Grafika: Agnieszka Robakowska Fot. archiwum s. Darii Tyborskiej
S. Daria Tyborska CSFB: nie chodzi o czucie, ale o decyzję [ROZMOWA]
– Wszyscy chcielibyśmy czuć się w Kościele jak w domu – dobrze, bezpiecznie, kochani i przyjęci. Ale czy równie mocno chcemy ten Kościół budować? Przyjmując nie tylko to, co daje, ale także to, co kosztuje? Dobrze wiemy, że budowanie domu i relacji rodzinnych wymaga wyrzeczeń, przyjmowania własnych i cudzych słabości oraz kochania miłością wierną, również wtedy, gdy to trudne. – mówi s. Daria Tyborska, znana na Instagramie jako siostra_daria_. Rozmawia z nią Mikołaj Lisiak.
Mikołaj Lisiak (misyjne.pl): Należy Siostra do Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej, znanego szerzej jako betanki. Jaka jest Wasza misja? Czym się zajmujecie?
Siostra Daria Tyborska CSFB: – Naszą misją i charyzmatem jest praca w parafiach, pomoc kapłanom w ich działaniach duszpasterskich oraz modlitwa w ich intencji. W związku z tym każdą siostrę betankę można spotkać tam, gdzie kapłan potrzebuje konkretnego wsparcia: w zakrystii, na plebanii, w duszpasterstwie czy w szkole. Wszędzie tam, gdzie nasza obecność jest potrzebna. Szczególnym dziełem naszego zgromadzenia jest Betańska Misja Wspierania Kapłanów, która od 26 lat jednoczy cały Kościół – świeckich i duchownych – w modlitwie za kapłanów.
Obecnie jest Siostra na drugim stopniu studiów na KUL-u na kierunku „Interdyscyplinarne Studia nad Małżeństwem i Rodziną”. Te tematy dotykają także przestrzeni domu. Czy w Kościele można czuć się jak w domu?
– Oczywiście, że można. A nawet powinniśmy czuć się w Kościele jak w domu, ponieważ Kościół jest naszą Matką. To on przez chrzest rodzi nas do wiary i podtrzymuje nas w niej słowem oraz Ciałem i Krwią Chrystusa. Mamy też jednego Ojca – Boga Ojca, do którego pielgrzymujemy, aby cieszyć się przebywaniem w chwale nieba. Mamy braci i siostry, którzy również zdążają do domu Ojca. Razem tworzymy wspólnotę rodzinną.
Chciałabym jednak podkreślić, że nie chodzi jedynie o czucie, ale o świadome bycie, która wiąże się z decyzją – że przyjmuję Kościół jako moją Bożą rodzinę i jako dom, który chcę współtworzyć. Nie tylko chcę czuć się w nim dobrze, ale też dawać z siebie. Wszyscy chcielibyśmy czuć się w Kościele jak w domu – dobrze, bezpiecznie, kochani i przyjęci. Ale czy równie mocno chcemy ten Kościół budować jak dom? Przyjmując nie tylko to, co daje, ale także to, co kosztuje? Dobrze wiemy, że budowanie domu i relacji rodzinnych wymaga wyrzeczeń, przyjmowania własnych i cudzych słabości oraz kochania miłością wierną, również wtedy, gdy to trudne.
>>> Jak dużo Polaków podaje PESEL w internecie
A czy Siostra czuje się w Kościele jak w domu? Jakie jest Siostry doświadczenie Kościoła?
– Odpowiem przewrotnie: ja nie tyle chcę czuć się w Kościele jak w domu, ile chcę ten dom budować. Samo „czucie się w domu” może mieć wydźwięk bierny – że oczekuję od Kościoła bezpieczeństwa, rozwoju w wierze, słowa, sakramentów, dobrego samopoczucia, czy jakichś innych dóbr duchowych, ludzkich. Tymczasem dom to wspólne dzieło wszystkich jego członków. To nie tylko bycie i odczuwanie, lecz również zaangażowanie i budowanie. Dom sam się nie zbuduje; relacje między nami również nie. Staram się budować ten dom z Jezusem, dlatego myślę, że „czuję się w Nim jak w domu”. Nie jest mi obojętny, jest mój. Moje doświadczenie Kościoła zawiera pełne doświadczenie ludzkie, które mamy także w naszych domach rodzinnych. Radość, piękno, dobro, ale i trudności, kryzysy i zranienia, które są częścią naszej miłości. Kto kocha, ten nie obędzie się bez ran – spójrzmy na Jezusa. On najpełniej bierze ten trud, te rany i krzyże. Najtrudniej jest jednak wziąć trud swojej słabości i grzeszności.
Działa Siostra także w mediach społecznościowych – to wyjście do młodych. Z czym młodzi ludzie przychodzą do Siostry?
– Młodzi ludzie szukają domu, szukają prawdziwych i autentycznych relacji, które pomogą im odkryć Boga obecnego w ich życiu, młodości, w ich rodzinach. Także w ich połamanych historiach – które są już historiami należącymi do Chrystusa, świętymi historiami, choć oni sami często widzą w nich jedynie trudny, niezrozumiały ciężar. Potrzebują także odkryć siebie jako ludzi wartościowych i godnych nazywania się dziećmi Bożymi.
>>> Abp Izmiru o pobycie Leona XIV w Turcji: to była wizyta Ojca
Marta, Maria i Łazarz byli przyjaciółmi Jezusa. Ich dom był zawsze otwarty dla Niego i dla apostołów. Co jest kluczowe, aby nasze wspólnoty i rodziny poszły ich śladem?
– Myślę, że kluczowa jest nasza decyzja dotycząca tego, jakie życie wybieramy i jaką tożsamością żyjemy. Jeśli żyję jako dziecko Boże – odnalezione, odkupione, wracające do domu Ojca – to naturalnie będę otwierać moją wspólnotę i rodzinę na tych, którzy do Chrystusa należą i na tych, którzy Chrystusa szukają. I którzy wraz z Nim szukają prawdy, akceptacji, zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa. Pytanie brzmi: czy wybieramy tę tożsamość dziecka Bożego i czy odkrywamy ją w sobie jako źródło naszej godności?
Betania jest domem, który przyjmuje i daje; domem, w którym jest miejsce na napięcie i konflikt, na łzy, żal i straty, na jakąś autentyczność. Ale przede wszystkim – miejscem otwartości. Takiej otwartości, która przyjmuje Jezusa i do wzniosłych chwil, i do tych trudnych. Rodzeństwo w Betanii nie „pudruje” swojego domu i relacji. Jednak Betania nie byłaby takim domem, gdyby nie konkretne decyzje konkretnych ludzi, którzy go tworzyli i gdyby nie prawda, którą wpuszczają do domu. Prawda przez duże „P” w znaczeniu Jezusa, i prawda przez małe „p”. Co więc mamy zrobić, by iść ich śladem? Wybrać prawdę i według niej podejmować decyzję. Wybieram prawdę o tym, że jestem dzieckiem Boga i chcę tak żyć i tak buduję życie i relację. Wybieram prawdę, że Kościół to mój dom, w którym doświadczam i radości, i trudu, ale chcę ten dom budować, nie z niego uciekać. Wybieram prawdę, że mam braci i siostry w Kościele i poza Kościołem i że nie jest mi obojętne, co się z nimi dzieje. Chrzest otwiera nam dom i dziecięctwo Boże. Możemy przyjąć je wraz z wszelkim dobrem i darem, ale pamiętajmy, że dom to nie tylko to, co dane, ale też to, co zadane. Dom sam się nie zbuduje. Największy wpływ mam na jedną cegłę tego domu – siebie.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Papież spotkał się z przywódcami muzułmanów i druzów w Libanie
Papież do młodych: przyjaźń jest prawdziwa, gdy przed „ja” jest „ty” [+GALERIA]
34-letnia zakonnica dźgnięta nożem w Zagrzebiu. Kościół prosi o modlitwę za jej życie





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny