EPA/ETIENNE LAURENT

Gotująca się muzyka Hildur Guðnadóttir

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

 Hildur Guðnadóttir pochodząca z dalekiej Islandii, stojąca na oskarowym podium wraz z amerykańskimi gwiazdami z pewnością zaskoczyła widzów tegorocznych Oskarów. Przyznaję, że od momentu zobaczenia islandzkiego serialu „W pułapce” mam do niej muzyczną słabość.

Do jej kompozycji tańczył ostatnio filmowy „Joker”. Ale wcześniej to jej utwory towarzyszyły uciekającym bohaterom serialowego „Czarnobyla”, a jeszcze wcześniej  filmowej „Marii Magdalenie”.

Hildur urodziła się Hafnarfjörður, w południowo-zachodniej Islandii. To miasto położone na wybrzeżu. Jest tam zazwyczaj zimno, wietrznie i pochmurnie. Właśnie taka jest muzyka Hildur. Nie sposób porównać jej twórczości do innych kompozytorów (no właśnie, głównie mężczyzn), których muzyka może nam towarzyszyć przy sprzątaniu czy relaksowaniu. Twórczość Hildur jest zupełnie inna. I może takiej inności nam wszystkim potrzeba.

>>> Kobieta idzie na wojnę. Na Islandii

Muzyka jako środowisko naturalne

Podobno gdy jej mama była w ciąży z małą Hildur, mówiła, że jej córka będzie wiolonczelistką. Tak się stało. Ojciec artystki jest klarnecistą, a matka operową śpiewaczką. Muzyka dla Hildur zawsze była środowiskiem, w którym żyła. Jako mała dziewczynka często zasypiała na podłodze w akademii muzycznej. Może dlatego z taką łatwością przychodzi jej komponowanie kolejnych utworów, które paradoksalnie wcale łatwe w odbiorze nie są…

Hildur Guðnadóttir. Fot. YouTube

Mimo (a może właśnie dlatego) dostępności muzyki poważnej, kompozytorkę zawsze interesował nurt muzyki alternatywnej. Kształciła się w Rejkjaviku, a potem już docelowo tworzyła w Berlinie (jako stolicy muzyki alternatywnej). Jej bracia poszli podobnymi ścieżkami: Gunnar Örn Tynes związany jest z (uważam, że świetnym) zespołem Múm, a Þórarinn Guðnason z zespołem Agent Fresco.

Muzyka tragedii

Hildur znalazła się w wielkim świecie kompozytorów muzyki zdominowanym przez mężczyzn. Nie pochodzi jednak z tego świata – w jej stylu są małe, kameralne koncerty, odbywające się w niecodziennych miejscach. Muzyka jest dla niej sposobem wyrażania tego, co niewyrażalne. Nie ogranicza się do żadnej form, a jednocześnie to co tworzy traktuje zupełnie poważnie. Gdy złożono jej propozycję stworzenia kompozycji do serialowego „Czarnobyla” pojechała do zamkniętej już Ignalińskiej Elektrowni Jądrowej na Litwie (tam właśnie kręcono serialowy „Czarnobyl”), by tam poszukać źródła tego, co miała stworzyć. Zaczęła nagrywać tam różnego rodzaju dźwięki, które stały się podstawą jej ścieżki dźwiękowej. Gdy słucham jej nawet teraz, wzbudza we mnie silne emocje, choć jest paradoksalnie bardzo spokojna.

>>> Czarnobyl. Serial, który ogląda się z metalicznym smakiem w ustach

Podobnie scena tańca Jokera, przy akompaniamencie Guðnadóttir to coś zdecydowanie wartego naszej uwagi. Jak się później okazało, była ona całkowitą improwizacją aktora, który wsłuchiwał się w muzykę Hildur.

Co ciekawe, artystka zdążyła już w 2015 r. współpracować z polskim artystą, Jacaszkiem (znany z eksperymentalnej muzyki elektronicznej), a także z takimi zespołami jak chociażby szwedzki The Knife.

EPA/ETIENNE LAURENT

Czas na… inność

Na jej koncie są same rekordy. Mimo, iż nie ma jeszcze 40 lat, zdobyła w tym roku masę nagród, o których światowi artyści mogą tylko pomarzyć. Jest ich tak dużo, że trudno byłoby je tutaj wszystkie wymieniać. To jednak świadczy o tym, że być może przyszedł czas na zupełnie inny rodzaj muzyki filmowej (a pewnie i samych filmów).

>>> Niemcy: islandzki hymn na cześć Boga na dworcu kolejowym [WIDEO]

Podczas ceremonii rozdania Oscarów, Hildur zabłysnęła słowami, które bardzo mną poruszyły. Pod koniec swojego przemówienia powiedziała:

Dziewczyny, kobiety, matki i córki, które słyszą, jak gotuje się w nich muzyka, proszę, odezwijcie się. Musimy usłyszeć wasze głosy!

Z całą niecierpliwością czekam na moment, w którym do głosu w świecie muzyki filmowej rzeczywiście dojdzie więcej utalentowanych jak Hildur kobiet.

Zobacz także
Wasze komentarze