Fot. Pixabay

Jesteś w beznadziejnej sytuacji? Nie tylko święta Rita może ci pomóc!

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Nie tylko święta Rita zajmuje się sprawami beznadziejnymi. Historia świętej Marii z Egiptu pokazuje, co jest najważniejsze, gdy straci się prawie wszystko. Święta Zofia z córkami dają nie tylko mądrość, lecz także wiarę, nadzieję i miłość. Święty Prokop uczy, jak radzić sobie z hejtem, a za wstawiennictwem świętego Spirydona można szybko doświadczyć cudów. 

Święty Prokop Ustiuga 

Jego droga do świętości była dziwna i budziła wiele kontrowersji. Podobno zajmował się kupiectwem. Przybył z Rusi na ziemie niemieckie, gdzie nawrócił się i zaczął swoją pielgrzymkę. W ramach ascezy wyrzekł się nie tylko majątku, lecz także godności osobistej. Chodził po swoim kraju i prowokował ludzi do tego, by nim pomiatali, uważali go za wariata lub unikali. Zachowywał się jak chory, dzikie zwierzę, a nawet dopuszczał się czynów niemoralnych! Jedzenie mięsa w czasie postu, tańczenie z prostytutkami czy też psucie straganów na rynkach zdarzyło mu się niejednokrotnie. Ponadto spał prawie nagi na gankach domów lub na gnoju. Przez swoje zachowanie Prokop często był obrzucany kamieniami i prześladowany. Ale nie tylko… Czasami bowiem przyjmowano go jako proroka.  

Święty ten przejawiał również dar uzdrawiania. Przez jego ascezę Bóg stał się kanałem uzdrawiającym człowieka. Oprócz tego w Ustiugu kilkakrotnie przepowiadał kataklizm. Nikt mu nie wierzył, aż do momentu, gdy nad miastem pojawiły się potężne chmury i ustąpiły dopiero dzięki jego interwencji, a grad z siebie wyrzuciły 20 kilometrów za miastem.  

Choć budząca mieszane uczucia, historia świętego Prokopa jest ważna również dziś. Przypomina bowiem, by ludzi nie paraliżował strach przed tym, co pomyślą o nich inni. Obecnie, gdy fala hejtu w Internecie jest tak duża, warto również przypomnieć sobie, że nie jest ważne, co piszą lub myślą o nas zupełnie nieznane nam osoby. To przecież opinia Boga powinna się liczyć dla nas najbardziej. 

Fot. Wikipedia

Święta Maria z Egiptu 

W hagiografiach przedstawia się ją wręcz jako arcyprostytutkę. Pewne jest, że żyła w Palestynie, była pokutnicą i tam została pochowana. Podobno nie uprawiała najstarszego zawodu świata w celach zarobkowych, lecz dla przyjemności. Pewnego razu popłynęła nawet z flotą pielgrzymów do Palestyny, by po przybyciu do portu mieli się z czego spowiadać. Po dotarciu na miejsce poszła wraz z nimi do Bazyliki Grobu Świętego, ale gdy stanęła przy wejściu, została odrzucona na dziedziniec. Próbowała tak cztery razy, jednak bezskutecznie. Matka Boża powiedziała jej wtedy osobiście, by udała się nad Jordan. Kobieta wyruszyła nad rzekę, a później na pustynię. Spędziła tam najpierw siedemnaście lat, walcząc z pokusą powrotu do dawnego życia. Po tej pokucie spędziła na pustyni jeszcze trzydzieści lat.  

Właśnie w tym czasie w okolicy przebywał mnich Zozym. Natknął się tam na spaloną na mahoń nagą kobietę z rozwianymi siwymi włosami. Była to Maria. Opowiedziała mu swoją historię. Umówili się na spotkanie w kolejnym roku, w Wielki Czwartek. Wtedy przyszła święta przyjęła Komunię Świętą. Jednak gdy Zozym przybył do niej po dwunastu miesiącach, znalazł tylko jej zwłoki.  

Czego patronką może być ta tajemnicza kobieta? Oczywiście można modlić się za jej wstawiennictwem o czystość. Ale nie tylko o tę fizyczną, lecz przede wszystkim – o czystość sądu, oczu, intencji i przede wszystkim – o czystość serca. To ważne, by ludzie, jeśli stracą cześć, pieniądze, pozycję, cnotę lub nawet głowę, zachowali czyste serce. 

Fot. Wikipedia

Święta Zofia z córkami 

Według legendy jej córki nazywały się Wiara, Nadzieja i Miłość. Świętą Zofię i te trzy dziewczyny próbowano zmusić do wyrzeczenia się chrześcijaństwa przez złożenie ofiary bogini Dianie. Gdy nie chciały, zaczęto je po kolei od najmłodszej męczyć i mordować, a matka zachęcała je do wytrwania w bólu. Sama zmarła nad ich grobem, gdyż z bólu pękło jej serce.  

Święta Zofia jest więc patronką tych, którzy muszą patrzeć na śmierć swoich dzieci. Taki rodzic traci po kolei wiarę, nadzieję i miłość. Zofia z kolei znaczy mądrość. A ona wie, że wszystko, w co się wierzy, w czym pokłada nadzieję i co kocha, bez wątpienia w końcu się odzyska.  

Jednak przecież każdemu zdarza się stracić wiarę, nadzieję i miłość. Warto pamiętać, że gdy brakuje miłości – z pomocą przyjdą wiara i nadzieja. Gdy nie ma nadziei, trzeba trzymać się wiary i miłości. A gdy brakuje wiary – najlepiej wtedy kierować się miłością i mieć nadzieję. A co, gdy chwilowo na horyzoncie nie ma żadnej z tych cnót? Idź do ich matki – do Mądrości. Matka zawsze wie, dokąd poszły jej córki. 

Fot. Wikipedia

Święty Spirydon z Tremituntu 

Żył w III w. na Cyprze. Zawodowo zajmował się wypasem owiec. Był ojcem samotnie wychowującym córkę, ponieważ jego żona zmarła zaraz po jej urodzeniu. Jedna z legend głosi, że pewnej nocy do owczarni Spirydona zakradli się złodzieje. Jednak nie udało się im nic ukraść, gdyż w niewytłumaczalny sposób zostali przywiązani do ogrodzenia.  

Choć był dość ubogi, przyszły święty część plonów rozdawał biednym, a pozostałe pozwalał pożyczać innym Swoją postawą tak bardzo zjednał sobie mieszkańców miasta, że został biskupem TremituntuMimo to nadal pasł owce, przyjmował biedaków i wszędzie chodził pieszo.  

Podczas soboru nicejskiego, kiedy to rozprawiono o istocie Trójcy Świętej, Spirydon wcale się nie odzywał. W pewnym momencie wziął do ręki cegłę. Wypłynęła z niej woda i buchnął ogień, po czym zaczęła wyglądać jak glina. W ten sposób pokazał, że trzy odrębne osoby mają tę samą naturę. 

Do tego świętego modlą się osoby znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej oraz ci, którzy nie mogą znaleźć zguby. Nie tylko tej materialnej, lecz często także duchowej. Spirydon z troską i czułością opiekuje się każdym człowiekiem. Jego historia daje też do zrozumienia, że cudów można doświadczyć wtedy, gdy zacznie się więcej myśleć o pomocy innym. 

Co ciekawe, mnisi opiekujący się dziś relikwiami Spirydona przyznają, że często nie są w stanie otworzyć sarkofagu, w którym leży naturalnie zmumifikowane ciało świętego. A za każdym razem, gdy trumnę uda się odblokować, widać, że biskup Tremituntu pobiegł komuś na ratunek – bywa, że ma ubłocone buty lub jest zaplątany w wodorosty. 

Fot. Wikipedia

Źródło: Szymon Hołownia „Święci codziennego użytku” 

Zobacz także
Wasze komentarze