Spowiednik papieża: „Miłosierdzie trzeba rozdawać pełnymi kubłami” Nie lękajcie się przebaczać o. Luis Dri

Zdjęcie: o. Luis Dri, fot. kapucyni.pl

Spowiednik papieża: „Miłosierdzie trzeba rozdawać pełnymi kubłami”

16 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Spowiadam ponad 50 lat i nie mam wyrzutów sumienia za wszystkie udzielone rozgrzeszenia, ale żałuję, że 3 lub 4 razy nie mogłem go udzielić. Możliwe, że nie zrobiłem wszystkiego, by wzbudzić w penitencie właściwą dyspozycję powiedział krótko przed śmiercią wieki spowiednik, chorwacki kapucyn św. Leopold Mandić. Święty, którego życiem i kapłańską posługą inspirował się spowiednik papieża… 

Spowiednik papieża to termin bardziej publicystyczny, bo spowiednikiem Franciszka nie był, ale Franciszek go nieraz stawia w publicznych wystąpieniach jako wzór spowiednika. W Tygodniu Miłosierdzia, dwa dni po Święcie Miłosierdzia i w trzecim dniu naszego cyklu o przebaczaniu, zapraszamy Was, Drodzy Czytelnicy, do spotkania z książką „Nie lękajcie się przebaczać”. Autorzy to ów spowiednik, br. Luis Dri OFMCap oraz Andrea Tornielli i Alver Metalli, którzy do brata Dri dotarli

Spowiednik papieża: „Miłosierdzie trzeba rozdawać pełnymi kubłami” Nie lękajcie się przebaczać o. Luis Dri

fot. unsplash

„Konfesjonał to nie trybunał, a spowiednik to nie sędzia. Jest on znakiem nieskończonego miłosierdzia Boga w Jezusie”. 

Książkę otwiera sam papież. W przedmowie Franciszek pisze tak: „Opowiadałem już wielokrotnie, przy różnych okazjach, jaką odpowiedź dał mi ojciec Luis Dri, kiedy zapytałem go, będąc arcybiskupem Buenos Aires, co robi, kiedy po wyjściu z konfesjonału, w którzy spędził wiele godzin, odczuwa skrupuły, że zbyt łatwo udzielał rozgrzeszenia. Odpowiedział mi, że ma zwyczaj udawać się przed tabernakulum, przed Najświętszy Sakrament, aby samemu prosić o przebaczenie, że zbyt wiele przebaczył, na koniec modlitwy zwraca się do Jezusa słowami: Przecież to Ty sam dałeś mi zły przykład”. Wielu z nas pewnie przy tych słowach się uśmiechnie, ale powiem od razu – takich fragmentów w tej książce jest o wiele więcej. To radosna opowieść doświadczonego, posługującego przez wiele lat spowiednika, zadowolonego z owoców swej misji, cieszącego się każdym dniem, mimo że dość powtarzalnym w zewnętrznej formie.
Spowiednik papieża: „Miłosierdzie trzeba rozdawać pełnymi kubłami” Nie lękajcie się przebaczać o. Luis DriW swojej – jak sam mówi
misji, wzorował się na poprzednikach. Wzorem dla niego jest przede wszystkim św. Leopold Mandić, wielki kapucyński spowiednik, do którego bohater i autor książki ma wielkie nabożeństwo. Jego rozważanie, które w książce są często przytaczane, pięknie i wręcz idealnie wpisują się w istotę święta i kultu Bożego Miłosierdzia.  

„Jakikolwiek byłby motyw, do którego kobieta, mężczyzna, nastolatek czy osoba starsza przychodzą do konfesjonału, należy uczynić wszystko, aby odczuli oni miłosierne przytulenie naszego Boga. Boga, który idzie przed nami, czeka na nas i przygarnia” 

Nieprzypadkowo więc ojciec Dri, w konfesjonale, do którego ciągną tłumy, zawiesił kopię obrazu „Powrót syna marnotrawnego” Rembrandta. Niekiedy prosi penitentów, by spojrzeli na ten obraz. Na tym obrazie dla ojca nie istnieje nic innego poza synem. Wyciąga do niego ręce, obejmuje go. „Bardzo wielkie wrażenie wywarł na mnie zwyczaj” – pisze Franciszek – „który ojciec Luis stosuje w czasie wielu godzin spędzonych w konfesjonale, gdy zbliży się do niego penitent. Pierwszą jego czynnością jest ucałowanie jego dłoni. Chcę, aby czuł się przyjęty, niczym nieskrępowany. Nieważne, czy są to dłonie czyste, tak jak ręce kogoś, kto tuż przed chwilą się mył, czy są to ręce pielgrzymów, którzy tu przybywają bez większej troski o siebie”. 

fot. Ettore Ferrari, EPA

„Twoje miłosierdzie dotknęło także i mnie, proszę, kochaj mnie jako jednego z najpokorniejszych synów Twojego Ludu, abym karmił Twoim chlebem głodnych, którzy łakną Ciebie, abym obejmował Twoim objęciem tych, którzy pukają do moich drzwi, niechaj będę narzędziem Twego nieskończonego miłosierdzia” (modlitwa ojca Dri przed posługą w konfesjonale). 

Franciszek tak opisuje posługę ojca Dri: „Ojcowskie objęcie miłosiernego Ojca, współczujący wzrok Maryi, naszej Matki, dyspozycyjność kapłana, która sam doświadczał i nadal doświadcza miłosierdzia jako balsamu na swoje rany, czyni z konfesjonału matczyne łono, a nie trybunał czy poradnię”. Tak więc w spowiedzi chodzi nie o to, by w konfesjonale spotkać sędziego czy psychologa – ale Jezusa, nie kapłana, a Jezusa. Kapłan jest „tylko i aż” pośrednikiem. O tej istocie spowiedzi, w której najpełniej wyraża się istota Miłosierdzia Bożego, jest w książce najwięcej. Uwierz – Drogi Czytelniku – że aż trudno opuszczać niektóre fragmenty, wszystkie są wartościowe i ciekawe. Zachęcam: zajrzyj, bo to książka, którą można przeczytać w ciągu jednego dnia.  

„Z całego serca życzę, aby te stronice, mówiące o doświadczeniu i prostym życiu ojca Luisa, były duchową pomocą dla czytających. Niech poruszą serca w dążeniu do miłosiernego uścisku Boga” (Franciszek w przedmowie). 

Pierwszy krok należy do Boga  

Święty Leopold Mandić na kilka dni przed śmiercią, miał powiedzieć: „Spowiadam od 50 lat i nie mam wyrzutów sumienia za wszystkie dane rozgrzeszania. Ale z powodu 3 czy 4 razów, kiedy nie mogłem rozgrzeszyć, odczuwam ból. Może nie zrobiłem wszystkiego, co było możliwe, aby w penitencie wzbudzić dyspozycję do uzyskania rozgrzeszenia”. Tą „polityką” kieruje się też ojciec Luis. Nie patrzmy jednak na tę „politykę” miłosierdzia jako na „politykę” liberalizmu, którą w konfesjonale ma „uprawiać” spowiednik . To raczej „polityka” świadomego, pokornego i pełnego zaufania w swojej służbie. A służba ta polega na obdarowywaniu ludzi łaską Bożego Miłosierdzia, nieprzebranego i niewyczerpanego. To podejście do służby względem ludzi, podejście łączące się ze świadomością własnych słabości i grzechów, pokornego wobec wielkiej mocy Bożego Miłosierdzia oraz pełnego zaufania Bogu. Bo to od Boga, a nie kapłana, zależy akt wybaczenia grzechów, akt miłosierdzia. Jak zauważa ojciec Luis – w tej kwestii to zawsze do Boga należy pierwszy krok. Nawet Jezus, wisząc na krzyżu, zdolny był do miłosierdzia właśnie ze względu na Bożą łaskę.  

„Miłosierdzie jest przesłaniem życia i miłości, bez którego świat pogrąża się w smutku i przemocy”.

Być jedynie sługą miłosierdzia  

Współautorami książki są Andrea Tornielli i Alver Metalli. Do jej napisania, a najpierw do poszukiwania ojca Dri, skłonił ich sam Franciszek. To on kilkukrotnie mówił o tym spowiedniku, jednak na tyle ogólnikowo, że niełatwo było go odnaleźć. Papież po raz pierwszy wspomniał o nim w Rzymie, podczas spotkania z tamtejszymi proboszczami (6 marca 2014 r.), później też w książce „Miłosierdzie to imię Boga” (wydanej w styczniu 2016 r.). Mówił o duchownym tak: „Pamiętam pewnego wielkiego spowiednika, młodszego ode mnie, ojca kapucyna, który posługiwał w Buenos Aires. Pewnego razu przyszedł do mnie, żeby porozmawiać. Powiedział mi: Proszę, pomóż mi. Mam tak wielu penitentów, ludzi bardzo różnych…” Bardzo cenną wskazówką było dla nich to, że posługuję w sanktuarium Madonny z Pompei. To kościół chętnie nawiedzany przez wiernych, znajduje się w robotniczej dzielnicy stolicy Argentyny, graniczącej z najbiedniejszymi slumsami. Ojciec Luis Dri ma 89 lat. Papież opisał go jako o 20 lat młodszego od siebie. Jak się okazuje – jest od starszy Jorge Bergoglio o prawie 10 lat. Franciszek był pod takim wpływem jego energii, że przypisał mu po prostu młodszy wiek.  

„Wy, kapucyni – mówił Franciszek – macie ten szczególny dar od Pana: przebaczenia. Proszę was: nigdy nie nużcie się w udzielaniu przebaczenia!”. 

Papież tych, którzy się oddalili  

Książka to niezwykle ciekawa wędrówka po życiu ojca Dri, „życiu prostym jak mówi pierwsza część książki. Pisze też o osobistych relacjach z Franciszkiem, a także realizacji słów papieskiego nauczania. „Tak często powtarzany apel i prośba papieża do spowiedników, aby byli miłosierni, jest czymś, czego tak bardzo potrzebują nasze czasy. Tak powinno się postępować zawsze, ale niestety nieraz widzimy, że tak się nie dzieje. Zdarza się dość często, że nawet ludzie posiadający dostateczną formację religijną, wyobrażają sobie Boga jako kogoś, kto pragnie tylko karać”. 

Zdjęcie: Jezus Miłosierny – kopia wg. obrazu Adolfa Hyły

Ojciec Luis mówi o papieżu, jako „papieżu tych, którzy się oddalili”. To przecież tak bardzo łączy i komponuje się z peryferiami Kościoła, do których Franciszek chce dotrzeć. „Mogę powiedzieć z cała pewnością i ze spokojem sumienia, że postawa Franciszka przybliżyła i zachęciła do sakramentu pokuty tych, którzy od bardzo dawna lub nigdy nie przystępowali do spowiedzi. Otworzył on przed nimi zupełnie inną perspektywę niż ta, którą znali do tej pory, za którą się obwarowali”. Taki powinien być przez nie „tylko” papież, ale każdy dobry, skuteczny spowiednik. A „skuteczny” to taki, który prowadzi człowieka do Boga. Taki obraz papieża może (i powinien) przypominać jedno z głównych przesłań pontyfikatu Jana Pawła II – to przecież on ustanowił Święto Miłosierdzia Bożego. Tak mocne podkreślenie wagi spowiedzi świętej przez Franciszka jest kontynuacją tego dzieła. Po tę książkę powinni sięgnąć na pewno ci, którzy myślą o udaniu się do konfesjonału po dłuższej przerwie.  

„Według mnie jednym z najbardziej znaczących aspektów tego pontyfikatu jest to, że ewangeliczne przesłanie dociera do tych, którzy są daleko, przede wszystkim do wierzących, którzy nie praktykują, do tych 99 owiec, które opuściły owczarnię”.

Jezus i życie  

„Jestem bardzo wdzięczny za zaufanie, jakim obdarzył mnie papież, chociaż nie zasługuję na nie. Nie jestem zakonnikiem, który miałby jakieś szczególne przygotowanie, nie mam doktoratu ani specjalistycznych studiów. Nie mam nic poza tym, co daje mi Kościół w imię Boże, a więc poza władzą odpuszczania grzechów” pisze ojciec Luis, niejako tłumacząc się z tego, dlaczego podjął decyzję o napisaniu książki. A nie od początku był do tego przekonany. Nie uważał, że jest „materiałem” na książkę 

„Nie odczuwam zbyt wielkiego zmęczenia mimo moich 89 lat”. 

Ojciec Dri opisuje również osobistą korespondencję z Jorge Bergoglio już po jego wyborze na Stolicę Piotrową. W osobnym rozdziale opisuje swoją rodzinę. To rodzina, w której narodziło się wiele powołań, żyjąca ubogo w Argentynie lat trzydziestych i czterdziestych XX w. „Żyliśmy w środowisku, gdzie wszystko było proste, gdzie nie było rzeczy zbytecznych, a to, co mieliśmy, było naprawdę konieczne”. Druga część książki to „Drogi miłosierdzia”. To napisana prostym językiem, ale jednocześnie bardzo głęboka i wielopoziomowa rozprawka o Bożym Miłosierdziu. Na początku tej części ojciec Dri mocno łączy miłosierdzie z pokorą.  

„Można być narzędziem przebaczenia tylko gdy samemu wcześniej się go doświadczyło”.

Spowiednik papieża: „Miłosierdzie trzeba rozdawać pełnymi kubłami” Nie lękajcie się przebaczać o. Luis Dri

Zdjęcie: fragment obrazu Rembrandta – Powrót syna marnotrawnego

Konfesjonał to misje. I kojący olej  

Dla Czytelników misyjne.pl na pewno ciekawym rozdziałem będzie ten zatytułowany „Bądźcie miłosierni w rodzinie”. W nim konfesjonał jest nazwany terenem misyjnym. Jak mówi ojciec Dri, pragnienie wyjazdu na misje zawsze towarzyszyło temu, do którego często w swej posłudze się odnosił „materiałem” św. Leopoldowi Mandiciowi . „Mimo to całe życie spędził w konfesjonale. Lecz nawet w tak ciasnym miejscu, gdzie życie wydawało się trwać w bezruchu, miał świadomość, że w pewien sposób bierze udział w dziele ewangelizacji”.   

„Od konfesjonału do dzieł miłosierdzia jest krótka droga, zaledwie jeden krok”. 

Ojciec Dri kilkukrotnie w swojej książce wspomina Jubileuszowy Rok, Rok Święty za pontyfikatu Jana Pawła II. „W tym Jubileuszu Kościół zostanie jeszcze bardziej wezwany do leczenia tych ran, do opatrywania ich kojącym olejem, do opatrywania ich miłosierdziem oraz do leczenia ich solidarnością i należną uwagą. Nie popadajmy w obojętność, która upokarza, w przyzwyczajenie, które znieczula ducha i nie pozwala odkryć nowości, w cynizm, który niszczy. Otwórzmy nasze oczy, aby dostrzec biedy świata, rany tak wielu braci i sióstr pozbawionych godności. Poczujmy się wezwanie, słyszeć ich wołanie o pomoc”. Niezwykle odkrywczym – przynajmniej dla mnie – było misyjne spojrzenie ojca Dri na rolę i znaczenie konfesjonału. „Nie ma takiej rzeczy na świecie, której nie dałoby się usłyszeć w konfesjonale. Ponieważ przychodzą tu ludzie ze wszystkimi możliwymi problemami. Można śmiało powiedzieć, że KONFESJONAŁ JEST TERENEM MISYJNYM”. 

„Boże przebaczenie jest siłą miłości, która niesie żal za popełnione zło, żal, który jest o wiele silniejszy od naturalnego odruchu skruchy nawet w przypadku najgorszych czynów. Daj też pragnienie reparacji i przemiany życia”. 

Clou książki, clou spowiedzi  

Ojciec Luis od początku nie był przekonany do pisania tej książki, trzeba było go na początku nawet mocno do tego przekonywać. Na koniec zmienił chyba zdanie, napisał bowiem tak: „Próbowałem jak najlepiej opowiedzieć o moim życiu, które w dużej części spędziłem w konfesjonale. Pan Bóg będzie wiedział, co zrobić z moim trudem i pracą, do której mnie przekonano. Podjąłem ją, BY POMÓC LUDZIOM ZROZUMIEĆ WARTOŚĆ SPOWIEDZI I OTWORZYĆ SIĘ UFNIEJ NA DAR BOŻEGO MIŁOSIERDZIA”.

spowiedź spowiednik konfesjonał

Fot. cathopic

Ojciec Luis przypomina słowa Franciszka, który podkreśla, że nie można być spowiednikiem bez przygotowania. Można się nim stać, kiedy najpierw samemu jest się penitentem i prosi się o przebaczenie. To spostrzeżenie, zawarte w liście apostolskim na Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, ma fundamentalne znaczenie. Ojciec przypomina także inne słowa papieża: „Nie zapominajmy nigdy, że być spowiednikiem oznacza mieć udział w MISJI Jezusa oraz być konkretnym znakiem Bożej miłości, która przebacza i zbawia. Każdy z nas otrzymał dar Ducha Świętego, aby przebaczać grzechy, i jesteśmy za niego odpowiedzialni”. Ojciec widzi swoją odpowiedzialność w spowiedzi dwutorowo – jako odpowiedzialność za przekazanie łaski Bożego Miłosierdzia, zrealizowane woli Boga, a z drugiej stronyodpowiedzialność za penitenta, wzbudzenie w nim żalu i przede wszystkim chęci naprawy relacji z Bogiem Ojcem. To najważniejsze, o co do końca będzie zabiegać ów kapucyn, papieski wzór spowiednika.  

Kapucyn wiele razy wraca w książce do swojego duchowego autorytetu. Najobszerniej opisuje go w rozdziale „Czego nas uczą wielcy spowiednicy”. Możemy przeczytać tam: „Czerpałem inspirację z jego życia, z jego pokory, z jego powierzenia się w Boże ręce w czasie choroby, Czerpałem ze sposobu, w jaki rozdawał miłosierdzie „pełnymi kubłami”, jak zaleca obecnie Papież Franciszek Święty Leopold lubił powtarzać, że miłosierdzie Boże przewyższa wszelkie nasze oczekiwania. Był przekonany – i samo o tym mówił – że Bóg raczej woli ułomności, które czynią nas pokornymi, niż wyniosłą doskonałość”.  

„Nie ma takiej rzeczy na świecie, której nie dałoby się usłyszeć w konfesjonale, ponieważ przychodzą tu ludzie ze wszystkimi możliwymi problemami. Jak już mówiłem można śmiało powiedzieć, że konfesjonał jest terenem misyjnym. SPOWIADAĆ TO JAKBY UDAĆ SIĘ NA NIEZNANE ZIEMIE I TAM GOSIĆ EWANGELIĘ, przepowiadać zbawienie w Chrystusie, Jego miłosierdzie ofiarowane ludziom o którym jeszcze oni nie słyszeli”.

Narzędzie w dziele Bożego Miłosierdzia 

Oprócz Franciszka, o. Dri często cytuje też Jana Pawła II. Opowiada o kanonizacji o. Leopolda. Ukazał go wtedy jako przykładnego spowiednika: „Jego wielkość polega na tym, że potrafił się umniejszać, robić miejsce dla prawdziwego Pasterza dusz ludzkich”. W następujący sposób określał swą posługę: „Ukrywajmy wszystko, nawet to, co może wydawać się darem od Boga. Nie kupczmy tym. Tylko Bogu należy się cześć i chwała! Gdyby to było możliwe, powinniśmy przejść przez ten świat jak cień, który nie zostawia za sobą śladu”. 

W tej wizji kapłan, spowiednik jest niczym narzędzie. To jednak „aż narzędzie”, bo w rękach Miłosiernego Boga. Bycie narzędziem nie oznacza jednak biernego wykonywania „zawodu spowiednika”. To wypełnianie Bożej misji, bycie tym, który owe kubły miłosierdziem napełnia i je rozlewa dalej. Trzeba zaufać Bogu – spowiednik powinien w zaufaniu oddać się Jego woli. Ojciec Dri pyta dalej: „Jakże Bóg miałby cię nie przytulić, On który jest nieskończonym miłosierdziem?” i dodaje dalej: „Wydaje mi się, że jeżeli ktoś wątpi w spotkanie z Bożym miłosierdziem lub go unika, to za jego postawą kryje się fałszywy obraz Boga lub Jego nieznajomość”.  

Konfesjonał – miejsce życia 

Ojciec Dri w swojej spowiedniczej posłudze chce zrobić wszystko, by moc udzielić przebaczenia. Ostatni rozdział pt. „Kilka rad dla młodych spowiedników” zaczyna tak: „Bądźcie miłosierni, nie bądźcie biurokratami, unikajcie narzekania, małostkowości, które tak często wkradają się do naszych relacji z innymi. Bądźcie znawcami prawa, lecz nie spowiadajcie z normami kanonicznymi w ręku”. I pozwól – Drogi Czytelniku – że na koniec tej relacji z lektury „Nie lękajcie się przebaczać” wtrącę swoje trzy grosze. Muszę bowiem potwierdzić tę refleksję ojca Luisa. Najbardziej pamiętam właśnie te spowiedzi i mam wrażenie, że najwięcej one mnie zmieniły, gdy spowiednik mówił do mnie jak zatroskany ojciec syna marnotrawnego, jak ktoś, kto się troszczy o moją relację z Ojcem, Bogiem Ojcem. „Prawo służy wyznaczeniu kierunków, sposobu sprawowania posługi sakramentalnej, ale spowiednik jest znakiem Boga, KTÓRY NAS UPRZEDZA, który oczekuje na grzesznika, aby ofiarować mu przebaczenie”.

Zdjęcie: panorama Buenos Aires, fot. unsplash

Można odnieść wrażenie, że ojciec Luis zrobi wszystko, by uświadomić to każdemu, kto „zajrzy” do konfesjonału. „Zachęcam osoby, które przychodzą do mnie do spowiedzi, by pozwoliły się przeniknąć spojrzeniu Jezusa, ponieważ może ono gruntownie zmienić ich życie, począwszy od ofiarowania im nieograniczonego zaufania w Boże miłosierdzie. Jezus przyszedł bowiem, aby nam przebaczyć, przygarnąć nas, przytulić, towarzyszyć nam w drodze, podtrzymywać nas i leczyć rany”. Konfesjonał to – jak podkreśla ojciec miejsce życia, gdzie Miłosierdzie jest nam dane, gdzie jest nam rozdawane – nie na miarę, nie oszczędnie, ale kubłami. Po tej książce już żadna nasza wizyta w konfesjonale, żadna spowiedź i rozmowa ze spowiednikiem nie będzie taka sama. 

Zobacz także
Wasze komentarze