poród

fot. Unsplash

Mąż na porodówce. Czy to dobry pomysł?

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Porody rodzinne to w Polsce nie nowość, ale tatusiowie mogli zacząć pojawiać się na porodówkach dopiero kilkanaście lat temu. Wcześniej kobieta rodziła wyłącznie przy asyście personelu medycznego. Czy obecność mężczyzny podczas porodu to dobry pomysł?

Kiedyś powiedziałbym, że to zależy od wielu czynników. Facet może przecież nie czuć potrzeby obserwowania jak jego syn lub córka przychodzi na świat. Jakby nie było w pewnym sensie jest to doświadczenie dość drastyczne. A przynajmniej… naturalistyczne.

>>> „Ciąża to nie choroba”, czyli po co są kasy pierwszeństwa

Na korytarzu czy na porodówce?

Dzisiaj, kiedy zaledwie kilka tygodni temu sam uczestniczyłem w porodzie swojej żony, muszę powiedzieć, że zmieniłem zdanie. Nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym kobieta nie może liczyć na wsparcie swojego mężczyzny. Choć pewnie zdarzają się przyszłe matki, które wolą, aby ich drugie połówki względnie spokojnie czekały na korytarzu na upragniony płacz dziecka. Nie spotkałem jednak takiej przedstawicielki płci pięknej, która powiedziałaby, że nie chce, aby ojciec dziecka wspierał jej w tej wyjątkowej, ale też trudnej chwili. Zakładam więc, że to rzadkość.

>>> Misja: ojcostwo. Jak się na to przygotować?

Tata przy porodzie

Ta chwila bywa dłuższa lub krótsza. Każdy poród ma swoją historię. Czasem przyjście na świat maluszka to kwestia dwóch godzin, a czasem… kilkudziesięciu. Szczególnie w tej drugiej opcji potrzebny jest ktoś, kto na bieżąco będzie wspierał kobietę w najprostszych potrzebach. Podanie wody, pomoc w zmianie pozycji czy wspólna rozmowa z położną lub lekarzem z pewnością doda kobiecie otuchy. W niektórych sytuacjach, kiedy poród mocno się przedłuża, taka obecność małżonka jest wręcz niezbędna. Po kilkudziesięciu godzinach skurczów, bólu i naprawdę wielkiego wysiłku przyszła mama może być totalnie wyczerpana. Wtedy mobilizacja i wparcie ojca jest kluczowe. Nie wszystkie polecenia personelu medycznego są proste, a przy dużym zmęczeniu stają się dla kobiety jeszcze trudniejsze. Mężczyzna może wtedy przejąć inicjatywę: pomagać żonie w przyjęciu odpowiedniej pozycji, przypominać o właściwym oddychaniu czy wreszcie wspierać w momentach kryzysowych. Zresztą cały ten „moment” jest jednym wielkim kryzysem.

poród

fot. Unsplash

Rodzina musi być razem

Pewnie jest wiele łatwych porodów, kiedy dzieci przychodzą na świat sprawnie, szybko i bezproblemowo, a tatusiowe mogą przyjąć rolę radosnych obserwatorów wydarzeń. Kiedy jednak coś jest nie tak, możecie, drodzy panowie, zrobić naprawdę wiele, żeby pomóc swojej kobiecie. I nie może was wtedy nie być na miejscu. Nie możecie mówić, że to obrzydliwe, albo że wam słabo. To nie miejsce na estetyczne refleksje tylko na działanie. Czasem będzie ono wymagało zaciśnięcia zębów lub zamknięcia oczu, ale tak po prostu trzeba. Jest takie zabawne powiedzenie, że jeśli tata chce być przy poczęciu dziecka, to musi być także gotowy, żeby być przy jego porodzie. I jest w tym dużo racji. Kiedy jesteście rodziną, należy być gotowym na to, żeby przeżywać razem bliskość, radość i szczęście, ale też trud i wysiłek.

>>> Rodzina to dzieło sztuki

Poród rodzinny

Urodzenie dziecka to oprócz bólu również wielka radość, którą warto przeżyć razem. Nic nie zastąpi spojrzenia w oczy żonie tuż po tym jak owoc waszej miłości pojawia się na świecie. Poród, tak samo jak dziecko, to nie kobieca, ale wasza wspólna wielka sprawa. Ja byłem przy porodzie mojej córki. I nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. A kiedy mając na klatce piersiowej naszego noworodka usłyszałem od położnej, że to był prawdziwie rodzinny poród, i że tak zaangażowanego taty dawno na porodówce nie widzieli, poczułem, że wypełniłem swoje zadanie. Niełatwe zadanie.

>>> Małżeństwo drogą do świętości 

Gdyby mnie przy tym nie było nie tylko ominęłyby mnie piękne wspomnienia. Miałbym też poczucie, że żona była sama w chwili, kiedy mnie tak bardzo potrzebowała. Bo to nie był wybór sukienki. To była walka o sprawne przyjście na świat naszej wspólnej miłości.

Zobacz także
Wasze komentarze