fot. Jules & Jenny from Lincoln, UK – Evesham, St Lawrence’s church window, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=71386814
Święty Egwin – biskup, który nie dał się złamać [PATRON DNIA]
W Evesham w Anglii znajdują się ruiny klasztoru, które nawet dzisiaj imponują. Najmocniej wyróżnia się duża dzwonnica, otoczona chętnie odwiedzanym parkiem. Klasztor został zniszczony podczas reformacji, lecz jego pozostałości są jednymi z nielicznych świadectw działalności św. Egwina.
O świętym Egwinie, żyjącym na przełomie VII i VIII w. nie wiadomo wiele. A przecież – zgodnie z tym co mówią późniejsze żywoty – miała być to postać ceniona i nietuzinkowa. Co więcej, założył jeden z najbogatszych i najpotężniejszych klasztorów średniowiecznej Anglii. Być może właśnie ze względu na rosnące znaczenie konwentu niemal 200 lat po śmierci Egwina, zaczęto mocniej interesować się jego założycielem. Źródła bowiem milczą o nim przez stulecia. Nawet słynna „Historia kościelna narodu angielskiego” Bedy Czcigodnego, który wszakże był współczesny Egwionowi, nie wspomina o nim ani słowem. Natomiast musiał rozwijać się poświęcony mu kult lokalny i zapewne też miejscowe tradycje na temat jego życia oraz cudów. Pierwszy jego żywot pojawia się pod koniec X w. Kolejna odsłona jego hagiografii pojawia się w zredagowanej pierwotnie w XII w. kronice klasztory w Evesham („Chronicon abbatiae de Evesham”). Tam też znajdziemy załączony dokument fundacyjny konwentu napisany przez św. Egwina – trudno powiedzieć jednak, czy jest to tekst autentyczny. Wszystkie pisane informacje na jego temat pochodzą zatem z czasów, gdy Anglia już nie wyglądała tak, jak za życia św. Egwina. Jego żywot warto traktować nie jako dobrze udokumentowaną biografię, lecz pełną legend opowieść o świętym, która ma inspirować i zachęcać do wytrwałości w wierze.
W podzielonej Anglii
Św. Egwin urodził się najprawdopodobniej w 2 poł VII w. w królestwie Mercji. Wówczas Anglia podzielona była na kilka państewek, które rywalizowały ze sobą, raz to narzucając swoje zwierzchnictwo innym, raz to je tracąc. Anglia nie była jednakże zjednoczona, choć właśnie Mercja w VIII w. była regionalnym hegemonem. Władcami tych królestw byli Anglosasi, którzy kilka wieków wcześniej przybyli z kontynentu europejskiego jako poganie i zdominowali miejscową chrześcijańską ludność. Gdy Egwin przychodził na świat wciąż trwała chrystianizacja Anglosasów. W trakcie tego procesu w 679 r. powstało biskupstwo Worcester, które 14 lat później objął Egwin. Wówczas królem Mercji był Æthelred, a życiorys naszego świętego sugeruje, że Egwin był jego krewnym.
Nic nie wiemy o jego działalności przed objęciem godności biskupiej.
„Chronicon abbatiae de Evesham” (wszystkie cytaty będą pochodzić z tej kroniki właśnie) wspomina tylko, że „odrzuciwszy więc ambicję świeckiej próżności i radość doczesnych zaszczytów, wybrał dobrowolne ubóstwo ze względu na Boga i całkowicie oddał się kultowi Kościoła oraz sprawowaniu Bożych obrzędów. Przechodząc kolejno przez wszystkie stopnie stanu duchownego aż do kapłaństwa, wkrótce tak całe swoje życie skierował ku kontemplacji Bożej, aby w działaniu zawsze mieć Pana przed oczami (…)”.
Przypisuje mu także wszystkie cechy wzorowego średniowiecznego świętego.

Wygnaniec
Nie dziwi, że klasztorna kronika opisuje Egwina jako wzorowego pasterza. Nie wszystkim podobało się jego nauczanie, ponieważ – jak już to było wspomniane – Anglia, w tym Mercja, dopiero przechodziła swój proces chrystianizacji.
„Mężny w przeciwnościach, łagodny w cichości, gorliwy obrońca prawdy, mąż Boży, pragnął wyprowadzić lud nowo nawrócony oraz tych, którzy jeszcze tkwiąc w pogaństwie byli uwikłani w dawne błędy i liczne nieczystości, z paszczy diabła, odwrócić ich od win ojców i brudu dawnego pogaństwa oraz oczyścić ich z takich występków, aby stali się ludem poświęconym Bogu.
(…)
Ponieważ jednak nieuleczalna choroba wielu ludzi nie poddawała się lekarstwu urzędu, w czasach przeciwności i prześladowań wzburzyła się sroga burza przeciw chrześcijańskiej wierze. Wrogowie prawdy wzniecili bunt przeciw jej obrońcy i uzbroili się w fałszywe oszczerstwa przeciwko błogosławionemu.”
Gorliwość i stanowczość Egwina w przestrzeganiu zasad wiary oraz upominaniu swoich owieczek miała się niektórym nie podobać. Pojawiły się fałszywe oskarżenia na jego temat, a we wzniecaniu buntu przeciwko biskupowi miał mieć udział sam król, będący przecież jego krewnym (nawet jeśli były to lata, gdy tron objął kolejny król Cœnred). Kalumnie miały zostać wysłane do samego papieża, a sam Egwin wygnany z Worcester.
Legenda o kluczu w rybie
Egwin postanowił udać się osobiście do Rzymu. Jego podróż ubrana została w barwną i wymowną legendę. Otóż, wygnany biskup postanowił uczynić swoją pielgrzymkę do stolicy zachodniego chrześcijaństwa prawdziwie pokutną. Założył na swoje nogi kajdany i zamknął je kluczem, które następnie… wrzucił do rzeki.

Tak z zakutymi kajdanami Egwin dotarł do Rzymu, gdzie w bazylice św. Piotra pogrążył się w modlitwie. W międzyczasie przebywający z nim w Wiecznym Mieście słudzy poszli nad rzekę Tyber, by kupić coś do jedzenia. We wnętrznościach jednej z wydobytych ryb znaleźli klucz, który wygnany biskup wcześniej wyrzucił do innej rzeki w Anglii. Tak Egwin mógł wyzwolić się z kajdan, które sobie w ramach pokuty za grzechy swojego ludu nałożył.
Cud ten miał zwrócić uwagę samego papieża (kronika podaje, że był to Konstantyn, lecz jego pontyfikat wydaje się dość późny jak na opisywane w legendzie wydarzenia jeżeli podanej w niej chronologii). Zapraszano go do uczestnictwa w uroczystych liturgiach w Rzymie, a potem wysłano z papieskim błogosławieństwem do Worcester, by ponownie objął biskupstwo. Tym razem król, być może już Cœnred, przyjął Egwina z wielkimi honorami oraz „z wielką radością i wdzięcznością”. Stał się też wpływowym doradcą króla.
Początki klasztoru w Evesham
W tym czasie na terenie dzisiejszego Evesham pasterze wypasali tam trzody na potrzeby Kościoła. Jednemu z nich, Eofowi, miała ukazać się Matka Boża. Poruszony tym widokiem udał się do biskupa, by mu o tym powiedzieć. Ten po długich modlitwach postanowił pójść na miejsce rzekomego objawienia. Podczas modlitwy również i Egwinowi ukazała się Maryja. „Zrozumiawszy, że jest to Matka Pana, mąż Boży, uznawszy to za najpewniejszy znak, oddał jej cześć; a ona pobłogosławiła go znakiem krzyża i w taki sposób zniknęła”.
Egwin doszedł do wniosku, że Pan Bóg zaprasza go do tego, by „to miejsce zostało poświęcone kultowi Bożemu i oddane na wieczne przebłaganie pod opiekę Najświętszej Rodzicielki”. Tak postanowiono zbudować klasztor w Evesham. Król Cœnred poparł ten pomysł i wraz z Egwinem wyruszyli do Rzymu, by prosić o błogosławieństwo papieża. Kronika mówi, że było to w czwartym roku panowania Cœnreda, a więc w 708 r., gdy papież Konstantyn właśnie objął swój urząd (zatem legendarna pielgrzymka Egwina w kajdanach musiałaby mieć miejsce za czasów Jana VI lub Jana VII, jeśli nawet nie wcześniej za pontyfikatu Sergiusza). Pielgrzymi otrzymali błogosławieństwo papieża i przywileje dla nowego klasztoru. Miał on zostać poświęcony w 714 r.

Biskup zostaje mnichem
Egwin zrezygnował z godności biskupiej i został opatem – przełożonym nowopowstałej wspólnocie mnichów w Evesham.
„Sam więc mąż Boży, Egwin, stawszy się mnichem, zaczął jeszcze bardziej wzrastać w słowie i nauce, w cnotach i cudach, odkładając na bok troski świata i z prostotą ducha znosząc straty dóbr doczesnych. (…) W pokorze i prostocie serca, nie przypisując sobie żadnej zasługi, lecz przewyższając wszystkich łagodnością i cierpliwością, niczego sobie nie przywłaszczał ani nie przypisywał własnym czynom. Był pokorny w stroju, radosny w mowie, gorliwy w głoszeniu, wytrwały w modlitwie, anielski w obliczu, pobożny w uczuciach, chwalebny w cnotach, miły w dobroci i godny pochwały w pobożności. Oddawał się licznym czuwaniom i postom (…).
Egwin zmarł 30 grudnia 717 r. Chociaż w źródłach pisanych zdaje się, że został zapomniany na niemal dwa stulecia, to przetrwał w pamięci zbiorowej. Kult lokalny musiał się szerzyć, ponieważ powstało wiele opowieści o cudach, które miały dziać się za jego wstawiennictwem. Pytanie, czy sam Egwin chciał być zapamiętany.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Franciszka d’Amboise – żyć w świecie, nie należąc do świata [PATRONKA DNIA]
Edmund Campion – czego może uczyć współczesnych katolików?
Leon Wielki – pierwszy papież, którzy otrzymał ten przydomek [PATRON DNIA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny