Fot. Pixabay

Króliki doświadczalne reformy edukacji

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Zaczyna się nowy rok szkolny. Po ponad dwóch miesiącach wakacji w szkolnych ławkach na nowo pojawią się uczniowie. Dla niektórych z nich będzie to jednak wyjątkowy, pełen niewiadomych rok szkolny.

Doskonale rozumiem wszelkie niepokoje, które towarzyszą młodzieży z tzw. podwójnego rocznika. Zwłaszcza rozumiem tych, którzy ukończyli właśnie ósmą klasę szkoły podstawowej i zaczynają szkołę średnią – czyli w większości młodzież urodzoną w 2004 roku. Są pionierami, żywym organizmem, na którym testowana jest kolejna reforma edukacji. Rozumiem ich, bo sam należę do rocznika, który zaczynał – poprzednią – reformę oświaty.

Rocznik 1986

1986 – to nie tylko rok Czarnobyla. To też rok, w którym urodzili się ci, którzy trzynaście lat później – w 1999 roku – rozpoczęli naukę w gimnazjum. Jako pierwsi. Gdy zaczynaliśmy czwartą klasę szkoły podstawowej nie mieliśmy pojęcia, że za trzy lata pójdziemy do jakiejś innej szkoły. Że nie ukończymy ośmioletniej szkoły podstawowej. Przecież po ukończeniu nauczania początkowego zaczęliśmy dalszą edukację według programów prowadzących nas ku ósmej klasie… Ale do niej nie dotrwaliśmy, bo pojawiło się gimnazjum. A w 2002 roku liceum – odmienione, bo trzyletnie. Gdy zaczynaliśmy naukę w szkole średniej, to kończyły ją ostatnie roczniki ośmioletniej szkoły podstawowej. A zaczynaliśmy ją my. Nazywaliśmy siebie królikami doświadczalnymi reformy edukacji. Takimi samymi królikami są też ci, którzy zaczynają właśnie czteroletnie liceum. Szkoła – pozornie – po 20 latach wraca do punktu wyjścia. I niezależnie od sympatii i antypatii politycznych ja tym młodym ludziom zwyczajnie współczuję. Współczuję, bo wiem, ile niewiadomych czeka na młodzież z tego konkretnego rocznika.

Fot. Pixabay

Egzamin dojrzałości dla reformy

Przez dobre sześć – od początku gimnazjum do końca liceum – testowano na nas wszystko. Jednak chyba najważniejszym testem, który na nas przeprowadzono była nowa matura (od tamtego czasu zresztą już wielokrotnie zmieniana). Gdy zaczynaliśmy liceum wiedzieliśmy tylko, że nasza matura będzie miała znacznie większe znaczenie niż dotychczas. Że nie będzie egzaminem ocenianym w szkole, ale że będzie egzaminem zewnętrznym – jak napisany już przez nas wcześniej egzamin gimnazjalny. Nowa matura miała być przede wszystkim przepustką na studia. Tak się stało, choć w moim roczniku uczelnie do końca jeszcze nie wiedziały, jak sobie poradzić z tą nowością. Dlatego, choć przy rekrutacji brano pod uwagę wyniki matury, to

musieliśmy zmierzyć się też z egzaminami wstępnymi. Kształt nowej matury powstawał na naszych oczach. Nauczyciele robili wszystko, by przygotować nas do tego, by jak najlepiej zdać ten egzamin. Ale oni sami też właściwie uczyli się tej nowej formy matury.

>>> Kalendarz roku szkolnego 2019/2020

Rocznik 2004

Rocznik 2004 będzie miał podobne doświadczenia. Nie będę nikogo uspokajał, że od początku wszystko będzie wiadomo i nie będzie żadnych trudności. Będą. Będzie wiele niewiadomych. Jeżeli jest to rocznik zaczynający jakiś kolejny etap reformowania polskiej oświaty, to tacy uczniowie skazani są na bycie królikami doświadczalnymi. Są pierwsi. Dlatego ci młodzi muszą liczyć się z tym, że przez te cztery lata na swoje pytania często usłyszą od dorosłych odpowiedź nie wiem. Bo każda reforma niesie za sobą ogromnie wiele znaków zapytania, wraz z pierwszym rocznikiem uczą się bowiem także nauczyciele. Oraz ci, którzy organizują polską oświatę. Młodzi szybko nie dowiedzą się, czego tak naprawdę będzie oczekiwało się od nich podczas matury. To się okaże z czasem… Rocznik 2004 zbuduje kształt nowego, polskiego liceum, jak przed laty robił to mój rocznik. Kolejne roczniki będą miały już łatwiej. Pocieszające jest to, że z tymi samymi niewiadomymi borykać się będzie cały rocznik 2004 – zatem każdy młody będzie miał tak samo trudno. To w sumie sprawiedliwe warunki (ale niełatwe).

Fot. Pixabay

Pożegnanie z gimnazjami

To ciekawe, że akurat dokładnie 20 lat po pojawieniu się w systemie oświaty gimnazjów szkoły te przestały istnieć. Ostatni absolwenci zaczynają właśnie naukę w szkole średniej. Pojawiła się ośmioletnia podstawówka i czteroletnie liceum. Już teraz warto zadać sobie jedno pytanie: na jak długo? Znając polską rzeczywistość za 20 lat będziemy żegnali ośmioletnią szkołę podstawową i witali jakiś nowy twór edukacyjny. Tymczasem na razie obserwujmy rocznik 2004 – to młodzież, przed którą postawiono niezwykle trudne zadanie. Są żywym organizmem, na którym testowana jest reforma edukacji. Kolega z rocznika 1986 życzy im dużo cierpliwości!

Zobacz także
Wasze komentarze