Fot. Pexels/Nicole Michalou
Odmowa gościny jako bluźnierstwo. Dlaczego w tradycyjnych kulturach prawo gościnności jest uznawane za święte?
Wszyscy znają polskie powiedzenie: „Gość w dom, Bóg w dom”. Współcześnie w Polsce mocno zatarło się już radykalne znaczenie tych słów. A przecież podobne powiedzenia istnieją na całym świecie. Dawniej bowiem (a w niektórych miejscach i dzisiaj) przyjęcie gościa było w wielu religiach i kulturach obowiązkiem. Czasami odmowa gościny była wręcz bluźnierstwem.
Pamiętam moje doświadczenie z podróży autostopem po Turcji. Wiele razy zostaliśmy przyjęci na nocleg czy posiłek. Jednak myliłby się ktoś, kto widziałby w tym jedynie proste ofiarowanie podróżnemu czegoś do jedzenia czy miejsca do spania. To było nawiązywanie relacji – na wspólny posiłek zapraszano nieraz całą rodzinę oraz przyjaciół. To było święto. Muzułmanie z tureckiej prowincji traktowali przykazanie przyjmowania gości bardzo poważnie. Byliśmy traktowani jako Boży dar. Tak wciąż jest w wielu miejscach na świecie, oczywiście nie tylko wśród muzułmanów. Doświadcza tego wielu podróżników. Niestety, są tacy, którzy mocno nadużywają tej gościny i wykorzystują ją jako okazję do „darmowej” turystyki, czyli takiej, gdzie ciężar ich zwiedzania w jakiś sposób przenoszony jest na lokalną społeczność, często uboższą niż przyjęty z wielkimi honorami przyjezdny. Zaburza się w tym głębokie i tradycyjne znaczenie gościnności, gdzie obie strony są zaangażowane w relacje i mają pewne obowiązki wobec siebie. W tym tekście przedstawię przykłady i przegląd dziejów gościny w różnych religiach świata. Dlaczego była ona tak ważna?
>>> Piotr Adamek SVD: chińskie tradycje są silnie obecne w tajwańskim katolicyzmie [ROZMOWA]

Książe i biedak
W mitach starożytnej Grecji bogowie często odwiedzali ludzi w przebraniu, by testować ich gościnność. Była ona znana jako Xenia (ξενία) i stanowiła obowiązek. Jak ważna była, możemy przekonać się, czytając „Odyseję” Homera. Odyseusz doświadcza w czasie swojej podróży i gościny, i jej braku, za co nieżyczliwych gospodarzy spotyka kara. Jego żona Penelopa przyjmuje również wielu gości, w tym żebraka, za którego przebrał się Odyseusz, by potajemnie, nie będąc rozpoznanym, pokonać swoich wrogów. Gościnność wymaga jednak odpowiedniego zachowania ze strony gości. Zalotnicy, którzy dobrodusznie przyjęci przez Penelopę siedzą i bez żadnych limitów przejadają zapasy jej domu, nadużywając gościnności. Ich obowiązkiem było bowiem szanowanie domu, do którego przybyli.
W Polsce mamy również ważną legendę dotyczącą gościnności. Podanie mówi o Piaście i Rzepisze, którym się zbytnio nie przelewało, ale przyjęli i ugościli hojnie dwóch tajemniczych podróżnych tym, co akurat mieli. Wcześniej nie zostali wpuszczeni na bogatą ucztę księcia Popiela, który wyprawił huczne przyjęcie z powodu postrzyżyn swoich synów. Wszyscy wiemy, jak to się kończy – Popiel umiera zjedzony przez myszy, a Piast staje się protoplastą pierwszej dynastii rządzącej Polską.

Mityczny król Irlandii Bres po siedmiu latach rządów musiał się udać na wygnanie, ponieważ znany był z braku gościnności. Pewien poeta o imieniu Cairbre, po tym jak odmówiono mu gościny na dworze tego niezbyt przyjaznego króla, napisał satyrę na jego temat, która dodatkowo odebrała władcy szacunek w oczach ludu. W tradycyjnym irlandzkim prawie Brehon nakazywano udzielanie oigidecht (gościny) wszystkim przybyszom, także tym nieznajomym. Nie chodziło tylko o nocleg, lecz również wyżywienie. Nie można było wymagać opłaty za jej udzielenie, natomiast gość miał również swoje obowiązki. Nie mógł naruszać spokoju domu ani stosować przemocy. Spodziewano się również, że podzieli się z domownikami ciekawymi historiami czy śpiewem. W czasach bez telewizji i internetu była to godziwa wymiana.
Gość może być aniołem
W tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej wzorem gościnności jest Abraham, który pod dębami Mamre przyjmuje trzech ludzi i ofiaruje im posiłek, wodę i miejsce na odpoczynek. Okazują się być aniołami, później w Kościele interpretowanymi jako Trójca Święta. Autor Listu do Hebrajczyków przypomina: „Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę”. Z kolei św. Paweł w 1 Liście do Tymoteusza, gdy opisuje, jaki powinien być biskup, wśród pożądanych cech wymienia właśnie gościnność.
Tradycja chrześcijańska wypracowała jednocześnie zasady wobec gości, którzy nie powinni nadużywać życzliwości gospodarzy – nawet jeśli przybysz jest głosicielem Dobrej Nowiny. „Każdego apostoła, który do was przychodzi, przyjmijcie jak samego Pana. Nie zostanie on u was jednak dłużej niż dzień jeden, a gdyby zaszła potrzeba, jeszcze i drugi. Jeśli zostanie trzy dni, jest to fałszywy prorok. Gdy ów apostoł będzie odchodził, dajcie mu tylko chleba na drogę: jeśli zażąda pieniędzy, jest to fałszywy prorok” – czytamy w „Didache”, tekście pochodzących z końca I w.

Umiarkowanie islamu i radykalizm Pasztunów
W islamie również istnieje opowieść o gościnności Abrahama. Wiele hadisów nakłada na muzułmanów obowiązek stosownego przyjęcia gościa. „Kto wierzy w Allaha i w Dzień Ostatni, powinien hojnie przyjąć swojego gościa” (al-Bukhari 6135) – czytamy. I tutaj gościnność ma swoje określone limity. Powinna trwać maksymalnie trzy dni. W przeciwnym wypadku staje się już jałmużną. Gość nie powinien sprawiać kłopotu gospodarzom zbyt długim pobytem.
Jednej z najbardziej radykalnych form gościnności, która często funkcjonuje również dzisiaj, możemy doświadczyć u Pasztunów (m.in. w Afganistanie). Chociaż wyznają oni w większości islam sunnicki, to bardzo ważny dla nich pozostał tradycyjny kodeks postępowania pasztunwali. Melmastia (gościnność) jest dla nich sprawą honoru. Plama na nim może oznaczać prawdziwą utratę godności. Przyjęcie gościa jest ścisłym obowiązkiem bez względu na jego status, religię, pochodzenie. Co więcej, należy go ugościć najlepiej jak się da, nawet jeśli wiąże się to ze zbyt dużym kosztem. Ugościć trzeba nawet najgorszego wroga.
Gościowi przysługuje również ochrona (nanawatai – azyl). Byłoby poważną plamą na honorze, jeśli gościowi stałaby się jakaś krzywda, a gospodarz nie podjął wszelkich możliwych środków, by go obronić. Tym się czasem tłumaczy odmowę wydania USA Osamy Bin Ladena, który ukrywał się w Afganistanie.

Czy dzisiaj gościnność jest święta?
To tylko nieliczne przykłady „świętej” reguły gościnności. W zasadzie niemal wszystkie religie i kultury świata jakąś jej formę posiadają. Nie zawsze związana jest z religią. Dawniej świat był niebezpieczny, możliwości władzy państwowej mniejsze, infrastruktura uboższa, a podróże znacznie dłuższe i dokuczliwsze. Każdy mógł kiedyś potrzebować schronienia lub gościny. Przyjęcie podróżnego urosło więc do niemal sakralnej zasady, a nieotwarcie mu drzwi do swego domu w niektórych religiach równało się bluźnierstwu i było karane przez bogów. Nie dziwi, że szczególnie obowiązek gościnności rozwinęły kultury rozwijające się w trudniejszym klimacie – jak Arabowie na pustyniach czy wspomniani Pasztuni – Afganistan charakteryzuje się mroźnymi zimami i gorącym latem.
Gość, „obcy”, zawsze mógł stanowić zagrożenie. Dlatego wiele obyczajów i zasad dotyczących gościny zawiera pierwsze przełamanie lodów i unikanie rozmów, które mogłyby wprowadzić konflikt. Często, jeszcze zanim pytało się gościa o tożsamość, już częstowano go jedzeniem lub wpuszczano do środka. W greckiej mitologii gość może też odmówić opowiadania o sobie samym. Wśród ludu Korekore-Nyombwe z północnego Zimbabwe nieznajomym podawano najpierw wodę do picia, zanim zapytano ich, dokąd zmierzają.
Obecny świat jest często inny, zwłaszcza w krajach dostatnich. Przyjmowanie gości często utożsamia się z wysiłkiem, kosztami czy koniecznością porządków. Utworzył się szereg nowych zasad dotyczących gościny – gospodarz stara się ugościć ich dobrymi daniami i – jeśli w grę wchodzi nocleg – czystym pokojem, a gość powinien zapowiedzieć się z odpowiednim wyprzedzeniem. Gościnność nie znikła, lecz zmieniła formę. Być może jednak naszej gościnności czegoś brakuje. Do tego stopnia, że gościnność społeczności tradycyjnych, nierzadko znacznie uboższych, wywołuje podziw człowieka Zachodu. Nie powinniśmy jej kopiować. Warto się jednak zastanowić, czy nie wypracować odpowiednio dostosowanej do naszej kultury nowej gościnności, która byłaby chociaż trochę bardziej zbliżona w swojej hojności do tego, jak praktykowano (i nadal się praktykuje!) ją dawniej i w tradycyjnych kulturach.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Źle używasz AI. Powiem Ci dlaczego [FELIETON]
Czy celibat powinien zostać zniesiony? [KOMENTARZ]
Ameryka Łacińska wciąż głęboko religijna, ale niekoniecznie katolicka [ANALIZA]






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny