W Sudanie Południowym, codzienność jest walką dla zwykłych obywateli. Kraj ten położony jest w samym sercu Afryki. Jest to najmłodszy naród na świecie. W 2011 r. stał się niezależnym krajem. Odłączył się wtedy od Sudanu. Dwa lata później wybuchła tam wojna domowa, która stała się brutalną wojną plemienną. ONZ szacuje, że w kraju tym prawie 1,7 mln osób posiada status uchodźcy wojennego. Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspiera chrześcijan tam mieszkających organizując im najpilniejszą pomoc materialną (foto. PKWP).

Sudan Południowy to obóz śmierci!

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Tak sytuację w tym kraju oceniają autorzy najnowszego raportu Amnesty International. Według ich opinii już ponad milion Południowych Sudańczyków zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów, a liczba ta stale rośnie. Zarówno siły rządowe, jak i opozycja dopuszczają się zbrodni przeciw ludzkości, mordowana jest ludność cywilna, a kobiety i dziewczęta padają ofiarą gwałtów – stwierdza raport.

Tak tragiczną sytuację potwierdza również kard. Peter Turkson, prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju, który niedawno gościł w tym kraju. Jego zdaniem panuje tam chaos, a trwające wciąż konflikty i walki hamują wszelki rozwój.

Ostoją Sudańczyków pozostaje Kościół i pracujący tam misjonarze. Jeden z nich – polski salezjanin ks. Jan Marciniak w rozmowie z Radiem Watykańskim przyznał, że sytuacja w kraju pozostaje trudna, przy czym główny problem stanowią konflikty międzyplemienne.

– Sudan Południowy oddzielił się oficjalnie od Chartumu 9 lipca 2011 roku, a zatem za dwa dni będziemy obchodzić rocznicę tego wydarzenia. W tym roku jednak nie będzie świętowania, bo nie ma pokoju, funduszy ani warunków, żeby to wszystko zorganizować. Ludzie przeżywają różne trudności, brakuje im jedzenia – powiedział misjonarz. Zaznaczył, że w ich misji ludzie często jedzą tylko raz na dzień, a szczególnie ciężko jest w tych miesiącach głodu: od stycznia do marca; jest wtedy bardzo gorąco, sucho i nic na polu nie urośnie.

– Wielu ludzi uciekło, niektóre wioski są całkowicie zniszczone. Drogi są w bardzo złym stanie, wszędzie odczuwa się brak bezpieczeństwa. Rok temu siostra zakonna na jednej z misji została zastrzelona. Na mojej misji, gdzie mamy szkołę podstawową i średnią, od Bożego Narodzenia do Nowego Roku gubernator dał nam żołnierzy, aby nas pilnowali. Czasami słychać jakieś strzały. Pan Bóg nas strzeże. Ludzka modlitwa naprawdę czyni cuda – podkreślił ojciec

Sudan Południowy to obóz śmierci!
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze