamy na początku tej opowieści. W numerze też o polskich franciszkankach i niewidomych dzieciach z Bangalore: „W gęstej zabudowie muzułmańskiej dzielnicy Bangalore, pośród licznych meczetów, ulokowany jest żeński klasztor katolicki. Choć żadna z około dwudziestu przebywających tam zakonnic nie jest Polką, jest nierozerwalnie związany z naszym krajem. Dlaczego?”.

Idziemy

W nowym numerze „Idziemy” m.in. o dzwonie Zygmunt: „Są w dziejach narodów symbole, które trwają dłużej niż państwa, rządy i pokolenia. Są znaki, które potrafi ą wybrzmieć mocniej niż najpiękniejsze przemówienia i bardziej poruszać ludzkie serca niż najwspanialsze dzieła sztuki. Dla Polaków takim symbolem jest dzwon Zygmunt zawieszony w wieży katedry wawelskiej”. Redakcja pisze też o odpoczynku – „zapomnianym obowiązku”. „Żyjemy w kulturze, która wysoko ceni aktywność. Chwalimy ludzi pracowitych, skutecznych, odpowiedzialnych i dyspozycyjnych. Podziw budzą ci, którzy potrafi ą wiele zrobić, prowadzić liczne projekty i godzić różne obowiązki. Łatwo więc dojść do przekonania, że wartość człowieka mierzy się ilością wykonanej pracy. Tymczasem już pierwsze strony Biblii przypominają coś bardzo ważnego. Po dziele stworzenia «Bóg odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie» (Rdz 2,2). Nie dlatego, że był zmęczony. Odpoczynek staje się częścią Bożego zamysłu wobec człowieka. Stwórca wpisuje rytm pracy i odpoczynku w samą strukturę świata. Człowiek nie został stworzony ani do bezczynności, ani do nieustannego wysiłku, lecz do harmonii” – czytamy. W wydaniu też o 250. rocznicy powstania USA: „Kiedy 4 lipca 1776 r. trzynaście niedużych angielskich kolonii w Ameryce Północnej ogłosiło niezależność od brytyjskiej Korony, nikt nie przypuszczał, że dwa wieki później świat będzie jednobiegunowy i właśnie owo z trudem powstające państwo będzie tym biegunem”. 

Niedziela

W nowym wydaniu „Niedzieli” przeczytamy m.in. o św. Janie z Dukli, mnichu z Bieszczad. „Wspominając 8 lipca św. Jana z Dukli, stajemy u wrót Beskidu Niskiego. Tam rozpoczyna się duchowy szlak tego polskiego pustelnika i zakonnika. Do dziś w odległości kilku kilometrów od Dukli znajdują się pustelnia i drewniany kościółek oddany jego patronatowi. Nie znamy szczegółów dotyczących najwcześniejszych lat jego życia. Dom, w którym przyszedł na świat, leżał w południowej części Dukli, na tzw. Wyższym Przedmieściu, przy ul. Kaczyniec. Według dawnej tradycji, potwierdzonej w XVII wieku, już od młodości miał prowadzić życie pustelnicze w pobliskich lasach, w grocie skalnej Zaśpit nad Jasiołką, a także w eremie u stóp góry zwanej Cergową” – czytamy. Redakcja publikuje też rozmowę z uwolnionym niedawno Andrzejem Poczobutem. „Najtrudniej było przyzwyczaić się do tego, że nad niczym się nie panuje. Człowiek jest całkowicie ubezwłasnowolniony, a jego życie kontrolowane jest przez inne osoby. To one decydują, gdzie jesteś, w jakich warunkach przebywasz, co możesz dostać, a czego nie. Po prostu jesteś jak pionek, który jest przesuwany, przestawiany, szarpany. To było najtrudniejsze” – opowiada rozmówca.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze