fot. PAP/Vladyslav Musiienko
Ukraina: mieszkańcy Kijowa od prawie dwóch tygodni ukrywają się przed rosyjskimi rakietami i dronami
Od prawie dwóch tygodni intensywnych ostrzałów Kijowa coraz więcej jego mieszkańców spędza całe noce w schronach, ukrywając się przed rosyjskimi rakietami i dronami. Rano, coraz bardziej wyczerpani, wracają do codziennych zajęć. W stolicy Ukrainy w każdej chwili może przerwać je alarm.
Uderzenia pocisków niszczą domy i magazyny żywności. Fale wybuchowe wybijają szyby w oknach mieszkań i sklepów. W nocy z poniedziałku na wtorek częściowo zniszczone zostało mieszkanie korespondentki PAP Iryny Hirnyk.
– Całą noc spędziłam w schronie. Rano we wtorek, po 12 godzinach w schronie, wróciłam do mieszkania. Zobaczyłam wyrwane okno, porozbijane doniczki, lustra i całą podłogę w szkle. Dostałam ataku paniki, bo wyobraziłam sobie, co by się ze mną stało, gdyby to szkło poleciało na mnie – relacjonowała.
Kijów jest wyjątkowo intensywnie atakowany seriami nalotów rakietowych i dronowych od 27 sierpnia. Rosja przerwała ataki jedynie na czas wizyty specjalnych wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa, którzy w sobotę byli w Moskwie, a w niedzielę w Kijowie. Rosyjska oficjalna agencja TASS ogłosiła w poniedziałek przed północą, że rosyjskie moratorium na ataki na Kijów dobiegło końca.

W nocy z poniedziałku na wtorek na ukraińską stolicę ponownie poleciały pociski balistyczne i ciężkie drony uderzeniowe, napędzane silnikami odrzutowymi. Pięć osób zginęło, prawie 30 zostało rannych.
– Ja już gdzieś od roku każdą noc spędzam w metrze. Boję się spać w domu. Tutaj, pod ziemią, jest bezpiecznie. Mój chłopak nie schodzi do metra. Mówi, że jest mu wszystko jedno i zostaje w mieszkaniu z kotem – powiedziała PAP 25-letnia Alisa.
Rosyjskie ataki na centra logistyczne dużych sieci handlowych sprawiły, że na półkach kijowskich marketów brakuje niektórych towarów. W jednym nie ma papierosów, w drugim owoców i warzyw, trzeci ostrzega, że jeden klient może kupić ograniczoną liczbę niektórych podstawowych artykułów. Władze zapewniają jednak, że kryzys żywnościowy w Ukrainie nie grozi.
– Ruscy w swoich planach wykończenia nas głodem nie uwzględnili tego, że każdy Ukrainiec albo posiada własny ogródek, albo ogródek ma ktoś z jego rodziny. Te ogródki, gdzie rośnie wszystko, to jest nasza broń! – cieszy się 45-letni kijowianin Roman.
Większe zmartwienie od niedoborów w sklepach wywołuje nadchodząca zima. Rosjanie celują m.in. w ukraińskie ciepłownie i elektrownie. Ukraińcy przygotowują się do nich już dzisiaj. Wymieniają się doświadczeniami, jak ogrzać mieszkanie i jak zapewnić sobie światło.
– Ubiegłej zimy używaliśmy takiej przenośnej stacji zasilania, ale bateria szybko się wyczerpywała. W tym roku zatrudniłem fachowca, który zamontował mi inwerter z akumulatorami. Trochę to kosztowało, ale przynajmniej zimą będziemy mieli w domu prąd – powiedział PAP około 50-letni Władysław.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Zakończył się atak na obszarze Ukrainy. Niektóre powiaty otrzymały alert RCB. Brak zagrożenia na terytorium RP
Papież: niech wysiłki podjęte w sprawie Ukrainy przyniosą konkretne rezultaty
Kapucyni na Ukrainie: zostaniemy, dopóki będą tu ludzie





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny