fot. unsplash.com

W więzieniu spotkałem Boga – były gangster opowiada swoją historię

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Napady, kradzieże, porwania, tortury, a nawet próba zabójstwa. „Kuraś” w więzieniu spędził 30 lat. Jego życie zmieniło się, gdy na kursie Alpha dla więźniów poznał Boga. Dziś opowiada innym o tym spotkaniu i o tym, jak Bóg uwalniał go z nienawiści. 

 

– Jak człowiek nie odczuwa dyskomfortu, że zrobił komuś krzywdę – wspomina pan Krzysztof Kurek – to tak naprawdę nie ma hamulców. O Panu Bogu nie chciałem słyszeć w ogóle. To było dla mnie jakieś science fiction. Historie nie z tego świata. Ja żyłem cały czas nienawiścią. I chyba tylko dlatego to przeżyłem, że miałem w sobie tę nienawiść, ponieważ ciągle planowałem zabicie swojego wspólnika – opowiada.

W świecie przestępczym miał ksywę „Kuraś” – i dla osób z szemranego światka był to synonim tego co najgorsze. Napady, kradzieże, porwania, tortury, a nawet próba zabójstwa – tak wyglądało jego życie przed zakładem karnym. W więzieniu spędził 30 lat, czyli większość swojego życia. Paradoksalnie, to więzienie dało mu prawdziwą wolność. Na kursie Alpha dla więźniów poznał Pana Boga i to zmieniło jego życie.

>>> Góra morderców, czyli mroczna historia Świętego Krzyża [ZDJĘCIA]

– Pan Bóg zaczął po woli zdejmować ze mnie wszystkie ciężary. Nauczył mnie pomagać ludziom, których kiedyś skrzywdziłem, by pomagać tym, których nienawidziłem. Po drodze dostałem dar, dar do rzeźbienia. Choć nigdy nie potrafiłem nic sam zrobić. Nawet nie próbowałem. Człowieka zniewala nienawiść, egoizm, chęć posiadania za wszelką cenę, bycia kimś. Chęć bycia fajnym. A człowiek po prostu rodzi się fajnym. I jak to zrozumiałem i doświadczyłem tego osobiście, to On mnie zmienił. Zabrał te wszystkie moje ciężary, które zawsze prowadziły mnie do zakładów karnych i do rozpaczy. I pokazał, że Jego miłosierdzie jest nieograniczone – opowiada pan Krzysztof.

Dziś pan Krzysztof odwiedza poprawczaki, zakłady karne czy szkoły i opowiada innym swoją historię.

>>> Kraj, w którym członek gangu boi się jedynie Boga

– Chcę pokazać młodzieży jak bardzo łatwo się zagubić. Jak łatwo bez Pana Boga stracić własną tożsamość. Ja swojej tożsamości nie miałem przez całe życie. Nie wszyscy muszą trafić do zakładu karnego. Ale zakład karny to nie jest najgorsza rzecz jaka może człowieka spotkać. Bo ja w zakładzie karnym stałem się dopiero wolnym człowiekiem. Człowiek bez Pana Boga nie zazna nigdy szczęścia – stwierdza.

Zobacz także
Wasze komentarze