fot. Maciej Kluczka

Został misjonarzem, choć kiedyś myślał, że Boga nie ma

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Na co dzień mieszka w Medjugorje i opowiada o Bożym Miłosierdziu. Drobna, szczupła, ale jednocześnie przepełniona energią – to siostra Emmanuel Maillard. Poznałem ją rok temu. Przyjechała do Polski opowiadać o niezmierzonych łaskach Bożego Miłosierdzia, które odmieniają życie wielu ludzi na całym świecie.

Francuzka ze Wspólnoty Błogosławieństw od 1989 r. mieszka w Bośni-Hercegowinie. Rok po spotkaniu wracam do jej książki „Rewolucja Miłosierdzia”. Opisała w niej 40 historii, w których Boże Miłosierdzie miało swój znaczący rozdział. Rozdział, po którym nic nie było takie samo. A dokładniej mówiąc – wszystko co złe, nie miało już nad człowiekiem władzy. To historie, których bohaterowie mogą powiedzieć: „Dzięki Bożemu Miłosierdziu jestem wolnym człowiekiem”.

S. Emmanuel Maillard, Fot. Facebook

>>> Boże Miłosierdzie czeka na twoje „tak”

Nie będę teraz streszczał tych historii. Do niektórych może będzie okazja i potrzeba wrócić, zachęcam do lektury całej książki. Dobrze jest czytać ją jako swoisty pamiętnik, każdą historię jednego dnia, bo zbyt szybka lektura może nie sprzyjać głębszej refleksji. Dziś, na koniec Tygodnia Miłosierdzia, pochylę się nad jedną historią (opisaną na samym początku książki) oraz zatrzymam się na kilku refleksjach samej siostry Maillard. Zakonnica wspomina Jubileusz Miłosierdzia, który papież ogłosił na rok 2016. – Rok Miłosierdzia otworzył nowy etap w życiu Kościoła, uświadomił wszystkim, że nieskończona tajemnica miłosierdzia powinna być coraz lepiej rozumiana i przyjmowana – podkreśla siostra.

s. Emmanuel Maillard w Warszawie w kwietniu 2019 r., fot. Maciej Kluczka

Im pełniej Kościół wypełnia i chce wypełniać swoją misję w świecie, tym bardziej powołany jest do bycia świadkiem nieskończonego Bożego Miłosierdzia (s. Emmanuel Maillard)

Wiedział o tym Jan Paweł II krzewiąc kult Bożego Miłosierdzia. Franciszek, ustanawiając 4 lata temu jubileusz, kontynuował tę naukę i tę misję. Boże Miłosierdzie – przekonuje autorka książki – to największy skarb Kościoła. Książka siostry Emmanuel pozwala nam dostrzec, że Bóg obdarza nas swoim miłosierdziem w niezwykle żywy i osobisty sposób. To jest po prostu Boże działanie w życiu człowieka. To niekiedy gwałtowna interwencja, choć częściej ojcowski dotyk pełen ciepła i delikatności, którego na początku można nawet nie zauważyć.

Przedstawione tu historie pokazują, w jaki sposób miłosierna, bezinteresowna miłość Boga może przeniknąć do ludzkiego życia i naprawić nawet to wszystko, co już wydawało się stracone. Można powiedzieć – co przecież pięknie łączy niedawne święta Zmartwychwstania Pańskiego z Bożym Miłosierdziem – że te historie opisują kolejne ludzkie zmartwychwstania. Przebaczenie otrzymanie od Boga wyzwala nas i odnawia w niezwykły sposób. Jednocześnie to przebaczenie, którego sami możemy udzielić. Staje się ono wtedy najpiękniejszą formą zwycięstwa miłości nad złem i okrucieństwem.

Przeczytaj o warszawskim spotkaniu z siostrą Emmanuel >>> Siostra Emmanuel z  Medjugorje: cierpienie jest narzędziem zbawienia 

Wyzwalająca siła przebaczenia

Książka uświadamia bardzo istotną sprawę; sprawę, o której w dzisiejszym świecie człowiek lubi często przypominać. Żyjemy w świecie zakochanym w wolności, ale jednocześnie świat ten często nie zdaje sobie sprawy z wyzwalającej siły przebaczenia. „Dążymy do wolności, ale nie zawsze sięgamy po odpowiednie środki. Książka siostry Emmanuel pomaga nam to zrozumieć” – pisze w przedmowie o. Jacques Philippe.

fot sanktuarium.faustyna.pl

Sama siostra przyznaje, że ocaliło ją miłosierdzie: „W czasach mojej młodości Jezus ocalił moje życie w ostatniej chwili. Poznałam wtedy ogromną radość znalezienia się w ramionach Stwórczy i Zbawiciela po tym, jak próbowałam odejść z tego świata…”. Siostra kieruje do każdego czytelnika te słowa: „Wszystkie postaci, które poznacie dzięki tej książce, z całych sił krzyczą, że kimkolwiek jesteś jest przy tobie Serce, które kocha cię do szaleństwa. Jest to skromne echo największego pragnienia miłości. Jak brzmi Jego imię? To Król Miłosierdzia”.

Anielska ochrona

To właśnie Król Miłosierdzia do swojego serca przygarnął człowieka, który początkowo nie wierzył w Jego istnienie. Wszystko za sprawą trudnych doświadczeń z dzieciństwa. Raphael Ferreira de Brito to dziś człowiek szczęśliwy, ale jego pojawieniu się na tym świecie nie towarzyszyły radosne okoliczności. Jego matka Ruth została zgwałcona. Gdy była w stanie błogosławionym, jej wujek zmuszał ją do aborcji i ciężko pobił. Jej synek urodził się w szóstym miesiącu ciąży. Miał mieć na imię Marc, ale pielęgniarka nalegała, żeby otrzymał imię Raphael, by miął mocną, anielską ochronę. Przydała się na resztę życia…

fot. cathopic.com

„Przydała się” też wyzwalająca siła przebaczenia. Jego życie nie było łatwe. Dorastał w Brazylii, czując się opuszczonym przez ojca, chciał jako dziecko znaleźć tatę w Bogu Ojcu. Jego modlitwy – tak mu się wtedy wydawało – nie zostały wysłuchane. Buntował się, wpadł w alkohol i narkotyki. Kiedyś – mogłoby się wydawać, że zupełnym przypadkiem – znalazł się w kościele, na mszy świętej. To wtedy usłyszał: „Raphaelu, jesteś moim synem!”. Zmiany w jego życiu nabrały rozpędu. Wybaczył wujkowi opresje, jakich od niego doznawał. Uznał też, że Bóg oczekuje od niego czegoś większego. Mając 18 lat, poznał wspólnotę Przymierzę Miłosierdzia. W niej postanowił przeżywać swoje powołanie jako świecki misjonarz i mówić o wielkiej miłości Boga, którą zawsze miał, ale z której dopiero od pewnego czasu zdawał sobie sprawę. Właśnie jako misjonarz Przymierza Miłosierdzia, w 2013 r., przyjechał do Polski. Był uczestnikiem rekolekcji dla kapłanów w diecezji koszalińskiej. 

Jak opisuje siostra Emmanuel w swojej książce, Raphael zdążył poznać swojego ojca. Spotkał go wśród żebraków, którymi się opiekował. I pomyśleć, że „Rewolucja miłosierdzia” ma jeszcze 39 podobnych historii…

Zobacz także
Wasze komentarze