piłka nożna

Fot. pixabay

Zielińscy. Na rodzinę znanego piłkarza dzieci zawsze mogą liczyć

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

„Obserwuję, jak dzieciaki rosną, uczą się tańczyć, bawią się. Wszyscy jesteśmy zaangażowani w ich rozwój: babcia, rodzina najstarszego brata, ja również pomagam, jak tylko mogę. Jesteśmy szczęśliwi i dumni, że możemy pomagać” – mówił piłkarz Piotr Zieliński dla serwisu sportowefakty.wp.pl.

Rodzice Piotra Zielińskiego, Bogusław i Beata, od 18 lat prowadzą dwa domy dziecka w powiecie ząbkowickim. Przez ten czas zdołali pomóc już kilkudziesięciu dzieciom. Jest to przeważnie rodzeństwo z rodzin z problemem alkoholowym. Kiedy są już starsi, rodzina pomaga im także na przykład w znalezieniu pracy.

>>> Trener piłkarski modlił się różańcem zmarłego syna podczas meczów, które obiecał dla niego wygrać 

Święta w rodzinie Zielińskich

W obu domach dziecka znajduje się obecnie 16 dzieci. Zielińscy spędzają z nimi święta, ponieważ ze względu na epidemię koronawirusa, dzieci nie mogły spotkać się ze swoimi rodzinami. – Na wsi, w Targowicach, pomaga nam jeszcze jedna pani. Jest chłopak z siódmej klasy, dziewczynka z piątej – oni zdają sobie sprawę z niedogodności i tego, że panuje wirus. Młodsi widzą, słuchają i stosują się do naszych zaleceń – opowiada pan Bogusław.

piłka nożna

fot. Unsplash

Pan Bogusław mówi, że łatwiej jest dzieciom w domu za miastem, ponieważ mają też do dyspozycji ogród, w którym mogą chociażby pojeździć na rowerze, czy porządkować ogródek. W mieście jest już mniej zajęć i trzeba być bardziej kreatywnym w zagospodarowaniu czasu i dziecięcej energii.

>>> Był piłkarzem a został… księdzem. Zobacz niezwykłą historię nawrócenia [WIDEO] 

Na początku Piotrowi nie było łatwo

Piotr na początku miał problem z zaakceptowaniem przybranego rodzeństwa. Gdy miał 8 lat wszystkie swoje rzeczy oznaczał karteczkami „moje biurko”, „moja szafa”. Ale po pewnym czasie sam prosił rodziców, żeby mógł spędzać wigilię razem z potrzebującymi. W ogródku często trenował z chłopcem, który miał przykurcz mięśni. Piotr delikatnie kopał piłkę, żeby tamten mógł odbić ją rękami.

>>> Był prezesem FC Barcelona, a potem trafił za kratki. Teraz wspiera więźniów i ubogich 

Piotrek kupił 2 domy

Kiedy grał już profesjonalnie w piłkę, jako zawodnik Napoli, kupił w swoich stronach dwa domy, by rodzina mogła je wyremontować i stworzyć tam domy dla dzieci, działające pod stowarzyszeniem „Piotruś Pan”. Nazwa stowarzyszenia wzięła się od imienia Piotra Zielińskiego.

Fot. pixabay

Piotr nie chwali się tym, że tak bardzo pomaga dzieciom. Zapytany o to, tylko potwierdza, że tak jest i się uśmiecha. Nie robi z siebie bohatera. Dba o to, żeby dzieciom nie brakowało sprzętu elektronicznego czy gadżetów przydatnych do ich rozwoju. Kiedy przyjeżdża z Włoch zabiera swoje „rodzeństwo” na boisko albo grają razem na konsoli.

Nie martwię się o syna

Pan Bogusław zapytany o to, czy nie boi się, że mieszkający we Włoszech Piotrek zarazi się koronawirusem, odpowiada: „Piotrek bardzo przestrzega zaleceń, nie wychodzi za posesję, siedzi u siebie w Neapolu. Biega z psem po ogrodzie, jeździ na rowerze dookoła domu, zamawia jedzenie przez Internet. Jest młody, wysportowany, dba o siebie, nie ma powodów, żeby zachorował” – opowiada ojciec zawodnika.

Zobacz także
Wasze komentarze