materiały prasowe

Zniszczyć świętego. Śledztwo w sprawie prześladowania o. Pio

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Święty Ojciec Pio to postać, której nie trzeba przedstawiać. Był jedną z najbardziej popularnych postaci w dwudziestowiecznych Włoszech, i to nie tylko w kręgach katolickich.

Zasłynął za sprawą nadzwyczajnych charyzmatów, którymi został obdarzony, a przede wszystkim ze względu na noszone na ciele przez pięćdziesiąt lat widoczne i krwawiące znaki męki Chrystusa, nazywane stygmatami. Dzisiaj popularność kapucyna gwałtownie wzrasta. Wszystko, co go dotyczy – każdy charyzmat, każdy aspekt jego osobowości i dokonań – zostało szczegółowo zanalizowane przez media, a kanonizacja tylko wzmogła to zainteresowanie. Cuda, bilokacja, przepowiednie, stygmaty, zapachy i inne mistyczne „doświadczenia”, stale towarzyszące życiu o. Pio, stały się tematem rozmaitych biografii, artykułów, esejów, broszurek i filmów dokumentalnych. Tylko jeden aspekt nadal pozostaje w cieniu: mianowicie prześladowania, jakie spotkały kapucyna ze strony Kościoła. Prawdę o dotkliwych dla kapucyna oskarżeniach w swojej książce „Zniszczyć świętego. Śledztwo w sprawie prześladowania O. Pio” analizuje włoski dziennikarz Renzo Allegri.

>>> Modlitwa św. ojca Pio o uzdrowienie

Człowiek krzyża

Ojciec Pio był przede wszystkim człowiekiem krzyża. Nazywano go alter Christus [drugim Chrystusem], a symbolem jego wielkości i świętości, podobnie jak wielkości i świętości Jezusa Chrystusa, był krzyż. Nie sposób myśleć o Jezusie, nie myśląc jednocześnie o krzyżu, i nie sposób myśleć o Ojcu Pio, nie myśląc o cierpieniach. Ojciec Pio doznawał cierpień fizycznych. Były one spowodowane chorobami i nawracającymi atakami gorączki, która sięgała czterdziestu ośmiu, pięćdziesięciu, a czasami nawet pięćdziesięciu dwóch stopni. Broczące krwią stygmaty, które zakonnik nosił na ciele przez pół wieku, wywoływały dotkliwy ból. Lecz – jak trafnie zauważył kard. Lercaro – to udręki moralne i duchowe, wynikające z ferowanych przez Kościół wyroków, sprawiały, że kapucyn „przeżywał agonię niczym Zbawiciel w ogrodzie Oliwnym”. Od stygmatów wszystko się zaczęło. One legły u podstaw wzmiankowanych prześladowań i wypadków, które nadal wywołują kontrowersje. Jak to się stało, że Kościół potępił to mistyczne zjawisko, skoro dzisiaj otacza je czcią? I dlaczego właśnie wysocy dostojnicy kościelni zaangażowali się w wojnę przeciwko wielkiemu stygmatykowi naszych czasów.

materiały prasowe

Dwa okresy prześladowań

Ojciec Pio w kręgach Kościoła budził wiele kontrowersji. W roku 1919, kiedy rozniosła się wieść, że na jego ciele pojawiły się stygmaty, symbolizujące mękę i śmierć Chrystusa, stał się „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą”. Rany, dla których nauka nie była w stanie znaleźć wyjaśnienia, w jednych budziły niepokój i nieufność, a w innych – radosną nadzieję. Mistyczne charyzmaty zakonnika przyciągały do San Giovanni Rotondo tłumy wiernych, którzy prosili o modlitwę i cuda, nawracali się i wraz z zagubioną wiarą odnajdywali w sobie chęć lepszego życia. Ojciec Pio z jednej strony żarliwie pragnął im pomóc, a z drugiej czuł, że ciąży nad nim widmo nakładanych przez władze Kościoła kar. Wierni otrzymali wyraźny zakaz odwiedzania mnicha i utrzymywania z nim jakichkolwiek kontaktów, choćby tylko listownych. Z kolei mnich powinien był wystrzegać się spotkań z ludźmi, którzy do niego przybywali. Cóż to jednak znaczyło w praktyce? Czy miał ich przepędzać? Ignorować prośby o pomoc?

>>> 10 rad św. o. Pio jak dobrze przeżyć Wielki Post

Prześladowania ze strony Kościoła były co prawda bezustanne, znawcy tematu twierdzą jednak, że ich apogeum przypadło na dwa różne okresy. Pierwszy rozpoczął się w roku 1919 i trwał do roku 1933, kiedy to władze kościelne musiały wyzbyć się dotychczasowej surowości (czemu nie towarzyszyło jednak cofnięcie wydanych wyroków). Druga fala prześladowań przyszła około roku 1960. Prześladowania trwały krócej, lecz ich przebieg oraz podeszły wiek o. Pio sprawiły, że były bardziej dotkliwe.

>>> Dzień z życia św. o. Pio [WIDEO]

Historyczne starcie

Pierwszy dokument naukowy – ten, na którym Święte Oficjum oparło później wszystkie wyroki przeciwko o. Pio (było ich aż 5) – wyszedł spod pióra franciszkanina o. Agostina Gemellego. Sławny uczony sporządził go w kwietniu 1920 roku, tuż po wizycie w San Giovanni Rotondo. Ojciec Gemelli do historii przeszedł jako duchowny, ksiądz, człowiek nauki i autor niezliczonych dzieł z wielu zakresów – od teologii ascetycznej i mistyki po filozofię, medycynę i psychologię. Szczególne zasługi położył w dziedzinie psychologii klinicznej i doświadczalnej, zajmował się też sprawą zastosowania psychologii w rozwiązywaniu problemów społecznych. Agostino Gemelli wydał jednak najtwardsze, najbardziej surowe i radykalne z możliwych osądów na o. Pio, a Święte Oficjum uwierzyło w nie, ponieważ wyszły spod pióra najwybitniejszego specjalisty tamtych czasów. O jego spotkaniu ze stygmatykiem napisano już opasłe tomiszcza. Pojawiła się nawet hipoteza, że tak naprawdę nigdy do niego nie doszło. Dla o. Pio ów epizod miał niewątpliwie przełomowe znaczenie, ponieważ było początkiem lawiny kłamstw rzucanych w stronę kapucyna. Gemelli dobrze znał historię o. Pio. Śledził ją z oddali, lecz z wielką uwagą, ponieważ przypisywane mu mistyczne doświadczenia, tak zdumiewające dla przeciętnych ludzi, dla niego były przedmiotem naukowych dociekań, które pochłaniały go właśnie w tamtych latach. Kiedy doszło do spotkania? Co do tego nie ma pewności, choć z pewnych źródeł wynika, iż do spotkania doszło rano, na krótko przed Mszą Świętą 19 kwietnia 1920 roku. Zwykle (aczkolwiek nie zawsze) o. Pio odprawiał nabożeństwo o świcie. Z o. Gemellim miał porozmawiać tuż przed założeniem szat liturgicznych. Uczony został więc potraktowany nonszalancko, a w pewnym sensie nawet niegrzecznie. Z ich złożonych pod przysięgą zeznań wynika, że spotkanie było bardzo krótkie. Trwało nie więcej niż kilka minut. Nastąpiła chłodna wymiana zdań. Ojciec Gemelli poprosił o pokazanie mu stygmatów. „Czy ma ojciec pisemną zgodę moich przełożonych w Rzymie?” – zapytał o. Pio. „Nie” – odparł Gemelli. Chciał dodać coś jeszcze, lecz kapucyn wszedł mu w słowo i oświadczył oschle: „Zatem nie mogę ojcu niczego pokazać”. To powiedziawszy, oddalił się, żeby przywdziać szaty liturgiczne. krótkie spotkanie miało bardzo burzliwy przebieg. Ojciec Pio celowo był opryskliwy. Dlaczego? Jak wiemy, posiadał dar „rozeznania” serc. Czego dopatrzył się w sercu o. Gemellego? Jedno nie ulega wątpliwości: o. Gemelli był wściekły. Jak wynika z zeznań obu świadków, na jego twarzy malowało się silne wzburzenie, które nie uszło też uwadze innych mnichów. Uczony postanowił natychmiast opuścić klasztor, a oto niektóre z osądów, jakie o. Agostino Gemelli napisał i wysłał do Świętego Oficjum w Watykanie.

>>> Zobacz nagranie, na którym o. Pio odprawia mszę i widać jego stygmaty [WIDEO]

„(…) Ojciec Pio nie przedstawia ani jednego elementu charakterystycznego dla życia mistycznego. Wydaje się raczej człowiekiem o ograniczonej wiedzy, obniżonym napięciu psychicznym, monotonnym kształtowaniu myśli, apatii.

Niżej podpisanemu wydaje się, że chodzi o przypadek sugestii nieświadomie wywołanej przez ojca Benedykta u chorego, jakim jest ojciec Pio, i że to doprowadziło do charakterystycznych objawów psytacyzmu, właściwych dla natury histerycznej.

Wobec powyższego mamy prawo twierdzić, że rany o. Pio są wynikiem zwykłego okaleczenia, wykonanego nieświadomie przez jednostkę psychopatyczną.”

>>> Przeżywasz ciemności? O. Pio ma dla ciebie 3 ważne rady

We wszystkich poświęconych stygmatykowi książkach i artykułach o. Gemelli jest opisywany jako „największy nieprzyjaciel” kapucyna, jego „zaprzysiężony wróg”, „nieugięty oskarżyciel”, „prześladowca”, „ciemiężca”. Franciszkanin uważał o. Pio za człowieka chorego, psychopatę, który sam zadał sobie rany i podtrzymywał je za pomocą kwasu. Zdania nie zmienił do końca życia i chociaż jego przekonania – jak dowiodła historia – były błędne, to miał do nich pełne prawo. Uczony wydał surowy wyrok. Nie miał ku temu podstaw, ponieważ nie odbył z o. Pio poważnej rozmowy ani nie przeprowadził badań, lecz jego naukowy autorytet był tak wielki, że Watykan bezzwłocznie przyjął te osądy i konsekwentnie się ich trzymał.

Dokumenty, listy, donosy…

Skąd wiemy tyle wiemy o prześladowaniach Kościoła względem Ojca Pio? 30 czerwca 2006 roku Watykan wydał komunikat prasowy. Poinformował w nim, że ojciec święty Benedykt XVI postanowił udostępnić badaczom kolejną część Tajnego Archiwum Watykańskiego. Mają one nieocenioną wartość nie tylko dla Kościoła katolickiego, lecz także dla całego świata, dlatego trudno się dziwić, że wywołują tak wielkie zainteresowanie historyków. Archiwum mieści się w dwupiętrowym „bunkrze” w podziemiach Muzeów Watykańskich. Zgromadzone w nim papiery i pergaminy, starannie uporządkowane i skatalogowane, spoczywają na regałach o łącznej długości osiemdziesięciu pięciu kilometrów. W Tajnym Archiwum Watykańskim istnieje dział opisany jako „Ojciec Pio z Pietrelciny”. Znajdują się w nim dziesiątki pękających w szwach teczek. Są tam bruliony zawierające zapiski z plenarnych posiedzeń inkwizytorów, wraz z ocenami, wyjaśnieniami i opiniami ekspertów, teologów, lekarzy, biskupów, kardynałów, a nawet samego papieża, który czuwał nad przebiegiem takich posiedzeń i wydawał własny osąd.

>>> Kraków: relikwie dla bezdomnych

Jeżeli kolegium kardynałów, nazywanych kardynałami inkwizytorami, decydowało się poddać jakiś wniosek pod głosowanie, do archiwów trafiały również informacje o jego wynikach oraz opiniach poszczególnych głosujących. Na podstawie dokumentów z Tajnego Archiwum Watykańskiego, widzimy ponad wszelką wątpliwość, że o. Pio był prześladowany przez władze Kościoła. Zawartość dziesiątek przytaczanych i analizowanych „dekretów”, „sprawozdań z posiedzeń”, „deklaracji” i „rozporządzeń” Świętego Oficjum jest pod tym względem więcej niż jasna. Prawdopodobnie żaden inny zakonnik nie spotkał się z tak wielkim i – jak miało się potem okazać – niesłusznym ostracyzmem. Ojciec Pio był niewinny, ale za życia nie doczekał się rehabilitacji.

***

Powyższy tekst pochodzi z książki „Zniszczyć świętego. Śledztwo w sprawie prześladowania o.Pio” Renzo Allegri (Wydawnictwo Esprit).

Zobacz także
Wasze komentarze