fot. Jonas Leupe/unsplash
Wiara jak reklamy na Facebooku [FELIETON]
Niedawno znów zmieniły się zasady używania aplikacji firmy Meta (Instagram, Facebook). Po chwili przeglądania pojawia się „przerwa reklamowa”. Jeśli jej nie chcemy – musimy zapłacić. Inaczej – trzeba odczekać. I w tej drugiej opcji odnalazłam duże dobro, którego analogia do życia duchowego od razu ciśnie mi się na usta.
Wciąż scrollujemy – oczami i duszą. Tablicę główną, „relacje” ludzi, z którymi relacji nie utrzymujemy od lat, stories tych, którzy opowieści snuć nam przecież nie chcą. A jednak palec już automatycznie przesuwa ekran, nawet nie wiem, co widzę, nawet nie wiem, skąd i po co mi kolejna aplikacja na smartfonie. Scrolluję, aż nagle – stop. Reklama. Odczekaj pięć sekund. A mnie się przypomina, że pięć sekund może uratować duszę człowieka.
Od pięciu sekund zależy życie
W ciągu paru sekund rozegrać się może wiele – wyznanie miłości, ale i zabicie człowieka. Podjęcie wyzwalającej bądź niszczącej decyzji, wyszeptanie „Jezu, ufam Tobie”, ale i zaparcie się wiary. Czy w kilku sekundach nie rozgrywa się właściwie nasze życie? I to nie tylko w chwili śmierci, ale czy i w naszej codzienności wszystko nie zależy od tych kilku niewinnych sekund? Od tych paru chwil, jak śpiewał zespół happysad, „z których niby nie wynika nic”?

Kilka lat temu popularne były aplikacje, które pomagały w tym, by nie spędzać zbyt wiele czasu ze smartfonem. Dziś już mało się o nich słyszy – może kto miał, ten ma ją nadal, kto i tak ignorował (samo)kontrolę, nadal to robi, ale już bez aplikacji. A może po prostu większość urządzeń ma automatycznie możliwość wybrania trybu skupienia?
Zmusza do refleksji
Pamiętam jednak aplikację, która uruchamiała się przy zbyt długim spędzaniu czasu w danej przestrzeni online, przerywając działanie danej aplikacji na kilka sekund i zadawała decydujące pytanie – jak np. „czy to Cię karmi?”. Lub dawała wskazówkę typu „wyjrzyj za okno”. I choć po kilku sekundach ekran wracał do wcześniejszego obrazu, to od jego właściciela zależało, czy powracał do bezmyślnego scrollowania, czy jednak ta refleksja wpłynęła inaczej na to, jak w danym momencie zagospodarował swój czas.
Wprowadzenie przez Zuckerberga płatności za to, że nie będą wyświetlały się reklamy, których nie da się przewinąć zanim nie zaczną się w pełni wyświetlać – przypomina mi popularne niedawno aplikacje ograniczające czas. O ile jednak one w swej kolorowej estetyce wołały, by używać ich jako narzędzi do uzdrawiania własnej relacji ze smartfonem, o tyle facebookowe reklamy postrzegamy raczej jako karę. „Nie chcę płacić 60 zł miesięcznie, to muszę oglądać” – może pomyśleć użytkownik tej platformy. A gdyby na to odliczające kółko spojrzeć jako na szansę?

To okazja do zatrzymania się i zadania sobie pytań o to, po co się to robi, dlaczego się tkwi w tym stanie, w tej sytuacji, w tym kryzysie. Scrollowanie – ucieczka, łatwiejsza opcja niż budowanie wymagających więzi, a może chwilowy stan regulacji emocji? Warto podsumować swoje podejście do przyzwyczajeń, które nieraz decydują za nas. I bardzo podobnie jest ze spowiedzią.
Bo spowiedź – dobrze przeżyta – robi z nami dokładnie to. Zatrzymuje, nie pozwala „przesunąć dalej”, przerywa bieg spraw, rytm grzechu, rutynę życia duchowego. Kościół proponuje regularną spowiedź, gdyż my nieustannie potrzebujemy tych punktów pauzy, duchowej blokady ekranu. Potrzebujemy miejsca, w którym Jezus złapie nas za rękę i powie: „Zobaczmy razem, co się w Tobie dzieje”. Czy chcesz iść dalej tą drogą? Czy Cię to karmi? Czy to Cię zabija?

A my mamy wybór: kliknąć „dalej” albo pozwolić, by coś nas poruszyło. Przestać traktować życie jak feed do przewijania i zacząć żyć naprawdę.
Algorytmy
A co jeśli jeszcze wspomnę o algorytmach – tak dzielnie pracujących na to, że reklama w mediach społecznościowych to echo naszych wyborów? Bywają trafne do bólu, pokazując coś, z czym nie chcemy się utożsamiać, konfrontując nas z nawykami, tęsknotami, stylami życia. I sprawiają, że przez chwilę musimy się zastanowić.
Podobnie działa sakrament pokuty. Tylko że zamiast sztucznej inteligencji, mamy Ducha Świętego. Zamiast reklamy – rachunek sumienia, a zamiast chwilowej refleksji – spotkanie z Miłością, która zna serce na wskroś.
Znam osoby, które mówią: „Nie idę do spowiedzi, bo i tak ciągle te same grzechy”. To trochę tak, jakby ktoś zniechęcił się reklamą, bo „ciągle pokazuje mi książki”. Może właśnie dlatego to się pojawia – bo coś w Tobie jednak tęskni za głębią. Kościół nie męczy nas spowiedzią, ale podrzuca nam ją jako możliwość, niczym algorytm między reklamami. On po prostu widzi nasze wybory i zaprasza do chwili offline. Nasze serce czeka na podjęcie tej refleksji.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Rozpoczął się 36. Festiwal Młodych w Medziugorie
„Chłopcy muralowcy” odmieniają Wrocław i kościoły [REPORTAŻ]
Nie jesteś tu gościem, jesteś częścią wspólnoty. Młodzi odnajdują swoje miejsce w Licheniu [ROZMOWA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny