Fot. Lawrence OP, flickr.com

Oto jedna z najtrudniejszych duchowych przeszkód do pokonania

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Duchowa duma wyprzedza prawdziwą świętość. Oto właśnie jedna z największych przeszkód do pokonania na drodze do zbawienia.

W czasach, gdzie stawia się na indywidualizm i jak największą niezależność, bardzo trudnym jest zaniechanie przenoszenia tych wartości na sferę duchową. Prowadzi to do zrodzenia się u człowieka pewnego rodzaju duchowej dumy, co zmierza do odrzucania jakichkolwiek uwag czy rad, nawet od osób najbliższych. Takie zachowanie w praktyce oddziela nas od wspólnoty, w której wzrastamy. Ma to bardzo doniosłe konsekwencje, które dostrzegł już św. Jan od Krzyża. Jak napisał w „Słowach światła i miłości”:

>>> 5 wskazówek mistyka, które podbudują Twoją wiarę 

Sama dusza bez przewodnika, choćby i miała cnotę, jest jak węgiel rozpalony pozostawiony sobie, który raczej będzie gasł niż się rozpalał. (S 7)

Kto sam upada, sam jest w upadku i niewiele ceni swoją duszę, kto sam sobie ufa. (S 8)

Jeżeli się nie lękasz upaść sam, jakże myślisz, że się sam podniesiesz? Wiedz, że dużo więcej może dwóch razem, niż jeden sam. (S 9)

Jeśli ślepy upada, nie podniesie się sam, a choćby się podniósł, pójdzie tam, gdzie nie należy. (S 11)

wikipedia

Żaden ze świętych nie osiągnął pełnego zjednoczenia z Bogiem tylko i wyłącznie na własną rękę. Nawet najwięksi spośród misytków czy Doktorów Kościoła potrzebowali swojego duchowego przewodnika prowadzącego ich na ścieżce do zbawienia.

Wskazać można także, że i sam Jezus potrzebował pomocy Szymona z Cyreny, aby podzielić się ciężarem krzyża i wspiąć na górę Kalwarii.

To właśnie pokora jest jedną z cech charakteryzujących świętych Kościoła, a pozwolenie innej osobie na wgląd w życie duchowe człowieka, wymaga wielkich jej pokładów.

Zobacz także
Wasze komentarze