fot. Antonio Kljajić/cathopic
Tak miała wyglądać liturgia mszalna według założeń Soboru Watykańskiego II. Jak wyszło w praktyce?
Sobór nie mówił o tym, aby cała liturgia była sprawowana w języku narodowym. Tymczasem dzisiaj rzadko kiedy jakikolwiek element liturgii celebrowany jest po łacinie. Praktyka koncelebry również nie miała być najczęściej spotykaną formą mszy św., a dzisiaj jest ona obecna niemalże codziennie w parafiach, gdzie posługuje kilku prezbiterów. Jaki był zamysł, a jaki jest rezultat reformy liturgicznej?
Nie milkną głosy po niedawnych konsekracjach biskupich, które zostały przeprowadzone w lipcu tego roku przez Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X. Przy różnych dyskusjach, które temu zagadnieniu towarzyszą, można natrafić na spory liturgiczne. Często podkreśla się różnicę między liturgią sprawowaną przez tzw. tradycjonalistów a tych, którzy są przywiązani do powszechnie obowiązującej formy, która – jak podkreślił papież Franciszek – jest dziś jedynym wyrazem modlitwy Kościoła (Traditionis custodes, art. 1). Żeby jednak dobrze zrozumieć, o co właściwie chodziło w reformie liturgicznej i dlaczego jej efekt jest odległy od formy, która stała się podstawą do podjętych modyfikacji, trzeba skupić się na wizji liturgii według Soboru Watykańskiego II.
Sobór a reforma liturgiczna
Podstawowym elementem, który należy tutaj uwypuklić jest fakt, że sobór nie dokonał reformy, ale ją przygotował, zwłaszcza jeśli mówimy o teologicznym aspekcie zmian. Cały początek Konstytucji o Liturgii Świętej (Sacrosanctum Concilium, KL), pierwszego dokumentu soborowego z 4 grudnia 1963 r., dotyczył teologicznego ujęcia świętych obrzędów. Główną troską Konstytucji było bowiem pragnienie ukazania liturgii jako sposobu modlitwy, a nie tylko zbioru czynności do wykonania. Dlatego też artykuły od 1 do 13 są nazywane swoistą „syntezą nauczania soborowego” (Bogusław Migut).
Czym właściwie jest liturgia? Sobór odpowiada na to pytanie następująco: jest to celebracja łącząca niebo z ziemią, w której centrum jest misterium paschalne, i której celem jest oddanie czci Bogu oraz uświęcenie człowieka (KL, 6-8). W liturgii bowiem aktualizuje się tajemnica zbawienia, bo jest w niej Chrystus – Głowa swojego mistycznego ciała, którym jest Kościół (KL, 5-12). Przez swoją skuteczność i moc, która pochodzi z wysoka, liturgia stanowi źródło oraz szczyt całego życia Kościoła, bo z niej wynika i do niej zmierza wszelka jego działalność (KL, 10-13).

Oczywistym jest, że jeżeli duchowieństwo, które codziennie przewodniczy celebracjom liturgicznym nie byłoby przesiąknięte jej duchem, wprowadzanie zmian do liturgii może być utrudnione i dla wielu niezrozumiałe. Dlatego ojcowie soborowi polecali, aby przede wszystkim edukować duszpasterzy, tak by mogli się oni stać wkrótce jej nauczycielami (KL, 14). Jak podkreślał Annibale Bugnini, jedna z czołowych postaci odnowy liturgicznej, reforma bez formacji (zarówno duchowieństwa, jak i świeckich) mogłaby przynieść Kościołowi dezorientację.
Czym się miano kierować podczas prac nad reformą? Ojcowie wskazywali na to, że obrzędy winny być prostsze, ale nie prostackie. Ta prostota miała polegać na tym, aby oczyścić liturgię z tego, co przysłaniało jej wartość (KL, 21). Aby w sposób rzetelny i poprawny powziąć pracę nad odnową, ci którzy mieli jej dokonać – jak wiemy, uczyniła to dopiero Komisja ds. wdrożenia w życie założeń soborowej Konstytucji o Liturgii Świętej – winni byli przeprowadzić studium teologiczne, historyczne i pastoralne nad obrzędami (KL, 23). Wskazanie na duszpasterski (pastoralny) wymiar badań jest tu kluczowy. Odnowa liturgiczna miała bowiem kierować się przede wszystkim względami duszpasterskimi. Dlatego priorytetową formą mszy św. stała się nie tyle liturgia biskupia, ile parafialna.
Udział ludu w liturgii
Istotnym elementem, o którym należy tutaj wspomnieć, jest zwrócenie uwagi na udział ludu w liturgii. Dotychczas księgi liturgiczne, poza niektórymi wyjątkami, raczej nie skupiały się na zgromadzeniu liturgicznym, ale raczej na celebrującym kapłanie. Odtąd ten akcent miał być zmieniony poprzez silniejsze skoncentrowanie się na uczestnikach liturgii. Mieli oni, zgodnie ze swoim stanem, włączać się w celebrację. Szlachetna prostota obrzędów miała temu dopomóc. Dlatego też postulowano, aby mogli wykonywać aklamację, odpowiedzi, psalmy, antyfony, pieśni, gesty i różne czynności, a w niektórych momentach liturgii trwać na świętym milczeniu (KL, 29-31).
Jakie było modelowe uczestnictwo w liturgii? Według ojców soborowych, jak to podkreśla Salvatore Famoso, wybitny komentator zmian liturgicznych ubiegłego wieku, chodziło o takie branie udziału w liturgii, w którym umysł i serce było złączone w składaniu kultu Bożego, przy jednoczesnym wyrażaniu tego wewnętrznego przeżycia na zewnątrz. Liturgia miała być więc aktem wspólnotowym, a nie indywidualnym. To właśnie wspólna msza św. miała być formą zwyczajną, normatywną liturgii (KL, 27). Wszyscy, którzy byli obecni w kościele, mieli stanowić wspólnotę modlących się osób. Temu założeniu miały towarzyszyć następujące modyfikacje: wprowadzenie do liturgii odpowiednio dobranych czytań mszalnych, wygłaszanie katechez liturgicznych, przywrócenie homilii oraz wprowadzenie pewnych pouczeń do celebracji (KL, 35).

Istotnym zagadnieniem była także kwestia języka liturgicznego. Odtąd można było odejść od łaciny w pouczeniach, czytaniach, niektórych modlitwach oraz śpiewach (KL, 36). Co ważne: sobór nigdy nie wypowiedział się za całkowitym zniesieniem łaciny w liturgii! To, że dzisiaj jej przeważnie nie używamy, nie jest do końca wolą soborową, ale zostało wprowadzone przez Stolicę Apostolską w trakcie reformy, kiedy modyfikacje postępowały i coraz bardziej zmieniały się dotychczasowe obrzędy. Trzeba bowiem zwrócić uwagę na to, iż sobór wzmiankował o języku narodowym tylko w tych częściach, które należały do ludu, tak aby umożliwić i ułatwić mu uczestnictwo. Cała celebracja nie miała być więc sprawowana w języku narodowym, ale tylko pewne jej fragmenty.
Podobna sytuacja występowała w związku z inkulturacją, czyli dostosowaniem obrzędów do mentalności, pojętności i kultury poszczególnych ludów. Otóż dano możliwość, aby przy zachowaniu jednolitości rytu rzymskiego, dokonywać w liturgii pewnych przystosowań (KL, 37-40). Nie miały być to zmiany arbitralne. Raczej miały one wynikać z troski duszpasterzy o powierzony im lud. Dlatego dzisiaj liturgia afrykańska jest odmienna od europejskiej, a azjatycka od amerykańskiej. Choć trzon zawsze musi być ten sam, niektóre elementy mogą się różnić. Dobrym przykładem jest taniec, który choć w Europie (poza nielicznymi wyjątkami) nie stanowi fragmentu liturgii, to jest elementem liturgii na innych kontynentach.
Teologiczna wizja liturgii mszalnej
Zanim podano wskazania odnoszące się do reformy liturgii mszalnej, podkreślono, że misterium Eucharystii jest przedziwnym sakramentem. Ojcowie soborowi mówili tu o tym, że w liturgii mszalnej aktualizuje się ofiara krzyża (KL, 47). Msza św. jest ofiarą, ale i ucztą. Ofiarą, bo ofiaruje się Bogu dary i samych siebie, ale i ucztą, bo spożywa się z przeistoczonych darów pokarm na życie wieczne. Liturgia to antycypacja życia wiecznego.
W obliczu tak wielkiego misterium człowiek nie może pozostać obojętny. Postulowano więc takie „wprowadzenie” człowieka w liturgię, aby ten mógł się nią modlić. Msza św. to nie teatr, ani jakieś pobożne widowisko. Jest ona raczej świętą liturgią, która potrafi kształtować wnętrza modlących się, by jeszcze ściślej jednoczyli się z Bogiem (KL, 48). Komunia św. nie jest bowiem tylko przyjęciem hostii, ale jest zewnętrznym wyrażeniem faktu, że dana osoba ściśle łączy się z Chrystusem i posiada z Nim jedność. Dlatego też wszelkie obrzędy, które towarzyszą sprawowaniu mszy św., miały umożliwiać człowiekowi modlitwę. Jasność oraz klarowność – to miały być cechy odnowionych ceremonii.
Szczegółowe rozporządzenia odnoszące się do reformy liturgii miały wynikać z ogólnego założenia: obrzędy mają mieć ze sobą wewnętrzny związek, mają umożliwiać czynny udział wiernych oraz ułatwić bardziej pobożne uczestnictwo w celebracji. Nie należało odtąd zatrzymywać w liturgii elementów powtarzających się lub dodatkowych (KL, 50). Istotne jest tu dostrzeżenie, że w przeciwieństwie do reformy trydenckiej, odnowa wytyczona przez Sobór Watykański II (1962-1965) miała czerpać z pierwotnej tradycji ojców Kościoła.
Ogólne założenia odnowy mszy św.
Kierując się teologiczno-pastoralną wizją liturgii, która w późniejszej Konstytucji dogmatycznej o Kościele z 21 listopada 1964 r. (Lumen gentium) została wzbogacona o szerszy aspekt eklezjalny, wytyczono ogólne założenia reformy mszy św., wyłączywszy oczywiście elementy pochodzenia Bożego, które nie mogą być zmieniane. Tak więc:
- chciano rozszerzyć liturgię słowa oraz dokonać modyfikacji lekcji mszalnych (KL, 51);
- wprowadzono do liturgii mszalnej homilię, obowiązkową w niedziele i święta nakazane (KL, 52);
- dołączono do obrzędów mszalnych modlitwę powszechną (KL, 53);
- podkreślono potrzebę komunikowania wiernych z hostii konsekrowanych podczas liturgii, a nie wyciąganych z tabernakulum (KL, 55);
- rozszerzono praktykę udzielania Komunii św. pod obiema postaciami (KL, 55);
- polecono na nowo opracować obrzędy koncelebracji oraz rozszerzyć praktykę jej sprawowania (KL, 57-58).
Reforma mszy św. nie miała być jednak modyfikacją gwałtowną i generalną. Chodziło raczej o drobne zmiany. Miały to być modyfikacje znaczne w sensie teologicznym, ale obrzędowo niewielkie.

Jak więc wyglądałaby msza św. według założeń soborowych? Mamy na szczęście księgi, które nam to obrazują. Są to woluminy wydane w 1965 r. Przedstawiają odnowioną formę mszy św., która była podobna do liturgii z 1962 r. (tzw. trydenckiej), ale posiadała wiele nowych elementów, które wynikały ze zmiany akcentu z liturgii kapłana na liturgię ludu, której kapłan przewodniczy. Księgi te po raz pierwszy zawierały wzmianki o wspólnej modlitwie kapłana z ludem, udziale lektora świeckiego w celebracji, śpiewach wykonywanych przez scholę, trzech miejscach celebracji (miejscu przewodniczenia, ambonie oraz ołtarzu) czy homilii i modlitwie powszechnej. Jednocześnie należało tu dbać o to, aby wierni mogli i potrafili odmawiać po łacinie teksty mszalne (por. KL, 54).
Sobór Watykański II (1962-1965) pragnął zatem ciągłości w liturgii, poddając odnowie jedynie to, co rzeczywiście się jej domagało. Chodziło o zrewidowanie dotychczasowych obrzędów pod kątem pastoralnym. Jan XXIII (zm. 1963), który zwołując sobór wyjaśniał idee reform, mówił w 1959 r., że praca na rzecz odnowy nie ma być pracą dla muzeów, ale dla ludzi żywych. Dlatego też chciano poprzez te drobne zmiany z jednej strony zachować ducha liturgii rzymskiej i jej dotychczasowy kształt, ale zmienić nieco jej charakter, tak aby dostosować ją do nowych warunków, wynikających z ówczesnej sytuacji Kościoła.
Czy to się dokonało?
Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Mówiąc, że to się dokonało, należałoby od razu umieścić do tego pewien komentarz. Z jednej strony dokonano odnowy teologicznej patrzenia na świętą liturgię i zdaje się, że ona się udała. Dziś bowiem mało kto mówi o liturgii jako o ceremoniale z rubrykami do wiernego wykonania. Z drugiej jednak strony efekt ostateczny odnowy liturgicznej, który dostrzega się dzisiaj w naszych kościołach, to coś, co bardzo mocno wykroczyło poza ramy soborowej Konstytucji o Liturgii Świętej. Sobór np. nie mówił o tym, aby cała liturgia była sprawowana w języku narodowym. Tymczasem dzisiaj rzadko kiedy jakikolwiek element liturgii celebrowany jest po łacinie. Praktyka koncelebry nie miała być najczęściej spotykaną formą mszy, a dzisiaj jest ona obecna niemalże codziennie w parafiach, gdzie posługuje kilku prezbiterów. Ponadto dzisiaj w niewielu parafiach wierni częściej niż w Wielki Czwartek (a i to nie zawsze!) otrzymują Komunię św. pod obiema postaciami, a tego pragnęli ojcowie soborowi. Podobna sytuacja ma miejsce z komunikowaniem wiernych hostiami, które są konsekrowane podczas tej mszy, w której uczestniczą. Nie jest więc łatwo odpowiedzieć na pytanie, czy reforma – ujmując ją całościowo – dokonała się w taki sposób, jak tego pragnął Sobór Watykański II.
Trzeba tu dostrzec różnicę między reformą postulowaną przez zgromadzenie soborowe a tą, którą przeprowadzono po soborze. Sobór wyznaczył bowiem jedynie pewne wskazówki w odniesieniu do przyszłej reformy mszy św. Odnową zajmowała się specjalna komisja. Liturgii nie tworzono przy biurku. Jednak zdecydowane działania reformatorów sprawiły, że dzisiaj można mieć wrażenie, iż ogólne zasady soborowej konstytucji nie tylko nie zawsze były dobrze interpretowane, ale czasem pomijane (np. kwestia języka). To oczywiście ma swoje źródła historyczne w doświadczeniu Kościoła z lat 1965-1968. Dlatego o reformie należy myśleć jako o procesie, który miał kilka etapów. Soborowa konstytucja była wyrażona wiernie w odnowie liturgicznej z 1965 r. Potem pewne elementy powtórnie zmieniano, dochodząc do kształtu obrzędów, które znamy dzisiaj.

Nie można zatem przeciwstawiać soboru i reformy. Problemem, który tutaj występuje, jest jedynie kwestia szerokiej interpretacji soborowego nauczania. Nie odnosi się to tylko do Konstytucji o Liturgii Świętej, ale i do innych dokumentów wówczas promulgowanych. Dlatego raczej należy utrzymywać, że sobór miał znaczący wkład w odnowę teologiczno-pastoralno-eklezjologiczną, którą raczej się udała. Odnowa obrzędowa, będąca dzisiaj pasmem niekończonych się polemik, jest trochę innym tematem. Dlatego na pytanie „czy ta reforma się właściwie dokonała”, należałoby odpowiedzieć następująco: tak, dokonała się, tylko że przede wszystkim w warstwie teologicznej. Reforma obrzędów wymaga poznania przede wszystkim konkretnych etapów odnowy liturgicznej i kontekstu zmian (z ich blaskami i cieniami), a nie tylko samej soborowej konstytucji.
Soborowa wizja odnowy liturgicznej zakładała odnowienie liturgii w świetle świadectwa Pisma Świętego, ojców Kościoła oraz potrzeb duszpasterskich. Reforma miała ułatwić ludziom udział w celebracji. Ukazanie elementów teologicznych stało się tu konieczne, bo chodziło głównie o zmianę mentalności, a nie obrzędów. Liturgia miała być pojmowana jako szkoła modlitwy, moralności i wiary, a nie tylko skostniały rytuał, w którym człowiek jest tylko biernym widzem. Żeby go jeszcze bardziej zaangażować w czynność liturgiczną, przy wskazywaniu potencjalnych zmian zwrócono więc uwagę głównie na walor pastoralny.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |

Leon XIV i reforma liturgiczna. Konieczność dokończenia Soboru
Leon XIV: do biskupów i kapłanów należy strzeżenie liturgii
Afrykańscy liturgiści: liturgia to nie folklor ani spektakl





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny