fot. freeepik

Pięciominutowa KatoRandka 

Czy w pięć minut można poznać miłość swojego życia? Można poznać i w pięć sekund, ale tak naprawdę nie chodzi tutaj ani o mierzenie czasu, ani o „polowanie” na męża czy żonę. O co więc chodzi? 

Kiedy w mediach społecznościowych natrafiłam na wydarzenie informujące o KatoRandkach, i to jeszcze w formule speed dating, byłam nieco zaskoczona. A zaskoczenie najczęściej popycha mnie do nieco dłuższego zatrzymania i dotknięcia tematu, tak też było i tym razem. 

Nieprzekonani

Nieprzekonana skontaktowałam się z Joanną Nowak, która od czterech lat organizuje katolickie wydarzenia dla singli a od dwóch lat do swojej działalności dołączyła także Szybkie KatoRandki. W czasie naszej rozmowy poczułam się nieco uspokojona, a może nawet usprawiedliwiona, ponieważ sama organizatorka przyznała, że sama również na początku wzbraniała się przed zaangażowaniem się w taką formę spotkania. 

>>> Św. Walenty biskup zakochanych, czyli o historii walentynek

fot. EPA/ARSHAD ARBAB

– Na początku staram się unikać tego tematu, ale kolega poprosił mnie o pomoc przy jednym czy drugim wydarzeniu i zobaczyłam, że można poznać w ten sposób bardzo fajne, wartościowe osoby. Ostatecznie, kiedy kolega zaczął się wycofywać z organizacji ze względu na swoje obowiązki i inne zajęcia, stwierdziłam, że do swojej działalności chciałabym wprowadzić właśnie taki element „szybkorandkowy” i stwarzać okazję, aby ludzie mogli poznać się i spędzić miło czas. A wartości katolickie są mi bardzo bliskie, więc siłą rzeczy one też się tutaj znalazły – powiedziała Joanna Nowak. 

Muszę przyznać, że sama idea stworzenia po prostu pewnej przestrzeni i pretekstu do spotkania się, interakcji twarzą w twarz, bez chowania się na przykład za aplikacjami i komunikatorami – do mnie przemawia. Tak często jesteśmy z tego odarci, że każdy pomysł na przywrócenie kontaktom, nomen omen, ludzkiej twarzy jest naprawdę wart uwagi. 

Bez napięcia

Coraz częściej, chociaż żyjemy w mieście, wśród ludzi, trudno jest nam tak po prostu porozmawiać, nawiązać kontakt.  Z jednej strony wydaje się to jakoś niestosowne, a z drugiej budzi lęk… Może przed odrzuceniem? Może przed wyśmianiem? Powody mogą być rozmaite. 

– W przypadku niektórych osób na pewno chodzi o wyjście przede wszystkim ze swojej strefy komfortu i pozbycie się nieśmiałości. Chodzi o poćwiczenie rozmów z drugą osobą, bo bardzo często na spotkania przychodzą osoby nieśmiałe – potwierdza to poniekąd organizatorka Szybkich KatoRandek. Pomaga to także osobom z niepełnosprawnościami wyjść do innych i nawiązać bardzo fajne relacje. 

miłość
fot. cathopic

Pewnym buforem, który pomaga nie dokładać sobie presji związanej ze spotkaniem i rozmową, jest to, o czym zawsze przypomina Joanna. – Bardzo mocno staram się zwracać uwagę i we wprowadzeniu przed samym wydarzeniem, i w mediach społecznościowych, że osoby biorące udział mają się nie nastawiać na to, że tutaj poznają przyszłego męża i przyszłą żonę. Raczej chodzi o to, by wykorzystać okazję, aby poznać dobre, wartościowe osoby, z którymi będą mieli okazję spędzać czas. Być może jest to także okazja do nawiązania przyjaźni, bo i tak się zdarza.  

I tak rzeczywiście się dzieje. – Może nieco paradoksalnie, ale w czasie szybkich randek poznałam osobę, która stała się przyjaciółką. Osobiście na organizowanych wydarzeniach poznałam wiele wspaniałych osób. Docierają do mnie także głosy, że uczestnicy później się spotykają. Są też już małżeństwa „szybkorandkowe”. Moi dobrzy znajomi również w ten sposób znaleźli miłość, są zaręczeni. Dla mnie to jest bardzo duża radość – mówi organizatorka. 

Fot. pixabay

Także poczucie, że jest się w środowisku osób o podobnych wartościach może sprawiać, że łatwiej jest nawiązać kontakt, stworzyć jakąś więź. Nie chodzi oczywiście o tworzenie jakichś enklaw czy o elitaryzm. Ale przecież każdy z nas ma takie doświadczenie, że kociarzowi łatwiej dogadać się z kociarzem, kibicowi z kibicem, a mamie małego dziecka z inną mamą małego dziecka. Tematy same się nasuwają, a w miejsce lęku ma szansę wejść radość ze spotkania i możliwości rozmowy, dzielenia tego, co wspólne.  

„Kato” jest ważne

Wspólne wartości ułatwiają porozumienie i w tym wymiarze pierwszego, krótkiego spotkania, późniejszej ewentualnej dłuższej znajomości, a już w ogóle jeśli chodzi o budowanie wspólnego życia. Oczywiście odmienne wartości nie wykluczają relacji, ale co do zasady, wspólne wartości jakoś bardziej ludzi łączą. – Zawsze staramy się zaznaczać przed zbieraniem zgłoszeń, że jest to wydarzenie katolickie i prosimy, aby brały w tym udział osoby raczej wierzące, które mają możliwość zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego. Przed wydarzeniem poświęcamy 5 minut, aby pomodlić się o dobre owoce spotkania. Następnie wyjaśniamy krótko zasady, a później uczestnicy siadają przy stoliczkach naprzeciwko siebie i mają po około 5 minut na rozmowę z osobą płci przeciwnej – mówi Joanna Nowak. 

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze