Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Wolność zaczyna się tam, gdzie stajemy w prawdzie [FELIETON]

Czy można robić dobre rzeczy – i wciąż nie być wolnym? Święty Paweł pisał, że jesteśmy powołani do wolności – ale co to właściwie znaczy? Kiedy moje decyzje są owocem miłości, a kiedy tylko wynikiem presji i oczekiwań? Okazuje się, że wolność nie zawsze zaczyna się tam, gdzie myślimy.

W ostatnich dniach brałem udział w Karmelitańskich Dniach Młodych. Tematem wydarzenia był „Apetyt na wolność”. Zaczęło się w związku z tym rodzić we mnie pytanie: jak to właściwie jest z tą wolnością?

>>> Czy osiągniecie celu w życiu jest najważniejsze? [FELIETON]

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Święty Paweł w Liście do Galatów (rozdział 5) pisał, że jesteśmy powołani do wolności. Wolność to nasz życiowy cel, nasze powołanie. Ale czy naprawdę zastanawiamy się, jak dobrze z niej korzystać? Czym ona dla nas jest?

Paweł przestrzegał, by nie traktować wolności jako zachęty do hołdowania ciału, ale – wręcz przeciwnie – by, ożywieni miłością, służyć sobie nawzajem. Całe Prawo, jak pisze, streszcza się w jednym nakazie: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”. Zachęcał więc, by dać się prowadzić Duchowi – wtedy nie wpadniemy w niewolę Prawa.

Fot. Karmelitańskie Dni Młodych/karmel.pl

Nasze życie to codzienny splot wyborów. Od tych błahych – czy wypić kawę, czy zjeść wuzetkę; po te fundamentalne: czy założyć rodzinę, czy podjąć się tej pracy. Często nawet nie uświadamiamy sobie, że wiele decyzji podejmujemy automatycznie – wynikają z naszej podświadomości, z utartych schematów.

Tu pojawia się pytanie: czym tak naprawdę jest wolność? Czy chodzi tylko o wybór między dwoma możliwościami? A może wolność to coś więcej?

To niełatwe pytania – i myślę, że każdy prędzej czy później musi się z nimi zmierzyć.

>>> Czy rutyna nie przysłania nam tego, co ważne? [FELIETON] 

Fot. Karmelitańskie Dni Młodych/karmel.pl

Wydaje się, że dzisiaj coraz częściej utożsamiamy wolność właśnie z możliwością wyboru. Ale czy w takim ujęciu człowiek jest naprawdę wolny?

Dla mnie podczas Karmelitańskich Dni Młodych szczególnym doświadczeniem był wybór: służyć przy ołtarzu czy nie? Chciałem, ale po przyjeździe złapał mnie jakiś mentalny dół. Na mszy zacząłem narzekać: siedzę za ołtarzem w chórze – nic nie widać, nie ma głośników, nic nie słychać. Każdego dnia zmagałem się z decyzją. Odebranie sobie służby wydawało mi się czymś złym, pokusą. Czułem, że powinienem służyć – że „tak będzie lepiej”. Ale to nie była wolność – to była presja.

W przedostatni dzień postanowiłem: nie pomagam przy oprawie adoracji. I wtedy coś się zmieniło. Gdy odpuściłem, gdy zniknęło „muszę”, zobaczyłem coś więcej: mogę! Mogę wybrać z miłością. Mogę oddać część adoracji – nawet jeśli stracę przepiękne śpiewy – po to, by służyć. I tak też uczyniłem.

Fot. Karmelitańskie Dni Młodych/karmel.pl

Myślę, że o to chodziło świętemu Pawłowi: by badać swoje intencje i myśli. Można robić coś dobrego – i być wewnętrznie zniewolonym. Można się modlić, chodzić do kościoła, pomagać innym – a nie mieć w sobie miłości.

Dlatego uważam, że warto czasem się zatrzymać i zapytać: co noszę w sercu? Co jest dla mnie naprawdę ważne? I nie bać się powiedzieć tego Bogu na modlitwie. Przyznać w prawdzie, że może coś jest teraz ważniejsze nawet niż On. Bo On i tak to wie. A wolność zaczyna się tam, gdzie stajemy przed Nim w prawdzie. Bo On właśnie tam – w tej prawdzie – już na nas czeka.

Fot. Karmelitańskie Dni Młodych/karmel.pl
Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze