Fot. deadphilosopherssociety.com

Przewodnik po dobrej spowiedzi

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wielu ludzi, kiedy myśli o spowiedzi, skupia się na przepisach prawa kanonicznego, na zasadach. Kiedy rozmawiam ze znajomymi, to bardzo lubię pytania z cyklu: „Po co mi to?”. One prowokują do zastanowienia się, skąd się wzięły i czemu służą zasady czy twierdzenia, o których często myślimy „bo tak jest”. To ważne, żeby wiedzieć, dlaczego wierzymy tak jak wierzymy.

Skąd się wzięła spowiedź

Taka spowiedź jaką znamy – w konfesjonale – pojawiła się  Kościele około XIII wieku. Oficjalnie została zatwierdzona przez Sobór Trydencki, który miał miejsce w 1573 r. Kościół dojrzewał do takiej formy spowiedzi długo, m.in. dlatego, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa chrzczono głównie osoby dorosłe. I wtedy chrzest zmazywał grzechy. Zakładano także, że chrzczony człowiek jest radykalnie nawrócony i po chrzcie nie będzie już popełniał grzechów ciężkich. Jeśli natomiast popełnił taki grzech, to musiał czekać na spotkanie z miłosiernym Bogiem aż do swojej śmierci. Nie przesądzano o jego potępieniu, ale nie było dla niego powrotu za życia na łono Kościoła.

>>> Ten konfesjonał jest jak relikwia. Tutaj spowiadała się s. Faustyna. Powrócił do Łagiewnik 

Fot. wikipedia

Następnie ustanowiono możliwość odbycia publicznej pokuty za największe grzech. Ale konieczność odbycia publicznej pokuty sprawiała, że niewielu wpisywało się na listę pokutników. Dlatego Kościół poszedł w stronę wielokrotnej możliwości wyznawania grzechów i to indywidualnie. Takie myślenie obecne było już w VII wieku, głównie za przyczyną mnichów iroszkockich.

Dlaczego spowiadamy się księdzu

Warto zwrócić uwagę na dwa argumenty przemawiające za takim sposobem spowiadania się. 

Po pierwsze, kiedy ksiądz udziela rozgrzeszania, ciężar rozsądzania czy mam grzech czy nie, czy Bóg mi go odpuścił czy nie, kapłan bierze niejako na swoją odpowiedzialność. Oczywiście, przy rozsądzaniu nie może kierować się własnym widzimisię, ale Tradycją Kościoła. 

>>> Ks. Mirosław Tykfer: nadzwyczajna forma pojednania z Bogiem

Po drugie, każdy grzech, nawet najbardziej skryty, ma wymiar wspólnotowy. Każdy grzech osłabia i rani żywy organizm Ciała Chrystusa, czyli Kościół. Dlatego też pojednanie i uzdrowienie dokonuje się w obecności tego, który reprezentuje wspólnotę chrześcijańską. By w imieniu Chrystusa i w imieniu wspólnoty powiedział nam: „i ja odpuszczam tobie grzechy”, „idź w pokoju”.

Kto odpuszcza grzechy ksiądz czy Bóg

Odpowiedź nie brzmi, że jeden albo drugi. Ale i ksiądz i Bóg. Dlaczego?  

W Ewangelii Jana, kiedy Jezus przychodzi do apostołów po zmartwychwstaniu, tchnie na nich Ducha i mówi: „Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a komu zatrzymacie, są im zatrzymane. 

Ewangelista Łukasz, kiedy opowiada o apostołach wychodzących z wieczernika, mówi o tym, że na uczniów Jezusa zstępuje Duch Święty. Piotr opowiada o zmartwychwstaniu Jezusa i apostołowie pytają: „co mamy czynić”. Piotr mówi: nawróćcie się, a otrzymacie Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów.

Fot. Flickr/Hernán Piñera

Duch Święty przedłuża poprzez księży to, czego dokonał przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Chrystus posłał apostołów, a później księży, wyposażonych w Ducha Świętego, do tego, by uwalniali ludzkie serca od śmierci duchowej na skutek grzechu.

>>> Jak dobrze spowiadać? Watykański penitencjariusz daje wytyczne

Dlatego spowiednik działa w jedności z Duchem Świętym i powinien być w Niego zasłuchany. Ludzkie błędy oczywiście się zdarzają (Jezus pewnie wiedział, że będą się zdarzały, kiedy wypowiadał posłanie do apostołów), ale to nie może przekreślać tego, że jednak to za pośrednictwem Kościoła Bóg nadal przywraca do życia grzeszników.

Tajemnica po grób

W spowiedzi ksiądz i Kościół jest dopuszczony do największej tajemnicy człowieka, do tajemnicy jego duszy. Dlatego tajemnica spowiedzi chroni nie tylko człowieka, ale także prawdę o tym, że tylko Bóg jest sprawiedliwy w swoim miłosierdziu i tylko On zna właściwą miarę. 

Ochrona tego, co w człowieku najskrytsze czasami pomaga mu zmierzyć się ze złem, które popełnił, przyznać się do niego. A to pierwszy krok do zmiany. 

Czasami do konfesjonału przychodzi ofiara, która jeszcze nie jest gotowa „publicznie” zmierzyć się z krzywdą. Tajemnica spowiedzi daje jej poczucie bezpieczeństwa, że to nie wyjdzie na jaw publicznie. A jednoczenie jest to okazja, by dodać odwagi i zapewnić o wsparciu także wtedy, jeśli zdecyduje się na kolejny krok. To okazja do zbudowania tak zwanego zaplecza, które ją na tyle wzmocni, że będzie mogła przeciwstawić się krzywdzie i nie rozsypać się przy tym.

Fot. Lawrence OP, flickr.com

Poczucie winy czy żal za grzechy

Poczucie winy jest bardziej uczuciem i wiąże się z mechanizmami psychologicznymi. Natomiast żal za grzechy może wiązać się z uczuciem żalu, ale czasami człowiek nie czuje go, mimo to wie, że zrobił źle i chcę się zmienić. Żal za grzechy może zatem bardziej wiązać się z decyzją niż z emocjonalnym przeżyciem, chociaż jeśli towarzyszą mu emocje, to też dobrze.

>>> Jak odróżnić pokusę od grzeszenia myślą?

Nie jest łatwo odróżnić to, co psychiczne, od tego, co duchowe. I może nie jest to najważniejsze. Ważne, by w szczerości być przed Bogiem i wierzyć, że Duch Święty dokona tego, czego my po ludzku nie potrafimy. I chociażby żałować, że nie żałujemy. 

Zobacz także
Wasze komentarze